Facebook Google+ Twitter

Gejowski pamflet

– Forma pamfletu – jak pisze Piotr Skudrzyk w Amerykańskiej wspólnotowej filozofii politycznej – nie jest tylko zabawą literacką. Stanowi godny uwagi sposób dochodzenia do prawdy na polu humanistyki, w tym filozofii.

– Język pamfletu, otwartej krytyki ukrytej pod warstwą przesady i humoru, jest, być może, najsprawniejszym narzędziem w walce z własnym lękiem i lękiem czytelnika, narzędziem witalności ludzkiego ducha. Sprawność tę język pamfletu uzyskuje dzięki podjęciu subtelnej gry dialektyki prawdy. Prawda w tym języku objawia się przez nieprawdę przesady, odsłania się dzięki ukrywaniu się pod maską przerysowania i satyry - inaczej nie miałaby się odwagi odsłonić. – Zestawiając te słowa ze zjawiskiem „Marszów Równości” i okołomarszowych kontrowersji, można dojść do bardzo ciekawych wniosków.

Konstruktywna krytyka

Ostra ocena, będąca podstawą krytyki, nie zawsze jest równoważna ocenie sprawiedliwej. Podczas procesu oceniania, mieszają się różne komponenty i kwestią pierwszorzędną jest to, który z komponentów ma najsilniejszy wpływ na oceniającego. Te komponenty, to: zobiektywizowana wiedza o ocenianym podmiocie ( przedmiocie), emocje i uczucia związane z ocenianym podmiotem (przedmiotem) oraz wola człowieka, jako wypadkowa dwóch wcześniejszych. Do zestawu dodać można jeszcze pojęcie ideologii, która jest „ni to wiedzą, ni to uczuciem”. Trudno jest trafnie ocenić zasadność i trafność przeprowadzanej krytyki bez znajomości owych komponentów. Czy spór, by przenieść się na grunt polskiej debaty publicznej, o prawa homoseksualistów, a konkretnie o tzw. marsze równości, jest sporem opartym na zasadzie merytoryczności, jako emanacji komponentu obiektywizmu? Czy jest może, lecz to tylko uproszczenie, wynikiem ścierania się dwu opozycyjnych ideologii zasilanych o, rozniecane mniej lub bardziej, emocje i uczucia konkurujących grup? Kto jest bardziej a kto mniej ideologiczny? Całkowicie abstrahując od ideologii, pro, czy antygejowskiej ( czy w ogóle istnieje ideologia, w sensie negatywnym, progejowska?- można wątpić), uciekając od sporu widzianego przez pryzmat walki o dobro w sensie moralnym ( czytaj emocjonalnym), a koncentrując się na otaczającej nas „żywej” rzeczywistości, dość łatwo określić taki oto stan faktyczny. W Polsce osoba o orientacji homoseksualnej nie jest traktowana tak, jak osoba heteroseksualna. Zjawisko to jest faktem, który można dość łatwo, jeśli się tylko chce, potwierdzić. Prawo, obyczaj, religia, by wymienić tylko kilka obszarów życia społecznego- oto olbrzymia przestrzeń, w której można znaleźć liczne egzemplifikacje wyżej postawionej tezy.

