2010-02-04 16:56, aktualizacja: 2010-02-04 16:56:36
Pytanie, które nurtowało mnie od pewnego czasu. Pytanie, na które wielokrotnie starałam się sobie odpowiedzieć... Aż przyszedł moment kiedy myśli same zaczęły wypływać na kartkę papieru...
Na to pytanie można odpowiedzieć krótko i na tym zakończyć artykuł. NIKOMU! Lecz należy przeanalizować sytuację i może, Drodzy Rodacy, zaczniecie odrobinę życzliwiej patrzeć na swoich bliźnich. Skoro większość z nas to zdeklarowani katolicy to co za tym idzie? Kochani, tolerancja! Dla przypomnienia przytaczam znaczenie tego słowa ze Słownika Języka Polskiego: "tolerancja - szacunek dla cudzych poglądów lub wierzeń wyrażający się w dopuszczaniu ich do głosu; wyrozumiałość, pobłażanie wobec jakiegoś zjawiska".
Jednak jak w przypadku Polaków można mówić o szacunku dla drugiego człowieka, skoro by obrazić używają zwrotów „chodzisz jak pedał” albo „śmierdzisz jak Żyd”. Zastanawia mnie skąd biorą się takie pomysły w głowach. Drugi przykład uderza również we mnie i moją rodzinę, gdyż mamy w sobie żydowską krew. Dlatego tak bardzo dogłębnie odczuwam wypowiadane słowa. Zadaję pytanie: czym różni się Polak od Żyda? Z tego co mi wiadomo w czasie II wojny światowej byliśmy traktowani podobnie, by nie użyć słów - jak jeden sort. Skąd w takim razie aż tak duże uprzedzenia? Tak wielka antypatia, którą odczuwa się prawie na każdym kroku?
O moim pochodzeniu wiedzą nieliczni. Większość znajomych nienawidzi Żydów, ale nie potrafią odpowiedzieć dlaczego. Bo tak. To słyszę najczęściej. Po co więc się przyznawać? Nie kieruje mną strach przed reakcją, bo znam swoją wartość, a pewność siebie daje mi pewnego rodzaju poczucie bezpieczeństwa, ale wiem, że Polacy należą do niezwykle mściwych ludzi. Świadomie nie wpakuję się w problemy.
Kiedy Michał Piróg przyznał się, że jest Żydem, a do tego homoseksualnym naród był zgorszony. W mediach wszyscy się zachwycali jego odwagą, natomiast „po kątach” był przeklinany. Słuchając rozmów miałam wrażenie, że Michał poinformował, iż zabił gromadkę kobiet, które przed tym brutalnie gwałcił. Moja sąsiadka przestała oglądać program, w którym Piróg zasiadał w jury, bo „on tam jest”. Przestała postrzegać go jako znakomitego tancerza, tylko faceta o innej orientacji seksualnej. Przestała mówić, że jest nieszablonowym, nietuzinkowym człowiekiem jak uważała wcześniej. Stał się zły. Ja za to miałam ochotę znaleźć go i podziękować za to, że są jeszcze na świecie odważni ludzie. Ludzie, którzy nie wstydzą się swojego pochodzenia i tego kim są.
Narodowość i orientacja seksualna to nie jedyne zagadnienia, które spędzają sen z powiek. Na naszych ulicach do rangi problemu urasta strój, fryzura, ba! Nawet uśmiech! Nie raz spotkałam się z tym, że człowiek, który miał pogodną twarz był odbierany jako osoba chora psychicznie. Przeciętna dziewczyna, taka „szara myszka” nie założy kolorowych rajstop, bo „co ludzie powiedzą”. Nie pójdzie do fryzjera i nie poprosi o oryginalna fryzurę, nawet jeśli o takiej marzy, tylko zdecyduje się jak zwykle na proste cięcie, którego nikt nie zauważy. W końcu tak lepiej, bezpieczniej. Nie narazi się świadomie na śmiech innych i swoje łzy. Łzy, które oczywiście uroni w samotności. Płacz też jest wstydem i jak mówi mój znajomy, oznaką słabości. A dla mnie płacz jest wyrażeniem wrażliwości i człowieczeństwa. Tego, czego tak bardzo brakuje mi w ludziach.
Ktoś mi powiedział, że mam naturę wojownika i za wszelką cenę chcę zmieniać świat. Nie taki mam cel. Żydowskie powiedzenie mówi, że kto ratuje jednego człowieka, ten ratuje cały świat. Ja chcę choć jednej osobie uświadomić, że gej, Żyd, Polak, mężczyzna czy kobieta mają taką samą wartość. Wszyscy jesteśmy ludźmi i wszyscy zasługujemy na jednakowe traktowanie. Jeśli mój cel osiągnę będę zadowolona. Szanujmy się wzajemnie, a razem naprawimy błędy przeszłości. To jest możliwe!