Facebook Google+ Twitter

Gdzie ta żałoba?

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2010-04-14 13:44

Zapytałam się moich znajomych z różnych uczelni, w różnych częściach kraju, jak wyglądał ich dzisiejszy dzień na zajęciach. (Wśród nich student UW) Czy wyróżnił się czymś szczególnym poza opuszczonymi flagami przewiązanymi kirem?

Rano, gdy jechałam na zajęcia, autobus milczał. Z nieba mżył deszcz. Inaczej niż zazwyczaj w uszach grała mi specjalna audycja żałobna Radia Zet, a nie jak zazwyczaj ulubiona lista piosenek. Jechałam na mój Uniwersytet z nadzieją, że w jego murach zostanie zrozumiany mój żal, smutek, którego wielu moich przyjaciół zrozumieć nie umie. Zamiast tego doznałam wielkiego rozczarowania.

8 rano. Minister edukacji zarządziła, by w szkołach dzisiejszy dzień rozpocząć od minuty ciszy ku czci pamięci osób, które zginęły oraz przeprowadzić specjalne zajęcia mówiące o tym, co stało się w kwietniu 1940, i co stało się zeszłej soboty... i czego może nas to nauczyć. Jeśli tak dzień żałobny mógł wyglądać w szkołach wszystkiego szczebla, to- pomyślałam- jakże godnie musi wyglądać na Uniwersytecie. Tym bardziej na Wydziale Nauk Społecznych, gdzie można było spotkać wielu z tych, którzy zginęli pod Smoleńskiem. Tym bardziej na piętrze politologicznym, gdzie polityka to część życia prawie każdego studenta ją studiującego. Rozczarowania bolą, bo poza przepasanych kirem flag opuszczonych do połowy masztu, nie spotkałam się z jakimkolwiek przejawem żałobnego nastroju.

Wykładowca, który zawsze dzielił się z nami swoim komentarzem na temat aktualnych wydarzeń, dziś wszedł do sali jak gdyby nigdy nic, jak gdyby nic się nie stało. Sprawdził listę obecności i próbował przebić się przez ścianę milczenia z pytaniem o śląskie ośrodku prasoznawcze. Czy to nie nasz wykładowca powinien poczuć się w obowiązku, by wezwać nas do minutowej ciszy?

Kolejne rozczarowanie było znacznie boleśniejsze. Z grupą postanowiliśmy zaproponować naszemu kolejnemu wykładowcy, by poszedł z nami pod NBP uczcić pamięć Sławomira Skrzypka i pod biuro senatorskie Krystyny Bochenek. W odpowiedzi usłyszeliśmy: "My żyjemy dalej i musimy zrealizować temat naszych zajęć". Czy problem dziennikarstwa internetowego był ważniejszy od tego, czego świadkami i uczestnikami staliśmy się w sobotę? Zdaje się, że tak. Część osób nie potrafiąc żyć dalej, jak sugerował wykładowca- jako dziennikarze powinniśmy wiedzieć, że najpierw praca, a potem przyjemności (?!)- wyszło. I wcale nie czuła się przyjemnie na ulicy Warszawskiej 2 czy Bankowej 1 w Katowicach.

Przypadek mojego Uniwersytetu nie był niestety odosobniony. Uniwersytet Warszawski również poza zewnętrznym znakiem opuszczenia flag, nie wykazał współodczuwania ze swoimi studentami, których- jak każda uczelnia wyższa- ma kształtować na elitę intelektualną, polityczną naszego kraju. Drogiemu Uniwersytetowi, wolnomyślicielskim murom intelektualnym pragnę przypomnieć, że "takie Rzeczpospolite będą jak ich młodzieży chowanie."


Kamila Rożnowska
http://wiadomosci.onet.pl/

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.