Facebook Google+ Twitter

Generał Dukaczewski: W ogóle oficerowie ze służb mało mówią

"Kontrwywiad" RMF FM przeprowadził rozmowę z generałem brygady Markiem Dukaczewskim. Konrad Piasecki dowiedział się od szefa WSI czego generał nie pamięta, czego nie powie i czego nie wie.

Wręczenie nominacji Markowi Dukaczewskiemu na stanowisko Podsekretarza Stanu, zastępcy Szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego przez Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego. (grudzień 2000); wikipedia; licencja: CC3.0 / Fot. SkotosKonrad Piasecki jednoznacznie kojarzony z RMF FM i TVN24 jest człowiekiem obdarzonym wyjątkową przenikliwością i darem maglowania rozmówców na miarę wszystkożernych mediów amerykańskich. Ciekawie zatem przedstawia się spotkanie dziennikarza z generałem brygady Markiem Dukaczewskim. Ostatni szef Wojskowych Służb Informacyjnych i domniemany strażnik każdej tajemnicy narodu był gościem "Kontrwywiadu" RMF FM.

"O wielu rzeczach nie wiedzieliśmy"

Początek rozmowy może być dla wielu pasjonatów sensacji i teorii spiskowych dotkliwym ciosem: "O wielu rzeczach nie wiedziałem, w tym o więzieniach CIA." Generał zwraca uwagę, że pozostawał w zamkniętym zakresie obowiązków i wiele spraw zwyczajnie nie podpadało pod jego kompetencje. Piasecki przypuszcza, że skoro WSI nie miały żadnej wiedzy na temat istnienia tak zwanych tajnych więzień CIA w Polsce i nie słyszano tam o amerykańskich torturach, to też jest powodem dla rozwiązania Wojskowych Służb Informacyjnych, jako nieprzydatnych czy trwających przy procedurach postępowania trochę bardziej reliktowych, czyli zachowawczych, właściwych sytuacji geopolitycznej dziesięciolecia poprzedniego. "O wielu rzeczach nie wiedzieliśmy. Wiedzieliśmy to, o czym powinniśmy wiedzieć. (...) Jeżeli ta sprawa jest kompetencją służb cywilnych, to trzeba pytać kolegów ze służb cywilnych."

"My mieliśmy tylko pieniądze budżetowe"

Generał Dukaczewski sprawia wrażenie rozmówcy, który powie wszystko o co go zapytać, tylko trzeba wiedzieć jak sondować jego wiedzę. Podpytany o 15 milionów dolarów, które wzięli jego "koledzy ze służb cywilnych" nie odpowiada w sposób otwarty: "W ogóle oficerowie ze służb mało mówią, ale przede wszystkim operujmy pojęciem "black side". Wyjaśnia przy tym, że nie ma na myśli "czarnej strony": "Czarna dziura. Coś takiego co funkcjonuje w obiegu publicznym." Czy zatem kwestia tej "odpłatności' pozostanie tajemnicą dla obywateli RP? Generał w odróżnieniu od swoich "kolegów" ma spokojne sumienie: "Niestety, my mieliśmy tylko pieniądze budżetowe."

Można nabrać przekonania, że wszyscy coś wiedzieli, ale sami nie wiedzą do końca co, czyli jawią się niby marionetki w obcych rękach, które płacą za swoje tajemnicze poczynania. Sam Leszek Miller może być niezbyt zorientowany w całej sytuacji: "Wiedział tylko o tym, że jest współpraca realizowana z konkretnymi krajami, bo na to musi być zgoda polityczna."

Warto jednak powrócić do aspektu finansowego funkcjonowania służb. Konrad Piasecki docieka czy WSI było dotowane w podobny sposób i równie znacznymi kwotami: "WSI realizowało operację i też te operacje były finansowane przez strony partycypujące w niej" - takie stanowisko generała pozwala myśleć o nim jako o dżentelmenie, który nie rozmawia o pieniądzach. Coś tam jednak utyskuje: "My byliśmy służbą resortową, także mówimy o małych kwotach." Niestety, próby doprecyzowania rachunków spełzają na niczym: "Wie pan, nie pamiętam."

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.