Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

19730 miejsce

Gen. Stanisław Koziej: Polska już jest zagrożona. Nie można wykluczyć inwazji

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, generał Stanisław Koziej ostrzega na łamach "Rzeczpospolitej" przed militarnym zagrożeniem w czasie napięcia na Ukrainie. Wszystkie przewidywalne scenariusze zakładają bezpośrednie uwikłanie Polski.

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, generał Stanisław Koziej. wikipeda; licencja: CC3.0 / Fot. prezydent.plNa łamach "Rzeczpospolitej" pojawiły się tony pesymizmu. Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego generał Stanisław Koziej dostrzega zagrożenie dla Polski wynikające z napiętej sytuacji na Ukrainie i zbrojnych zakusów Władimira Putina.

Ostateczne przypieczętowanie formalności w konfliktowym impasie to oficjalne wypowiedzenie wojny. Tylko tyle musi jeszcze dokonać Władimir Putin i jest to faktem oczywistym: "Jest pełna możliwość i wola władz Rosji, aby na taką wojnę się zdecydować." Natychmiast narasta wiele pytań podyktowanych wątpliwościami. Na ile obywatel RP staje się zależny wraz ze swoim krajem w obliczu poważnego zachwiania równowagi geopolitycznej w Europie? Ba! Na świecie. Militarne posunięcie Rosji będzie brzemienne w skutkach dla całego świata. Tak utrzymują wszyscy znawcy tematyki. Nie obędzie się bez polskiej obecności. Generał Koziej zaznacza przy tym: "Utrzymywaliśmy i zamierzamy nadal utrzymywać dobrą współpracę wojskową z Ukrainą."

W czasie narastającego zagrożenia inicjowanych jest szereg działań. O niektórych można mówić publicznie: "Po pierwsze - uruchomienie procesu konsultacji w NATO zgodnie z art. 4. Traktatu Waszyngtońskiego." Kryzys w stosunkach panujących w Europie Wschodniej powoduje też "skonsolidowanie "postafgańskiego" NATO wokół jego funkcji obronnej. Potwierdza to zasadność polskich zamiarów i wysiłków w tym kierunku w ramach tzw. "doktryny Komorowskiego". Musimy budować własne zdolności obronne w tym zwłaszcza te przeciwzaskoczeniowe (rozpoznania i szybkiego reagowania), obronę powietrzną, w tym przeciwrakietową, a rozwijać także mobilność wojsk lądowych, szczególnie śmigłowcową." Wymaga to usprawnienia powszechnych przygotowań obronnych, a można już o takich mówić. Generał Koziej nie odpowiada wprost o możliwej interwencji wojsk NATO, ale zarysowuje w kilku słowach konsekwencje z tego wynikające: "Wywołanie wojny w tym regionie może spowodować nieprzewidywalne skutki. Jest to zbyt poważna skala potencjalnego konfliktu, aby jego inicjator mógł liczyć na kontrolowanie jego przebiegu." Polska nie może czuć się już tylko bezstronnym obserwatorem wydarzeń: "Jesteśmy już zagrożeni w szerokim rozumieniu tego słowa." Zbrojne wystąpienie wojsk Federacji Rosyjskiej raczej nie pominie polskiego terytorium: "W dalszej perspektywie nie można wykluczyć zagrożenia strategicznego także inwazją na Polskę." Stanisław Koziej nadmienia, że "nie można już chyba wykluczyć żadnego zachowania Rosji."

Konflikt zbrojny może przynieść zmiany, które są trudne do wyobrażenia na chwilę obecną: "Przy naszych granicach może powstać czarna dziura bezpieczeństwa." Szef BBN nie prognozuje wchłonięcia RP w otchłań takiego tworu, ale trudno nie wierzyć w jakikolwiek scenariusz faktycznych działań militarnych. Obecnie wszystko zdaje się przybierać jak najgorszy obrót. Zauważalne są tendencje niszczące spójność Ukrainy. W dużej mierze są to dążenia separatystów i skrajnych nacjonalistów. W dalszej perspektywie mogą przynieść wysyp najróżniejszych terrorystów i innych orędowników walki jaką oględnie przywykło się nazywać partyzantką.

