Facebook Google+ Twitter

Gdzie ? z cyklu "Zapiski z Irlandii"

Zapiski pięćdziesięcioletniego emigranta, życie niesie wiele ciekawostek.

Gdzie ?
Po dwóch godzinach samolot rozpoczął przygotowania do lądowanie a po piętnastu minutach zobaczyłem światła Dublina. Lądowania było łagodne i nieprzyjemne. Do dzisiaj nie znoszę tego momentu, kiedy samolot zbliża się do lotniska. Domy i samochody wydają się być na wyciągnięcie ręki. Ja mam wrażenie , że samolot zaraz się zatrzyma i „przyglebi „... brrr . Ale nie ,on nie rozbija się o pobliskie domy, tylko bardziej lub mniej łagodnie ląduje. Tak było i tym razem. Samolot jeszcze kołował ,gdy pasażerowie rzucili się do schowków na podręczne bagaże, czym skutecznie zapchali całe przejście. Zrobił się korek, sytuacja patowa. Kto komu ustąpi ? Kto pierwszy wyjdzie ? Spojrzeliśmy z żoną po sobie i bez słów zgodziliśmy się ,że zostajemy na miejscach i czekamy na rozwój wypadków. Po paru wojnach i mniejszych potyczkach, zwycięzcy opuścili pokład samolotu jako pierwsi, a my ciągnąc się w ogonie ruszyliśmy za peletonem. Wiedzieliśmy jedno... nie wolno nam było stracić ich z oczu, ( takie wytyczne dostałem od szwagra ) aby wiedzieć gdzie iść. Długim korytarzem , powiedziałbym nawet bardzo długim korytarzem ,z ruchomymi chodnikami i schodami, dotarliśmy do punktu kontroli dokumentów. Dwóch pograniczników ze znudzeniem witało gości, spoglądało na„ glejty „ i z uśmiechem ( tzw. bananem ) oddawało je kolejnemu przybyszowi. Znowu korytarz , znowu zakręty i ukazała nam się dość duża hala z kilkunastoma taśmociągami do odbioru bagażu, który podróżował w luku samolotu. Ludzie się rozpierzchli, a ja stanąłem na środku i z przerażeniem próbowałem zgadnąć gdzie są nasze bagaże. W amoku, który mnie ogarnął, biegałem od jednego taśmociągu do drugiego, próbując znaleźć nasze torby. Już raz prawie mi się udało i po krótkiej szarpaninie z żoną i z triumfem w oczach zdjąłem torbę z taśmociągu i pomimo dalszych protestów żony, a w celu upewnienia się , że moja mała kolekcja aparatów dotarła nieuszkodzona otworzyłem ją i …... ? dupa. w środku nie było nic co mogłoby należeć do mnie !!! Rozejrzałem się dyskretnie dookoła i odstawiłem torbę na taśmociąg. Moja znajomość języka angielskiego ograniczała się do kilku słów, takich jak : Hi, hello, thank you very much no i oczywiście” oxycort” !!! Uzbrojony w taką „wiedzę” ruszyłem na poszukiwanie pomocy. Chciałbym tylko nadmienić , że nigdy nie bałem się wyzwań, ale tym razem wydawać by się mogło, że chyba lekko przegiąłem , ale nieeee! Głupi zawsze ma szczęście . Swoim „ bystrym „ aczkolwiek lekko skołowanym wzrokiem obmiotłem halę i... Wziąłem głęboki oddech i systematycznie zacząłem czytać napisy nad kolejnymi kontuarami „ Lufthansa „- chyba nie, „Hertz”- raczej też nie udzieli mi pomocy. I tak systematycznie odczytywałem kolejne znane i nie znane nazwy firm. Po chwili , jest !!! Bingo, jak wół stało napisane „ Ryanair”- czyli mój przewoźnik!!! Uzbrojony w swoją „ biegłość w języku angielskim” ruszyłem ku upatrzonej ofierze. Po drodze uzmysłowiłem sobie, że znam więcej angielskich zwrotów wyniesionych z sal kinowych takich jak : „.you talking to me „- z „Taksówkarza”, „ Get out „- z większości filmów, czy chociaż by „fuck you „- z każdego amerykańskiego filmu. Niestety nie widziałem ich przydatności w mojej sytuacji . Stanąłem przed przedstawicielką moich tanich linii lotniczych i ... w przypływie geniuszu użyłem międzynarodowego języka ( nie , nie esperanto ) M I G O W E G O !!!!! Tutaj przypomina mi się stary dowcip, który opowiadał mój tata wujkowi, czy może odwrotnie... nie ważne ,ale go przytoczę „ Z głębokiego Zadupia przyjechał stary żyd do Warszawy. Przechadza się po mieście i pełen podziwu cmoka co i rusz. W pewnym momencie zatrzymuje się przy skrzyżowaniu i przygląda się policjantowi, który kieruje ruchem samochodów wymachując przy tym rękoma. Po dłuższej chwili nie wytrzymuje ( ten Żyd ). Przeciskając się pomiędzy samochodami dochodzi do policjanta i pyta ? Proszę mi powiedzieć z kim Pan rozmawia ? „. A ja niczym ten policjant, zacząłem wymachiwać „ rękoma” , próbując wytłumaczyć pani w niebieskim uniformie i z uśmiechem na twarzy, złożoność mojego problemu. Do dzisiaj nie wiem, czy to ja wywołałem ten uśmiech, czy może to był uśmiech służbowy? Nie ważne. Ważnym jest fakt , że w końcu musiałem użyć jakiegoś słowa i padło „ Łódź”, bo stamtąd przylecieliśmy. I to mnie uratowało. Pani ,czystą Polszczyzną, z dużą ulgą i ,nadal, z uśmiechem na twarzy powiedziała, że najprawdopodobniej będzie to stanowisko 7. Ale dla pewności, żebym przeczytał na niebieskim monitorze, a wiszącym przed każdym taśmociągiem... tam właśnie ( na tym niebieskim monitorze ) wyświetla się numer lotu i miasto, z którego ten lot się odbył. Ja również „czystą Polszczyzną„ , podziękowałem i ruszyłem na dalsze poszukiwania, jak się okazało owocne. Bagaże odzyskane !!!
Świat się zna. W końcu parę filmów się oglądało i wiedza wyniesiona z sal kinowych podpowiedziała mi ,że na normalnych lotniskach są wózki bagażowe ( piszę- na normalnych, bo na ówczesnym łódzkim, gdyba były, to już by nie wystarczyło miejsca dla pasażerów ). Po załadowaniu wózka bagażami rozejrzałem się za jakimś wyjściem i tutaj w sukurs przyszła moja „ przepastna” znajomość języka angielskiego. Zobaczyłem drzwi, a nad drzwiami napis „ Entry”. Drzwi się rozstąpiły, niczym wody morza czerwonego i po chwili wpadliśmy w objęcia komitetu powitalnego, złożonego ze szwagra i szwagierki. Potem już tylko parking i trasa- jakieś 200 km z małym hakiem. Z całej podróży do Letterkenny- mojego nowego zadupia , zapamiętałem dwie rzeczy Jako pierwszą- to zamknięte nocą stacje benzynowe i drugą- to ograniczenie prędkości w terenie zabudowanym do 100 km/h. I nie byłoby w tym nic dziwnego, „bo kto bogatemu zabroni???”, gdyby nie fakt, że tutaj nie da się określić co to jest teren zabudowany !!! Gdyż nie występują tablice, które by o tym informowały. Tak przynajmniej jest na 95-u % przebytej trasy i jest taki odcinek drogi Dublin – Letterkenny ,jakieś 30 km długości , gdzie wielki znak zabrania kierowcom przekraczać tychże 100 km/h. Ale problem polega na tym ,że normalni kierowcy pokonują go z prędkością 60-u km/h, młodzi szaleńcy w sportowych autach 80-u km/h, a 100 km/h lub więcej uzyskałby ( być może ) Sebastien Loeb.... 9-ęcio krotny Mistrz Świata w Rajdach Samochodowych ( bo Kubica to już by chyba nie dał by rady, z całym szacunkiem dla jego możliwości)
I tak około drugiej w nocy drugiego grudnia roku Pańskiego 2007 „ wylądowałem „ w Letterkenny, Co. Donegal - mojej nowej małej „ ojczyźnie”...cdn. Żegnam się z Państwem.
Kind Regards
Maciej Wysocki