Umowa społeczna- czyli nie tak się umawialiśmy

Kwestią obowiązującej umowy społecznej jest to, iż uznaje się szeroko rozumiany pluralizm postaw za podstawę życia społecznego. Umowa ta stała się przeto zobiektywizowaną i ogólnie respektowaną w państwie prawa zasadą, lecz zasadą służącą celowi nadrzędnemu, jakim winno być ogólnospołeczne dobro. Dopiero w tarciu pomiędzy opozycyjnymi grupami, światopoglądami, postawami, ale w tarciu ujętym w ramach szerszej regulacji, którą nazwijmy z prostotą- dobrem społeczeństwa, kształtuje się coś niezwykle ważnego w nowoczesnym państwie- opinia publiczna. W tym miejscu, postaram się oprzeć powyższe stwierdzenia, na przykładzie, jak to piszą bulwarówki- z życia wziętym. „Parady gejowskie” ( frazeologia przeciwników „Marszów Równości”), jakkolwiek by nie były przerysowane, fantastycznie wpisują się w zasadę pamfletu oraz zasadę wykluwania się opinii publicznej. Przesada i humor, jakie z nich emanują otwierają szerokie oko konstruktywnej krytyki wymierzonej w obecną sytuację osób homoseksualnych w Polsce. Dzięki takiej krytyce opinia publiczna wzbogaca się i staje się realną siłą oddziaływania na rzeczywistość społeczną. To, co zwykle niewidoczne, poprzez hiperbolizację, krystalizuje się. Jak się okazuje, rzeczywistość normatywna, zakładająca równość ( szans) wszystkich obywateli, niezależnie od orientacji seksualnej, nie pokrywa się z „żywą” rzeczywistością. Dobry gej, jak wielu by chciało, to gej cichy, który bierze jak mu dają, a ucieka jak go biją. Jaki jest każdy widzi- przebrany w różowe fatałaszki namawia przechodniów do sodomii. Nic dodać, nic ująć

Odcinanie emocji, zdobywanie wiedzy

Gdyby tylko spór homo kontra hetero sprowadzić, trochę naiwnie sądzę, do płaszczyzny debaty opartej na twardych faktach; debaty mającej na celu konfrontację stanowisk, a nie ideologiczną walkę w imię wzmacniania własnej grupy; debaty osadzonej w szerszej perspektywie ogólnospołecznego dobra; debaty prawdziwej, a nie wszechobecnej pseudodebaty opartej na emocjach( które są doskonałą rękojmią manipulacji); wreszcie debaty autoregulującej się, w której żadna z grup nie próbowała by narzucać własnych reguł ( a to zazwyczaj liczniejsi narzucają reguły gry), to obie strony ( choć to znowu znaczne uproszczenie), a zwłaszcza „antygejowscy puryści” mogliby pokusić o zastosowanie innej niźli twarda, strategii negocjacyjnej. Bo każda umowa, co wie każdy przedsiębiorca, jest negocjowalna.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Początek *z nikim nie umawiałam na narzucanie komukolwiek światopoglądu* sugeruje zgodność naszych poglądów, ale potem jakoś rozeszliśmy się... W imię jakich idei ktoś ma organizować parady? Aby uzmysłowić, że obok żyją inni i inaczej? A po co to przeciętnemu obywatelowi? Przecież wędkarze nie spacerują, a mogliby - chcemy tańszych kart wędkarskich, obniżenia wieku emerytalnego, biletów ulgowych nad jeziora. Co mnie to obchodzi? Ale gdybym był gejem, to też nie łaziłbym, bo po co? Zgoda, jeśli byłbym Murzynem, to widzę sens manifestowania, jeśli byłyby rasistowskie przepisy albo obyczaje. Ale cechy ludzkie skrywane wewnątrz człowieka (nie kolor skóry, nie widoczne inwalidztwo itp.), czyli predyspozycje seks., religia, zapatrywania polityczne nie powinny być motorem manifestacji. Pozatym - jeśli gospodynie domowe by manifestowały to byłaby żartobliwa pewnie wędrówka po ulicach - chochle, fartuszki itp. Ale ci biedni nieszczęśliwi ludzie czym chcą zwrócić na siebie uwagę - strojami, zachowaniem? Żenada. No więc - niech nikt nie narzuca nam swych preferencji i chęci przekazania nam wiedzy na ich temat. Mnie nie interesują problemy mniejszości seks. Jeśli chcą to niech organizują zamknięte spotkania na stadionach, na salach itp. Ale jestem tolerancyjny - toleruję wszystkich normalnych i dziwaków. Byle mi życia nie burzyli. Chcą wspólne opodatkowanie - zgoda, wychowanie dzieci raczej nie, ale można poeksperymentować i zobaczyć po latach, jak to wychodzi. Nie jestem fanatykiem pomysłu z dziećmi. Tylko które dzieci przekażemy w ręce g. lub l.? A jeśli doświadczenie będzie złe, to dziatwa może dać sprawę do sądu przeciwko Państwu? Bo w przypadku klasycznej adopcji pewnie może dać.