Kwestia stabilności i legalnego rządu sojusznika pozostała przez szefa BBN dyplomatycznie potraktowana, kiedy zapytano czy Polska uznaje Wiktora Janukowycza jako głowę państwa ukraińskiego: "Polska uznaje państwo ukraińskie jako całość i nie wnika w jego wewnętrzne spory kompetencyjne. (...) Sprawa Janukowycza to wewnętrzna sprawa władz Ukrainy." Wydaje się, że dychotomia władzy wschodniego sąsiada będzie sprawiała coraz więcej kłopotów ukraińskim politykom i pieniaczom.

Relacje personalne na szczeblu rządowym pomiędzy Rosją, a Ukrainą są czytelne: "Putin jest wkurzony na Janukowycza za popsucie igrzysk w Soczi. Janukowycz nie poradził sobie z kryzysem." Jest postrzegany jako człowiek, który zawiódł. Dla Putina stał się kimś wobec kogo należy zachować pewien dystans. Zaangażowanie Polski w tym przypadku może spotkać się z oznakami niechęci ze strony Rosji. Konflikt interesów jest oczywisty: "My chcemy, żeby Ukraina była z nami na zachodzie, a Rosja chce, żeby Ukraina była z nimi na wschodzie. Zgoda między Rosją a Polską w sprawie Ukrainy jest raczej niemożliwa i nie ukrywamy tego." Tak więc, Wiktor Janukowycz staje się z wolna kremlowskim eksponatem i zakładnikiem cudzej woli: "Uważam, że może już być tylko instrumentem w polityce rosyjskiej. Samodzielnej roli politycznej już nie odegra." Władimir Putin jest postrzegany jako zdolny wszystkiego, jako człowiek nieprzewidywalny. Kanclerz Niemiec Angela Merkel publicznie powątpiewa w jego kondycję psychiczną i mówi, że stracił kontakt z rzeczywistością. Zaś były pierwszy prezydent niepodległej Ukrainy, Leonid Krawczuk nazywa Putina schizofrenikiem i ostrzega, że Rosjanin dąży do wywołania III wojny światowej.

rp.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Putin - hitlerek zamierza podpalić świat. Natychmiastowa reakcji wolnych, demokratycznych państw jest konieczna, aby powstrzymać agresora.

Komentarz został ukrytyrozwiń

DZIĘKUJEMY więc PISOWI, że już nie rządzi i nigdy nie będzie, przynajmniej w Polsce rządził!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Obecne rządzące elity polityczne w Polsce narażają nasz kraj na śmiertelne niebezpieczeństwo utraty niepodległości. Brak przewidywania zagrożeń ze strony Rosji świadczy o całkowitym uśpieniu czujności i lekcjoważeniu Polskiej suwerenności. Bezpośrednio odpowiedzialni są premier Tusk i prezydent Komorowski. To, oni i ich otocznie ignorowało całkowicie ostrzeżenia i diagnozy polityków PIS-u i wcześniej przestrogi śp. Lecha Kaczyńskiego.
Siłę propagandy Rosyjskich służb możemy dostrzec w wypowiedziach mieszkańców Krymu.
Niewiele brakowało, aby Polska podzieliła los Ukrainy.
Możemy teraz dziękować Panu Antoniemu Macierewiczowi, że zlikwidował służbę WSI, której agenci wyszkoleni w ZSRR staliby się zagrożeniem dla Polski. Agenci wpływaliby na Polską opinię społeczną szczególnie poprzez media i użytecznych polityków. Nietrudno wyobrazić sobie scenariusz podobny jak na Krymie, gdzie ludzie uwierzyli w oczywiste bzdury.
Podobne zdarzenie miało miejsce w Polsce, gdy propaganda, manipulacje i kłamstwa doprowadziły Tuska i Komorowskiego do władzy.
Czym wytłumaczą się osoby oskarżające PIS i jego zwolenników o rusofobię?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 03.03.2014 11:22

Komorowski: "Polska jest krajem bezpiecznym. Zastanawiamy się, w jaki sposób możemy pomóc naszemu sąsiadowi w kwestii obronnej".

Czyli wyślemy polskie wojska na wojnę. Super.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.