Facebook Google+ Twitter

Gdzie ta solidarność?

  • Źródło: Dziennik Bałtycki
  • Data dodania: 2008-09-15 09:32

Ciężko schorowany, wychudzony i zapomniany przez większość przyjaciół... - tak żyje Stefan Korejwo, jeden z założycieli słupskiej Solidarności. Zajmuje malutkie mieszkanie komunalne i utrzymuje się z renty w wysokości... 430 złotych.

- Medalami mógłbym obwiesić całą ścianę, ale jeść mi one nie dadzą - mówi Stefan Korejwo / Fot. Paweł JanusiewiczW 2001 r. przyznał rentę mu premier Jerzy Buzek. Gdyby nie pomoc ludzi z bliskiego otoczenia, nie miałby za co przeżyć.

Żeby dostać się do mieszkania Korejwy, trzeba prosić o pomoc sąsiadów. Domofon jest bowiem popsuty. Kilka zdezelowanych mebli, wszechobecny grzyb - całość prędzej można określić norą niż mieszkaniem. Obskurna toaleta, z której Korejwo musi korzystać wiele razy dziennie, znajduje się w piwnicy budynku.

Kilka dni temu Stefan Korejwo trafił do szpitala, gdzie przechodzi kompleksowe badania. W sierpniu 1980 r. był przewodniczącym komitetu strajkowego przedsiębiorstwa Famarol w Słupsku. Internowany 13 grudnia 1981 roku i osadzony w Zakładzie Karnym w Strzebielinku, gdzie w celi siedział z takimi postaciami ruchu jak Jacek Kuroń, Lech Kaczyński, Janusz Onyszkiewicz czy Henryk Wujec.

Założył też i redagował pismo "Solidarność Regionu Słupskiego". W 2006 roku prezydent Lech Kaczyński odznaczył Korejwę Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Jest to prawdopodobnie najwyższe w historii Lęborka odznaczenie przyznane mieszkańcowi miasta. - Dlaczego przychodzicie dopiero teraz? - pyta jeden z sąsiadów Korejwy. - Jego sytuacja jest tragiczna od kilku lat. Do tej pory, oprócz sióstr, nie widziałem, żeby jego losem interesował się ktokolwiek, nawet pracownicy z MOPS-u albo z urzędu.

Korejwo, jak przyznają sąsiedzi, żyje w tragicznych warunkach już od dziewięciu lat. Jest bardzo dobrym sąsiadem, nie sprawiał pozostałym mieszkańcom żadnych kłopotów. Zdarzało się jednak, że musiał przyjmować od nich pomoc finansową i jedzenie. Stefan Korejwo jest z wykształcenia inżynierem. Jego obecny stan zdrowia nie pozwala mu jednak podjąć żadnej pracy, a otrzymywana renta nie daje mu możliwości normalnego egzystowania.

Co się stało, że tak zasłużona dla Solidarności osoba pozostała praktycznie bez środków do życia i że nikt z dawnych kolegów nie zainteresował się jego sytuacją? - Prawdopodobnie nie miał wystarczająco silnych łokci - tłumaczy osoba z najbliższego otoczenia Korejwy.

Cały artykuł przeczytasz na stronach polskatimes.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Bez komentarza !!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo smutna historia człowieka Solidarności , który sam nie może liczyć na solidarność.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.