Komentarz został ukrytyrozwiń
dochodzeniowiec
  • dochodzeniowiec
  • 15.09.2006 23:17

artykuł ok.podoba mi się styl.Tylko, że ja się z nikim nie umawiałam na narzucanie komukolwiek światopoglądu, dotyczy to nie tylko mnie ale sporej grupy ludzi. Wyznaję zasadę: cyt."róbta co chceta" ale pod warunkiem, że nie krzywdzi to nikogo.Jestem za dostępem do różnych form wyrażania swoich poglądów,emocji.Fakt niektóre marsze są ostre, "przerysowane zachowania" i nie dotyczy to tylko Parady Równości. Jednak są one doskonałą formą zwrócenia uwagi społeczenstwa na problem, a mamy w naszym kraju specyficzne reakcje na debaty wiążące się ze sferą seksualności człowieka-"dulszczyzna".Problemu nie widać to go nie ma czyli porządny gej to nie dziwak,nie paraduje, siedzi cicho i dziękuje "ludzkiemu"spoleczenstwu, że może swoje dochody rozliczać z paartnerem.Tylko, że nie o to chodzi co za różnica jakiej orientacji jest sąsiad, współpracownik, urzędnik,przyjacółka,sprzedawczyni , ksiądz o ile jest uczciwym, porządnym człowiekiem?Jakie mamy prawo narzucać innym styl życia?Na jakiej podstawie mamy sądzić że partnerzy jednej płci nie wychowają dziecka,dzieci?Co to jest przeciętny Gej?Skąd u Pana Mirnala takie komentarze na wszystkie prawie tematy?Pozdrowienia dla piszących i czytających.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy wiecie, że w Teksasie w latach 60. wpadała policja do prywatnego domu i skuwała kajdanami kochajacych się gejów. Ponadto groził mandat 1000$ (ówczesnych). Gdzie byli demokraci, filozofowie, konstytucja. U nas chyba nie było takiej nietolerancji (urzędowej)? Nie wiem, jak było w innych stanach, bo tylko jeden taki artykuł czytałem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gdybym był gejem to nie chciałbym rzucać się w oczy. Szanuję tych gejów, którzy nie starają się pokazywać na ulicy podczas marszów. A parady, które widziałem w Berlinie (tele) to istny szok. To dowód na to, ze wielu z nich to jednak zboczeńcy. Oczywiście, wśród hetero też jest wielu zboczeńców, być może nawet procentowo więcej. Jednak hetero to normalna opcja, zaś homo to opcja niepojęta i niezalecana, zatem wszelkie dziwactwa w ich wykonaniu maja zdwojony wydźwięk. Oczywiście, wszystkich zboczów należy tepić, niezależnie od opcji. Geje (ci porządni) to grupa nieszczęśliwych ludzi, którym potrzeba zrozumienia i pomocy (jeśli chcą - nic na siłę). Pity mają opcję wspólnego rozlicznania się małżonków. Nalezy wprowadzić podobną opcję w sytuacji np. matki emerytki z córką panną (wiele jest takich przykładów), konkubentów (przy zaświadczeniu o pewnym minimalnym stażu) oraz gejów i lesbijek, ale bez wyszczególniania opcji seksalnej. Po prostu - dwoje ludzi deklaruje chęć wspólnego rozliczenia się i nikomu nic do tego, jaką opcję reprezentują. A sprawy spadkowe są rozwiązane w normalnej procedurze. Myślę, że żadnemu przeciętnemu gejowi nigdy w życiu by nie przyszło adoptowanie dzieci, ale nie - oni zostali podgrzani przez działaczy i teraz chcą pewnie wszystkiego. Co rok będziemy dowiadywać się o ich żądaniach. Ciekawe, co jeszce wymyślą i zażądają (działacze)?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.