Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11652 miejsce

Gębofon, czyli wyraź się dźwiękiem!

W miniony weekend, w pobliżu jednej z kamienic na warszawskim placu Zbawiciela, można było usłyszeć dziwne dźwięki. Co się działo? Po prostu uczestnicy warsztatów pod tajemniczą nazwą "Gębofon" trenowali swoje głosy.

Materiały prasowe. / Fot. www.turningsound.plW sobotę o 11 przy warszawskim placu Zbawiciela w klubie Plan Be spotkali się ludzie zakochani w muzyce i zafascynowani potencjałem swojego głosu. To właśnie oni tworzą Stowarzyszenie Turning Sound. Grupa istnieje od 2005 roku. Jednak pierwsze przejawy jej działalności to organizacja Międzynarodowego Spotkania "Turning Sounds", które odbywa się od 2003 roku. Przy okazji festiwalu odbywały się warsztaty muzyczne. Organizatorzy, zachęceni wysoką frekwencją, postanowili kontynuować tę ideę w przyszłości. Tak powstał Gębofon - wokalne spotkanie warsztatowe, które w tym roku już po raz drugi odbyło się w Warszawie jako samodzielna impreza.

Kto może uczestniczyć w Gębofonie?


Oferta Gębofonu skierowana jest do osób, które lubią bawić się dźwiękami i czerpią przyjemność z odkrywania drzemiących w ludzkim głosie możliwości. Chętni mogli wziąć udział w aż czterech warsztatach, całkowicie różniących się tematyką. W ten sposób w programie znalazły się zarówno lekcje sztuki human beatbox prowadzone przez Patryka(TikTaka)Matelę, jak i warsztat Śpiewu gardłowego prowadzony przez Przemka "Lenka" Lenkiewicza. Młodzi wielbiciele śpiewu poznawali tajniki śpiewu alikwotowego, śpiewu pozakrtaniowego, oddychania przeponą, trzech stylów śpiewu: "Khargara", "Khöömei", "Sygyt". Nie ulega wątpliwości,że uczestnicy ukończyli warsztaty bogatsi w wiedzę na temat. Ci, których tam zabrakło, niech żałują, bo pozostaną w niewiedzy.

Patryk Matela, warsztaty beatboxu. / Fot. Magda GrabowskaIle osób zdecydowało się na wspólną zabawę w dźwięki? - Nikomu nie odmawiamy. Zgłasza się sporo osób, około dwudziestu na jedne warsztaty, czasami mniej. Zawsze pojawia się ktoś spoza listy. Zawsze jest komplet i bardzo się z tego cieszymy. Dużo osób zapisało się na wszystkie warsztaty- mówi Ola Śliwa, koordynatorka warsztatów. Ponieważ lekcje są bezpłatne, praktycznie każdy może wziąć w nich udział. Jedyną przeszkodą są osobiste zahamowania, bądź kompletny brak poczucia rytmu. Na pewno nie jest nią zaś brak wykształcenia muzycznego. -Uczestnicy to osoby w jakimś stopniu związane z wokalistyką, ze śpiewem. Część z nich ma lesze lub gorsze wykształcenie muzyczne, ale są też osoby, które napisały w formularzu zgłoszeniowym "nie gram na żadnym instrumencie"- zapewnia Ola.

Jak wygląda Gębofon?


Uczestnicy warsztatów otrzymali materiały dydaktyczne, opracowane przez prowadzących. Kiedy nie potrafili powtórzyć któregoś z ćwiczeń, prowadzący chętnie udzielali pomocy. Przede wszystkim służyli radą, ponieważ w charakterze prowadzących Gębofon zaangażowani są profesjonaliści, ludzie, którzy z danymi technikami śpiewu stykają się już od dawna. Istotny jest fakt, że tematyka spotkań nie ogranicza się do jednego sposobu śpiewania. Program ustalono tak, aby każdy mógł znaleźć coś dla siebie.

