Facebook Google+ Twitter

Generał Roman Polko: NATO nie ma żadnej strategii, żadnego pomysłu

Swoje opinie w temacie konfliktu rosyjsko-ukraińskiego przedstawił w "Faktach po faktach" generał Roman Polko. Były dowódca "Gromu" nie oszczędził nikogo: Rosjan, Ukraińców, NATO.

Wzorcowy i niezwykle medialny superżołnierz w osobie generała dywizji Romana Polko, omówił pokrótce aktualną sytuację geopolityczną z militarnego punktu widzenia. Rzeczowo przyprawiał o dreszcz niepokoju łącząc się ze studiem z Katowic. Piotr Marciniak jako pierwszą kwestię poruszył operację na Krymie. Były dowódca "Gromu" powiedział: "Przemyślana pod kątem tego w jaki sposób będzie reagował Zachód i przede wszystkim przemyślana pod kątem prawa międzynarodowego, bo oficjalnie przecież wojska rosyjskie nie wkroczyły. Tylko nie wiem, czy kosmici, czy jakieś siły samoobrony, które tam działały. Trudno tak naprawdę Rosji cokolwiek zarzucić." Daje przy tym do zrozumienia, że Władimir Putin jest w komfortowym położeniu jako dyktujący warunki: "Putin, po prostu wyprzedza NATO o kilka kroków." Rosyjski przywódca nie jest nieprzewidywalny, ale bywa zaskakujący.

Gospodarz "Faktów po faktach" zastanawia się nad postawą ukraińskich wojsk. Właściciwie pozwalają na każdy ruch ze strony Rosjan, unikają konfrontacji, nie zachowują się na miarę oczekiwań. Generał Polko stwierdził: "Tak naprawdę, to jest dobra mina do złej gry." W jego ocenie obrona Ukrainy jest czymś co można porównywać z organizmem bez głowy. Siła i stan zbrojnego ramienia tego kraju mogą być rozpatrywane w kategoriach historii wojskowości: "Niestety, przez te 20 lat ukraińska armia była mocno zaniedbywana." Połowa żołnierzy jest pochodzenia rosyjskiego, co powoduje niepożądane zjawisko: "Im bardzo trudno jest walczyć z Rosjanami" - implikuje to znamienny fakt - "Tak naprawdę, Ukraina nie ma armii, musi ją budować od nowa." Dawno nikt nie wyraził powszechnego przekonania w prosty sposób.

Patrząc na stronę przeciwną konfliktu zauważamy wpierw to co narzucają media. Rosyjskie siły zbrojne prezentowane są wcale często z przesadnym akcentowaniem pewnych ich mocniejszych punktów. Ma miejsce niepotrzebne zastraszanie odbiorców przekazu. Zaś rzeczywistość weryfikuje to co poddawano za pewnik: "Armia, która wciąż myśli w kategoriach prowadzenia działań wojennych z II wojny światowej. To było szczególnie widać w Gruzji. Dzisiaj działania prowadzone są również w innym wymiarze: energetycznym, ekonomicznym. Mnie bardzo dziwi to, że tak mocno koncentrujemy się tylko na tym kinetycznym aspekcie prowadzenia działań." Nadmienia, że Rosjanie mogą być skuteczni poprzez dywersję, sabotaż czy propagandę.

Były wiceszef Biura Bezpieczeństwa Narodowego nie jest ukontentowany tym co prezentuje Pakt Północnoatlantycki w obliczu kryzysu na linii Rosja - Ukraina: "NATO nie ma żadnej strategii, żadnego pomysłu." Przypomina, że w czasie zaognienia sytuacji, jedynie Polska wykazała się szybkością działania i dalekowzrocznością, wnioskując o organizację spotkania. Polko mówi, że NATO winno zaznaczyć swoją obecność w państwach bezpośrednio graniczących z Federacją Rosyjską (Estonia, Litwa, Łotwa). Tyczy się to też potrzeby reorientacji polskich wojsk, które kształtowane są jako organizm nazbyt zachowawczy. Generał podaje za przykład manewry obcych sił zbrojnych na które należy odpowiadać w ten sam sposób, w nie mniejszych rozmiarach: "Czas w końcu wyjąć tą głowę z piasku, którą chowaliśmy jak struś." Mówi, że nie należy bagatelizować zagrożenia ze strony Rosji o czym był przekonany od dawna. Swojemu stanowisku dawał wyraz w czasie spotkań struktur NATO: "Patrzono na mnie jak na rusofoba, patrzono na mnie jak na człowieka z innej epoki, no, bo przecież mur berliński padł, Rosja jest przyjazna, wszystko idzie w dobrym kierunku." Niestety, nie pomyślano o tym, co okazało się być możliwe i zabrakło gotowych scenariuszy z przykładami rozwiązań.

