Facebook Google+ Twitter

Gdzie upadło jabłko czyli iPrzewodnik dla nowej generacji

Nie jest jeszcze dostępne polskie tłumaczenie oficjalnej biografii najwybitniejszego wizjonera naszych czasów, ale do rąk wpadł nam "iPrzewodnik dla nowej generacji", czyli książka "Steve Jobs, gdzie pada jabłko".

okładka książki. / Fot. materiały prasoweKsiążka inna niż wszystkie

Nigdy w jakiś szczególny sposób nie interesowałem się produktami z nadgryzionym jabłkiem ani samą postacią genialnego wizjonera, jakim niewątpliwie był Steve Jobs. Oczywiście miałem świadomość kim on jest, co robi i jak wyglądają jego produkty, jednak nigdy nie poświęcałem im większej ilości swojego czasu ani uwagi.

Jako statystyczny użytkownik Windowsa nie przykładałem wagi od systemów operacyjnych i tego, co dzieje się w firmie. Można powiedzieć, że dopiero po śmierci Jobsa zacząłem interesować się nie tyle sprzętem, co samą postacią genialnego wizjonera. A jak się okazuje było się czym interesować.

Na śmierci Jobsa zarabiają wszyscy, którzy go znali, jak i samo Apple. Ciekawostką jest, że w dniu jego śmierci akcje Apple skoczyły o, ponad 2 proc., co świadczy tylko o tym, jak wielkim był człowiekiem.

"Gdzie pada jabłko" to książka napisana przez Jaya Elliota byłego wiceprezesa Apple`a i Williama L. Simona. Opowiada o tym jak wielką wagę Jobs przykładał do detalu, jak bardzo kochał swoje produkty i jak bardzo troszczył się o ludzi, którzy je tworzyli. Książka zawiera podtytuł "iPrzewodnik dla nowej generacji". Dzięki niej możemy dowiedzieć się wiele o tym, jakim kierownikiem, menadżerem, dyrektorem i showmanem był Jobs.

Jedno jest pewne. Był wizjonerem i niezwykle ufał sam sobie. Autorzy książki przywołują wiele własnych wspomnień i pokazują nam, jak można czerpać radość nie tylko ze swoich sukcesów, ale i wynosić naukę z odniesionych porażek, których Jobs poniósł równie dużo. Dzięki książce poznamy tajniki świata, w jakim żył genialny wizjoner.

Można przypuszczać, że był niechlujny i zamknięty w sobie, jednak tak nie było. Czarny golf, dżinsy i białe adidasy to był jego znak rozpoznawczy. Podobno garnitur zakładał bardzo rzadko i tylko gdy musiał. Kiedy chciał coś osiągnąć pokazywał ludziom, że jeśli się w coś bardzo wierzy to nie ma rzeczy niemożliwych.

Dobrym przykładem jest historia iPhone'a. Steve Jobs stwierdził, że chce, aby to był telefon z jednym guzikiem. Oczywiście inżynierowie uznali, że jest to nierealne żądanie, a akcjonariusze Apple pukali się w głowę. Wtedy Steve stwierdził po raz kolejny: ma być jeden przycisk, po czym wyszedł. Oczywiście ludzie nauczeni doświadczeniem jego dziwnych pomysłów wyrzucili cały projekt i usiedli do tworzenia od nowa. Kilka miesięcy przed oficjalną premierą Steve rozmawiał z wieloma operatorami w Stanach Zjednoczonych, między innymi z AT&T i przekonywał ich, że jego urządzenie zmieni świat, jednak nikt nie chciał mu wierzyć. Uwierzyła mała firma, która potem została wykupiona przez AT&T, a sam pomysł stał się fenomenem na skalę światową.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Bardzo dobra recenzja i bardzo mi się spodobało, że "jeśli ufa się ludziom, z którymi się pracuje i co najważniejsze jeśli bezgranicznie kocha się swój produkt, można zmienić świat i osiągnąć wszystko."
Dla wielu właśnie tego brakuje. Dla mnie też.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.