Facebook Google+ Twitter

"Generał w habicie" - z miłości do najuboższego

  • Ewa Żak
  • Data dodania: 2010-10-14 18:42

O najbardziej kontrowersyjnej i nieszablonowej polskiej zakonnicy, Małgorzacie Chmielewskiej, która próbuje ewangelię brać na serio i pomaga z czystego egoizmu, by spokojnie przespać noc, warto przeczytać w książce "Generał w habicie".

Okładka książki / Fot. www.znak.com.plWe wrześniu tego roku wydawnictwo Znak opublikowało rzecz niezwykle ciekawą i ważną. Takie książki umieszczam na wyimaginowanej półce z etykietką - konieczne do przeczytania. Utwór pt. "Generał w habicie. Opowieść o siostrze Małgorzacie Chmielewskiej i Wspólnocie Chleb Życia" autorstwa Stanisława Zasady, przedstawia historię życia najsłynniejszej i najbardziej kontrowersyjnej polskiej zakonnicy, jak również wspomnianej wspólnoty. Obok tego książka składa się z niezwykle osobistych opowieści ludzi, którym w życiu się nie udało, którzy przeszli przez swoiste piekło i znaleźli się w miejscu najczarniejszej rozpaczy.

Postać siostry Małgorzaty Chmielewskiej, którą przed oczyma widzimy w białej chustce na głowie, brązowym habicie, okularach wymyka się wszelkim schematom. Jak żadna inna zakonnica adoptowała dzieci, pali papierosy, nierzadko przeklina. Można powiedzieć o niej również bizneswoman i nie będzie to nadużycie. Z jej inicjatywy powstały bowiem szwalnia, stolarnia i przetwórnia owocowo-warzywna. Przede wszystkim jednak jest założycielką polskiej Wspólnoty Chleb Życia i normalną babą, która - jak mówi - próbuje ewangelię brać na serio. I zapewne dlatego zamieszkała z bezdomnymi, alkoholikami, recydywistami i bezdomnymi matkami - jak żartują niektórzy - w "elitarnym zakonie ludzi z marginesu". Wspólnota powstała w 1990 roku. Siostra Małgorzata założyła ją razem z Tamarą Urbaniec, kobietą tak jak ona, owładniętą pasją niesienia pomocy najuboższym. Obie zapragnęły naprawiać świat. Małgorzata po to poszła do klasztoru. Zapragnęła przekładać ewangelię na pomoc drugiemu człowiekowi. Tamarę do naprawiania świata popchnęła - jak sama mówi - zwykła ludzka przyzwoitość. Była wyczulona na zło, chciała pomagać bliźnim.

Początki nie były łatwe. Wraz z bezdomnymi, byłymi więźniami, samotnymi matkami, upośledzonymi umysłowo gnieżdżą się w małym domu w Bulowicach koło Kęt w Małopolsce. Dziś wspólnota ma siedem domów. We wszystkich domach mieszka około trzystu osób. Jedni odchodzą, drudzy przychodzą. W ciągu dwudziestu lat przewinęło się niemal dwadzieścia tysięcy osób. To praca dla prawdziwych desperatów miłości. Nowo przybyłym wyciągają robaki ze skarpetek, pozwalają się wykąpać, dają jeść. A potem pomagają tak jak mogą - spłacić alimenty, zaciągnięte kredyty, wyrobić dokumenty, ratują przed więzieniem. I jeśli się da - nie umoralniając na siłę - spotkać się z Chrystusem. Chcą, by czuli się jak w prawdziwym domu - w pełni akceptowani, niewytykani palcami i potrzebni. Ale definicja miłości bliźniego według siostry Małgorzaty to jednak coś więcej niż dach nad głową i kromka chleba. Prawdziwym miłosierdziem jest dla niej pomoc w powrocie do samodzielności. Dlatego mówi o sobie - chrześcijanka w prawdzie. Podaje pomocną dłoń, ale równocześnie wymaga od swoich podopiecznych, czego przykładem jest zakaz spożywania alkoholu. Jeśli ktoś go złamie, wówczas musi odejść.
Mieszkańcy schronisk zawdzięczają jej prawie wszystko, zaś Ci, którzy raz ją spotkali mówią, że nigdy jej nie zapomną.

Warto przytoczyć choćby jeden fragment niezwykle poruszającej wypowiedzi dwudziestopięcioletniego Leszka: "Teraz patrzę na życie z większą nadzieją. Kiedyś widziałem tylko ciemność. Wszystko, co mam zawdzięczam Siostrze. To była pierwsza osoba w moim życiu, której wszystko o sobie powiedziałem i nie musiałem kłamać. Gdyby nie ona, na pewno nie miałbym matury ani pracy. Może siedziałbym w kryminale, a może bym nie dożył tych dwudziestu pięciu lat. Kurczę, ja tak dobrego człowieka w życiu nie spotkałem".

Omawiana książka wniosła dużo w mój świat. Nade wszystko wiarę, że życie prawdziwie ma sens, jeśli jest na nim ktoś taki jak siostra Małgorzata Chmielewska. A potem radość, że życie może być lepsze, jeśli tylko zechcemy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Siostrę Chmielewską spotykam czasem na bazarze w Ostrowcu Świętokrzyskim, bo jeden z Jej domów znajduje się w nieodległym Zochcinie. Ona sama pracowała w Hucie Ostrowiec... Naprawdę barwna postać, co wynika także z tej ciekawej recenzji.5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.