źródło: TVN

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Generał Roman Polko ma "głowę na karku". Jest kompetentny w swoich wypowiedziach a nade wszystko przestrzega stosowanie gruntownej argumentacji.
Premier Donald Tusk jak ostatnio coś mówi, to tak odbieram jego intencje: "Bo ja tak uważam". Koniec, kropka. Jakby miał zainstalowany jakiś hamulec.
A Ge. Polko zna wartość honoru oficera.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gen.Polko - trzeci bliźniak.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rzetelna, trafna ocena przez Gen. Polko. Rosja wyrosła na krwawe monstrum naszych czasów.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.03.2014 10:42

Pan Polko zmienia poglądy w zależności od tego, skąd wieje wiatr. Teraz na chorągiewkę z napisem "Polko" wiatr wieje z prawej strony, zatem możemy usłyszeć takie bzdury. Ale jeszcze kilka lat temu wiało z lewej strony. Dużo jest "Miśków" na prawicy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeżeli to ma być dobry pomysł, a tym bardziej strategia to ja jestem Chińczykiem, a swoje komentarze piszę w języku mandaryńskim.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Usilnie się staram w ogóle nie oglądać polskojęzycznej telewizji, a to z prostego powodu. Ilość przelewającej się tam czystej propagandy wymyka się pomiarom według skali zdrowego rozsądku. Jest z tym gorzej niż w prasie partyjnej kaczystowskiej opozycji. Jeśli jednak ktoś zauważył jakiś wyjątkowy program, w którym było tam coś do rzeczy, to chwała mu za to (oraz dobra ocena i podbicie od mej skromnej osoby).

Nie będę krytykował poglądów tego generała tylko dlatego, że się z nimi nie zgadzam. W przeciwieństwie do niego nie postrzegam Rosji Putina jako zagrożenia dla Europy. Dicit. O wiele ważniejsze jest dla mnie (i podobnie myślących, a jest ich wielu i coraz więcej) jest uprawiany przez tego człowieka kult faktów, który podzielam.

Jedynm z podstawowych faktów, jakie należy uwzględniać w odpowiedzialnej ocenie spraw polsko-rosyjskich jest to, co on podkreślił; nie zdołamy poważnie przeciwstawić się Rosji pod względem wojskowym, a mocarstwa zachodnie nie mają nawet koncepcji tego, jak to zrobić wspólnymi siłami. Należy to powtarzać cały czas i bez wytchnienia, a polityka polska powinna być oparta na braniu tego faktu pod uwagę.

Jeśli rząd w W-wie głosi i robi coś innego, to nie w interesie państwa polskiego, ale w imię gry Niemiec i Jankesów o Ukrainę, aby za wszelką cenę zastąpić rosyjskie wpływy w tym dużym i ważnym kraju własnymi. Cenę, którą w ich zamyśle będą płacić Słowianie, a nie rzeczywiste ośrodki władzy sterujące rządami w Berlinie i Waszyngtonie. Ośrodki, które nie chcą zrozumieć, jak bardzo świat się zmienił od czasów, gdy niemiecki Sztab Generalny i ministerstwo spraw zagranicznych kajzera planowały Mitteleuropę, ściągając olbrzymią kontrybucję żywnościową z Ukrainy, a wuj Sam bez jakiegokolwiek skutecznego przeciwdziałania deptał prawa narodów Oceanii przy użyciu kominiastych krążowników.

Niestety, ale są to metody i plany, które znalazły się o lata świetlne w tyle tak za tytanami zachodniej dyplomacji, od Adenauera po Kissingera, jak za dyplomacją współczesnej Rosji. Rosji, która teraz poczeka, pozwoli na uspokojenie nastrojów, wiedząc, że w sprawie Ukrainy w perspektywie bieżącego roku czas pracuje na jej korzyść, błędy jej przeciwników i ich skutki się nawarstwiają, a oni sami robią z siebie idiotów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.