Facebook Google+ Twitter

Gdzie te Strachy?

Strachy wielokrotnie udowodniły, że potrafią spisać się naprawdę nieźle. I tym razem nie mogło być inaczej..

Jeszcze nie tak dawno zachwycaliśmy się świetnie zagranymi przez Strachy piosenkami Jacka Kaczmarskiego, które złożyły się na wydaną przez nich w 2007 roku płytę "Autor". Publika szalała, Strachy zbierały oklaski za nowe aranżacje kultowych utworów, a ja cicho łudziłam się, że kolejna płyta będzie już naprawdę „strachowa”. Bo o tym, że Kaczmarski wielkim bardem był, wszyscy dobrze wiemy. Teraz podobnej legendy mógłby doczekać się sam Grabaż (bazując oczywiście na własnych tekstach), a jednak nic na to nie wskazuje. I choć głosem w obronie jego nowej ekipy jest nieustająca moda na coraz to nowsze aranżacje dawnych utworów, to bardziej czepliwi za powód uciekania się do takich właśnie rozwiązań mogą z powodzeniem uznać raczej kryzys własnej twórczości niż szczere zamiary i chęć ocalenia kogokolwiek lub czegokolwiek od zapomnienia.
 / Fot. Zakazane piosenki
Wszystkich tych podejrzeń Strachy nie rozwiały, nie wzięły się do roboty i nie stworzyły nic własnego. Panowie znowu sięgnęli po cudze, choć niekoniecznie znane i niekoniecznie rozpoznawane. Wypuszczając na rynek "Zakazane piosenki" po raz kolejny udowodnili, że świetnie sprawdzają się w odświeżaniu starych wersji naprawdę dobrych kawałków. Niestety, znów pojawia się kwestia czynników sprawczych. Kolejna płyta, z powodzeniem dorównująca poprzedniej, ale niestety na swój sposób splagiatowana. Covery, nawet te najlepiej przemyślane i zmodyfikowane, zawsze pozostaną przecież coverami. Nasuwa się pytanie – czy bazowanie na cudzej twórczości rzeczywiście ma na celu reaktywować hity, o których świat już dziś nie pamięta, czy może jest to sprytna metoda na wypełnienie luk z braku bardziej oryginalnych pomysłów? Z racji osobistego zamiłowania do strachowej muzyki i wywołanym za jego sprawą brakiem wystarczającego dystansu – sprawę przemilczę, a o płycie na starcie powiem, że jest naprawdę dobra.

"Zakazane piosenki" już od pierwszych dźwięków przywodzą na myśl lata osiemdziesiąte, kiedy to wolność słowa wciąż jeszcze stała pod znakiem zapytania. Projekt wskrzeszenia dziś już zapomnianych, a dawniej z powodzeniem funkcjonujących poza oficjalnym obiegiem kawałków, nie mógł nie wypalić. Tym bardziej, że do współpracy przy nagraniach zaproszeni zostali m.in. Gutek z Indios Bravos, Renata Przemyk, Tomek Kłaptocz z Akurat, Tomek Budzyński z Armii oraz Spięty z Lao Che. I choć numery i kapele, które wzięli pod lupę, w znakomitej większości są już trochę zapomniane, to po strachowej przeróbce na pewno nie można określić ich mianem przestarzałych. Uaktualnione interpretacje świetnie wpisują się we współczesne realia, a i zespół pokazał nam się od trochę innej strony – nie uświadczymy tu typowych Strachom folkowych klimatów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.