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Dziękuję Panie Pawle, są osoby które zarzucają mi błędy wynikające ze słabej znajomości języka polskiego. Pewnie mają rację ale na boga to są zapiski twórczego laika. Nie pretenduję do nagrody " Kisiela " czy jakiejkolwiek innej. To są zwykłe zapiski !!!
to chociaż moje zdjęcia nie będą obniżały prestiżu "Wiadomości 24". Zapraszam na moją stronę. Zdjęć niestety nie można zredagować. Pozdrawiam
www.photomattwysocki.com

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Macieju ,
wiem ,że na W 24 są "dobre duszki " które wspierają początkujących i pomogą [ nie każdy jest polonistą ] Sama tego doświadczyłam .
Pozdrawiam .

Komentarz został ukrytyrozwiń

W imię miłości do bliźniego ! A ja jednak bardzo proszę o zredagowanie mojego tekstu :) Sam jestem ciekawy ile zostanie " ze mnie " ( pomijam ortografie za którą biję się w pierś ) po takiej interwencji. Jeszcze nigdy fachowiec nie przeprowadzał korekty moich " wypocin ", pomijając nauczycielki w szkole, bardzo proszę , please !!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hyde park, moim zdaniem, nie zwalnia z przestrzegania zasad interpunkcji, ortografii itp.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hyde Park :) Ma prawo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kolejny artykuł, z powodu których spada prestiż Wiadomości 24.pl. W pierwszym odruchu nawet chciałem go zredagować, ale... niby w imię czego mam sobie psuć sobotni wieczór?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.