Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

22767 miejsce

Gender, utracony dyskurs cielesności

W lipcowym "Ale Kino" widzowie obejrzeli cztery filmy z gatunku, który opowiada o płci z perspektywy kulturowej.

 / Fot. youtube"Współczesne kino mierzące się z tematem gender rozsądnie dba o to, by w miejsce z trudem wypieranych wzorców, utartych i zużytych, nie wprowadzać nowych" - pisze w swojej recenzji o emitowanych obrazach Dariusz Arest. Od emancypacji kobiet zastanawiamy się, w jaki sposób nurt, który nie zaproponował nic w zamian, nie ukonstytuował uniwersalnych wzorców a zburzył stare, dyktuje politykę społeczną naszych czasów.

Ideologia gender sięgnęła w ludzką intymność dekapitując cielesność. Jej miejsce wypełniła autokreacja, która podpowiada, że "prawdziwe jest tylko to, co zostało utrwalone na taśmie filmowej, w naszym umyśle". Zainteresowanie kinematografii sekretem ruchu politycznego i kulturowego, który wysunął się na czoło postmodernistycznych przemian wydaje się oczywiste: gender to władza nad umysłami. Siła posiadająca swój system sprawiedliwości i znaczeń. Kto jej jeszcze nie pojął, powinien uzupełnić luki w wiedzy, gdyż poznanie (płci) prowadzi do panowania. Sekret ów spisany pierwotnie przez Michela Foucault dwusłowiem: władza-wiedza, poznajemy na małym ekranie w kolejnych odsłonach, niepokojących dekonstrukcji.

Pomysłów na związki seksualności z płcią jest wiele i jeszcze do niedawna o nich wszystkich mówiło kino. Nurt gender sprawił, że tematyka płci zawęziła się i nie jest już oddawana jej bogata emocjonalność, która wypływa z reakcji psychiki na ciało. Gender jest tylko jedną z narracji o męskości i kobiecości, która je nieuchronnie fermentuje, wznosząc opozycję psychiki do ciała. Opozycję potężną, prawie zasadniczą, która rozlewa się szeroką falą po tożsamości i zbija jej ważne treści. Obrazy gender odeszły od antropologicznej osi, na której kręciły się arcydzieła. Jak w epickiej opowieści Angie Lee i w tych w "Ale Kino" wypchnięto gromadzącą pożądanie relację męskiego do niemęskiego (lub mniej męskiego) poza nawias centralnego zainteresowania. "Miłość do "heteryka", dojmująca i degradująca, została pozbawiona pierwiastka syzyfowego, którym fascynował się egzystencjalizm włoski i kino amerykańskie ("Madame Butterfly"). Tematyka homoseksualizmu - jeszcze do niedawna dotknięta - w znakomitych obrazach "Caravaggio", " Pocałunek kobiety - pająka", "Zaćmienie" - unikalnym napięciem, dążeniem do rozwiązania wewnętrznego konfliktu - została zbanalizowana twierdzeniem, że płeć nie ma związku z ciałem. Zgodnie z nim kreują się bohaterowie genderowej fabuły z wszystkich pięciu odsłon "Ale Kino".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

"Dziwny ten świat .........."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moja wiedza o gender studies jest powierzchowna, więc nie mogę wypowiadać się z pozycji znawczyni tematu. To, co udało mi się przeczytać, nie nastawia entuzjastycznie - mam wrażenie, że słucham wypowiedzi osób w głębi duszy zakompleksionych, niedowartościowanych, które nie potrafią się do końca odnaleźć w żadnej społecznej roli ani pogodzić z biologicznymi uwarunkowaniami. A rozmywanie granicy między płciami jak do tej pory wcale nie przyczyniło się do podniesienia jakości życia kobiet, wręcz przeciwnie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mario, nie zdecydowałabym się na in vitro przede wszystkim ze względu na to, że łączy się z odrzuceniem części zarodków, a każdy z nich jest dla mnie człowiekiem. Nie umiałabym się pogodzić z myślą, że rozstrzygnęłam o czyimś życiu lub śmierci.
Zaznaczę jednak, że kiedy w Polsce przyszło na świat pierwsze dziecko "z próbówki", byłam już szczęśliwą matką, więc nie mogę mieć stuprocentowej pewności, jaką decyzję podjęłabym jako osoba bezpłodna, często żyjąca pod presją powszechnego przekonania, że małżeństwo bez dzieci to związek niepełnowartościowy.
Jeśli chodzi o rozproszone ojcostwo czy macierzyństwo, to pojawia się ono również w przypadku adopcji, zwłaszcza w sytuacji, gdy większość podopiecznych domów dziecka to sieroty społeczne. Jedynym wyjściem jest zapobieganie sieroctwu społecznemu, ale tym problemem żaden rząd tak naprawdę się nie zajął.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Za ciekawy temat godny dyskusji 5*. W myśl zasady... nic co ludzkie nie jest mi obce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Feminizm powoli się chyba wypala.

Komentarz został ukrytyrozwiń
x
  • x
  • 05.09.2010 00:48

Feministki najpierw walczą z męskością facetów, a potem im jej brakuje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak to się ma do in vitro - dawcy spermy itd.? Jeśli popierasz in vitro to musisz zakładać, że wiele dzieci nigdy nie pozna ojca, albo ojcostwo lub macierzyństwo będzie rozproszone między kilka osób. Kto jest ojcem?

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Jej idyllicznej relacji z córką nie dopełnia tylko obecność ojca. W feministycznych konstatacjach o jednopłciowej wystarczalności mężczyzna jest zbędny."

Między innymi dlatego nigdy nie będzie mi po drodze z feministkami. Różne bywają przyczyny samotnego macierzyństwa, ale wykluczanie ojca a priori to krzywda uczyniona własnemu dziecku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.