Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

17597 miejsce

Gdzie zobaczyć gołą babę na żywo? Najlepiej w teatrze. Recenzja "Absolwenta"

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2013-10-25 15:03

Goła baba przyćmi wszystko wokół i to wcale nie dlatego że jest goła. Raczej dlatego że jest piekielnie zdolna. Czyli o tym jak Agnieszka Warchulska w spektaklu "Absolwent" przyćmiła głównego bohatera.

 / Fot. Krzysztof BielińskiSztuka "Absolwent" teoretycznie opowiada o wchodzeniu w dorosłość młodego człowieka, który skończył dobrą szkołę, ma 21 lat, oraz bogatych rodziców. Kompletnie jednak nie ma tak zwanych "jaj". Rodzice kupują mu nawet kostium płetwonurka za 5 tysięcy baksów, jednak nie załatwia to problemu tak poważnego braku.

Nasz absolwent zagrany przez Krzysztofa Brzazgonia na początku opowieści jest mało charyzmatyczny. Przesadnie grzeczny, pada "ofiarą" starszej kobiety, kokiety, alkoholiczki szukającej zapewne odrobiny szczęścia w życiu. "Nieopierzenie" bohatera pokazane jest przez postawę jego ciała. Stoi on niczym uczniak, wyprostowany, z rękoma opuszczonymi wzdłuż ciała,natomiast stopy ma rozstawione jak u kaczki na boki. W miarę jak akcja się rozwija postać głównego bohatera nabiera rumieńców. Ben chce rozmawiać ze swoją kochanką, wywiera na niej presje, kłóci się z nią, obraża, przestaje być takim bezwolnym popychadłem. Jednak ciągle ulega naciskom rodziców, pod groźbą utraty finansowania umawia się na randkę z córką swojej kochanki. Jak na ironie zakochuje się w swojej rówieśnicy i zaczyna rozkwitać. Zaczyna niejako wychodzić z futerału w którym siedział upchnięty przez rodziców. Popełnia błędy, ale są to jego błędy. Stawia czoła trudnym rozmowom, jest zdeterminowany do tego stopnia, że wyznaje swojej wybrance nawet fakt, że miał romans z jej matką.... To oczywiści komplikuje sytuację.

Cała historia jest skonstruowana bardzo zgrabnie. Kiedy analizujemy tę opowieść choćby po to aby napisać recenzję widzimy, że na skutek dojrzewania młodzi ludzie podejmują własne decyzje i ponoszą ich konsekwencje. Decyzje zarówno te dobre i te czasem trudne. Robią to co chcą, nawet jeśli grozi to utratą poczucia bezpieczeństwa, które dają im rodzice. Biorą odpowiedzialność za swoje wybory. Niestety w spektaklu Teatru Dramatycznego troszkę to umyka.

Krzysztof Brzazgoń w roli Bena jest poprawny, co skutkuje zepchnięciem jego bohatera na dalszy plan przez genialną rolę Agnieszki Warchulskiej.

Agnieszka w roli Pani Robinson wypadła fenomenalnie. Spowodowała, że oś przedstawienia przesunęła się z tematu wchodzenia w dorosłość na temat życia kobiety alkoholiczki, nieszczęśliwej w małżeństwie, nie lubiącej własnej córki, ani własnego życia. Pani Robinson jest postacią wielowymiarową, jest podstępną drapieżną panterą kiedy uwodzi młodego Bena, jest niepewną kochankę kiedy Ben zaczyna zadawać jej pytania. Jest zimną, pragmatyczną matką. Jest wściekłą lwicą, kiedy coś idzie nie po jej myśli, jest momentami cyniczna, i tryska ironią. W jednej scenie potrafi pokazać różne oblicza. Genialnie poradziła sobie w scenach upojenia alkoholowego.Zagrała bez pretensjonalnej przesady, za to bardzo czytelnie i wiarygodnie. W jednej scenie można zobaczyć nie tylko wiele twarzy Pani Robinson, ale nawet całą postać tak jak ją Pan Bóg stworzył. Co prawda stoi w głębi sceny, jednak i z takiej odległości jej wdzięki mogą wywołać rumieniec na niejednym męskim obliczu. Może i na damskim też. Kto wie. Po ciemku to ciężko stwierdzić jak publiczność zareagowała na tak niewątpliwe wdzięki. Przy temacie golizny warto wspomnieć że stroje były przemyślane także pod kątem bielizny. Kilka razy widzom przed oczami migają majty z lat 60 i spiczaste biustonosze. Osadzone w zabawnym kontekście są nawet urocze. Również scenografia jest bardzo wiarygodna, i sprytnie pomyślana. Można poczuć klimat Ameryki lat 60.

Oceniając globalnie spektakl - mnie w tej sztuce bardziej zaintrygowała postać Pani Robinson, jej relacja z córką, jej życiowe wybory, pytanie dlaczego wyszła za faceta, którego nie kochała, niż postać głównego bohatera. To przesunięcie akcentów powoduje, że przedstawienie trochę traci wyraz, temat się rozmywa. Mimo to polecam tę sztukę, wszystkim którzy chcieliby wyjść ze stroju płetwonurka i odetchnąć lekką piersią. Albo chociaż zobaczyć Agnieszkę Warchulską rozebraną do rosołu. Od czegoś trzeba zacząć to dorastanie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Brawa za warsztat

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zajmująca recenzja. Dziękuję!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawa recenzja. Fakt, Dustin Hoffman to w tym przypadku żadna atrakcja, tym bardziej kiedy trzeba myśleć jedną półkulą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wspaniała recenzja, po przecztaniu jej jestem gotowa w najbliższym czasie wybrać się na spektakl.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.