Uczestnicy warsztatów podczas swoich występów. / Fot. Magda GrabowskaNa kolejne Gębofony młodych ludzi przyciąga zapewne atmosfera panująca podczas spotkań, możliwość dzielenia się swoją pasją, przede wszystkim zaś chęć poszerzania swoich horyzontów. - Idea Gębofonu jest mi bardzo bliska. Odkrywanie głosu, jego wszystkich możliwości, zaczynając od beatboxu, kończąc na technikach tradycyjnych. Jest to wydarzenie skierowane do moich zainteresowań - tak swój udział w warsztatach uzasadnia Olga, która na Gębofonie pojawiła się pierwszy raz. Pasjonatka śpiewu uzasadnia także wybór takiego sposobu na spędzenia gorącego letniego weekendu. - Na zajęciach jest bardzo przyjemna atmosfera, fajni prowadzący. Myślę, że chwilami osiągaliśmy na prawdę ciekawe brzmienie. Na każdych zajęciach zdarzyło się coś niesamowitego - opowiada.

Olga sugeruje również, co można zmienić w organizacji imprezy. - Myślę, że warsztaty mogłyby być dłuższe. Można by spotkać się na tydzień i trenować konkretną technikę, na przykład beatbox, po kilka godzin dziennie. Wtedy efektów pewnie byłoby więcej niż jednorazowa impresja. Po tygodniu beatboxu tydzień improwizacji, i tak dalej. Ja po prostu zagłębiłabym się bardziej we wszystkie z tych technik- przekonuje Olga. Choć ten postulat dziś wydaje się trudny do zrealizowania, to nie należy wykluczać, że zważywszy na duże zainteresowanie ideą, organizatorzy pomyślą nad rozwinięciem swojego pomysłu. Takie przedsięwzięcie wymagałoby jednak większych nakładów finansowych, pozyskania sponsorów. Sierpniowe spotkanie odbyło się dzięki wsparciu Dzielnicy Śródmieście M.St. Warszawy.

Po dwóch dniach zmagań z tajnikami sztuki śpiewania, a może raczej emitowania dźwięków, w niedzielny wieczór odbył się otwarty dla publiczności koncert, podczas którego uczestnicy warsztatów mogli zaprezentować, czego udało im się nauczyć. Koncert odbył się na Placu Zbawiciela, już nie w Planie B, ale na świeżym powietrzu.

Gębofon to idealna impreza dla tych, którzy lubią bawić się swoim głosem, śpiewać do mikrofonu lub po prostu w domu przed lustrem. Wspaniale odnajdą się podczas warsztatów ci, którzy lubią eksperymentować, nie boją się nowych wyzwań i chcą przyjemnie spędzić czas wśród ludzi z podobnymi preferencjami. Zainteresowanych udziałem w kolejnej edycji, zapraszamy do zaglądania na stronę projektu. Zachęcamy również do przesłuchania nagrania z fragmentu warsztatów oraz przeczytania wywiadu z Patrykiem(TikTakiem)Matelą, który prowadzi warsztaty beatboxu.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 06.08.2008 21:02

Świetne przedsięwzięcie. Gdyby coś takiego odbywało się we Włocławku, jako pierwsza ustawiłabym się w kolejce.
Fajny tekst. Ciekawie napisany(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

hehehehehe,dobre. Ciekawe,co Twoja siostrzenica powiedziałaby na mojego sąsiada. Gość nie ma litości. Czasami już o 5 rano katuje nas przebojami Budki Suflera. Do tego uwielbia szanty i gra na gitarze. Ale nie powiem,że jestem jego wielbicielką :P. Sąsiedzie, jeśli mnie czytasz,błagam, nie śpiewaj...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szkoda tylko, że jak śpiewam moją ulubioną piosenkę z serialu "Czterej pancerni i pies", to nawet siostrzenica krzyczy: "Kubeł, nie śpiewaj!". Moja Duszka ma całkiem identyczne zdanie na ten temat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy pomysł, chętnie wyraziłbym się Gębą:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.