Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

7409 miejsce

Gen. Nieczuja-Ostrowski - ocalony od śmierci dzięki Bożemu miłosierdziu

Żywym świadectwem miłości Boga Jan Paweł II nazywał życie generała Bolesława Nieczuja-Ostrowskiego, legendarnego dowódcy AK, więźnia stalinowskiego i apostoła Miłosierdzia Bożego.

List Jana Pawła II do gen. Bolesława Nieczuja-Ostrowskiego z 1994 roku / Fot. reprodukcjaGenerał Bolesław Nieczuja-Ostrowski, gdy umierał w 2008 roku, miał prawie sto jeden lat. Każdy dzień przeżył zgodnie z zawołaniem Bóg - Honor - Ojczyzna. Zawsze Bóg był na pierwszym miejscu, nawet w konspiracji podczas wojny i po niej, gdy na podstawie fałszywych oskarżeń władze komunistycznie dwukrotnie skazywały go na śmierć. Im było ciężej, tym mocniej wierzył w Boże Miłosierdzie.

Po wojnie do ostatnich dni był apostołem Bożego Miłosierdzia. Za swoją działalność w 1993 roku generał otrzymał odznaczenie papieskie „Pro Eccelesia et Pontyfice”. Jan Paweł II w przesłanym liście gratulował generałowi wydanej przez niego książki "Drogi Miłości Bożej". Ojczyzna nie zapomniała o jego zasługach. Nieczuja-Ostrowski został odznaczony Orderem Virtuti Militari V klasy, trzykrotnie Krzyżem Walecznych i Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami. W 1991 roku otrzymał awans na generała.

W stalinowskim więzieniu


Bolesław Nieczuja-Ostrowski po raz pierwszy usłyszał o objawieniach siostry Faustyny Kowalskiej o Miłosierdziu Bożym w stalinowskim więzieniu od około trzydziestoletniego jezuity z Krakowa. Niestety nie znał jego nazwiska. - Przemoc wrogów rozdzieliła nas wkrótce – pisał w swojej książce „Drogi Miłości Bożej” generał. - Nagle zabrano jezuitę z celi. Nigdy o nim już nie słyszałem, ale zapamiętałem go na zawsze. To on pierwszy nauczył mnie koronki do Miłosierdzia Bożego. Ta koronka, obok modlitw do Ran Chrystusa i Niepokalanego Serca Maryi, była moją ostoją i źródłem siły niezbędnej do przetrwania wieloletnich cierpień w „bratniej” niewoli – dodawał.

Czytaj też: 6. rocznica śmierci papieża Polaka. Naukowcy Janowi Pawłowi II

Bolesław Nieczuja-Ostrowski wyszedł z więzienia w 1956 roku. - Ocalony od śmierci dzięki Miłosierdziu Bożemu, nadal modliłem się do Króla Miłosierdzia - powtarzał często przed laty. - Pan Bóg uznał, że jest to za mało. Przysłał do mnie w 1972 roku starszą panią z Poznania. Była to Aleksandra Czerwiak, która chciała, bym zaszczepił kult Bożego Miłosierdzia w Elblągu. Obiecałem jej, że zajmę się apostolstwem Miłosierdzia Bożego.

Piąta edycja konkursu Dziennikarz Obywatelski 2010 Roku trwa! Dołącz, wygraj 10 tysięcy


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.