Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3163 miejsce

"Geniusz" - pamiętne życie i zapomniana proza Thomasa Wolfe'a

Historia Thomasa Claytona Wolfe'a zdaje się być może nawet ciekawsza od jego twórczości - zagrany przez Jude'a Lawa amerykański pisarz 1. połowy XX wieku odżywa od dziś na ekranach kin.

Desert Wolf Productions / Fot. Dystrybutor filmuThomas Clayton Wolfe (1900 - 1938) to dla Amerykanów pisarz ważny i klasyczny, ale chyba niekoniecznie czytywany poza samą Ameryką. Jego powieści ("Spójrz ku domowi aniele") i opowiadania ("Włóczędzy o zachodzie słońca") były wprawdzie u nas wydawane, ale pół wieku temu i (prawdopodobnie) bez wznowień. Wolfe był w swoim kraju popularny, głównie dzięki temu, że stał się wcieleniem amerykańskiego snu - ze szkolnego nauczyciela stał się rozpoznawalną gwiazdą salonów, miał też na tyle krótki i charakterystyczny życiorys, żeby szybko, nawet za życia, stać się legendą; ale jego proza - niekoniecznie przeszła próbę czasu. Być może to ryzykowna, nieco ignorancka lub po prostu subiektywna teza, ale jego życie wydaje się ciekawsze od jego twórczości.

Twórcy, a może dystrybutorzy filmu o Wolfie, musieli chyba przeczuwać, że materiał literacki pozostawiony przez Wolfe'a jest sam w sobie raczej trudny, bo w filmie nie ma uniwersum świata Wolfe'a, tylko cytaty z jego kwiecistego, dziś już chyba nieznośnego stylu, a i sam pisarz niekoniecznie musiał wydawać się potencjalnym widzom znany, toteż rozpaczliwie nazwali film "Geniuszem"... Ale można do tego tytułu podejść na sposób uniwersalny - geniusz to wszak nie tylko konkretny człowiek, ale i pewna uniwersalna cecha.

Wolfe, chociaż ekscentryczny, z jednej strony jest dość teatralny w kontaktach z ludźmi, ale z drugiej - zamknięty w swoim świecie - jest postacią niejednoznaczną, do której niełatwo dotrzeć. Jak ją pokazać? Na tle znanych i kojarzonych pisarzy, o których ociera się dopiero pod koniec filmu wypada blado, nie jest też postacią światowego formatu, w mig rozpoznawalną. Przez cały czas pokazany jest w Nowym Jorku i okolicach, uzależnienia ma tradycyjne (upodobania do alkoholu i jazzu)... Zatem co takiego charakterystycznego można by pokazać o człowieku, co siedzi całymi dniami nad kartkami papieru i pisze?

Reżyser Michael Grandage i scenarzysta John Logan, postanowili skoncentrować się na relacji pisarza z wydawcą, Maxem Perkinsem (Colin Firth), którego uczynili postacią równorzędną - to on odkrywa pisarza, postanawia go wydawać, poznaje go ze swoją rodziną (z żoną graną przez Laurę Linney i z czterema córkami), a wreszcie się z nim zaprzyjaźnia. Jest też - symbolicznie - figurą zastępującą utraconego ojca, o którym Wolfe w swojej prozie nieustannie wspomina.

Wydawałoby się dość istotne do dodania, że Perkins (1884-1948) nie był tak wiele starszy od Wolfe'a, w każdym razie nie więcej niż wieloletnia kochanka i partnerka pisarza, scenografka Alice Bernstein (1882-1955) - która tutaj z racji na dobór aktorki - Nicole Kidman - starszej od Lawa niewiele - zostaje znacznie odmłodzona, co nieco odebrało kolorytu całej historii.

Obsada: Law - Firth - Kidman jest najjaśniejszą stroną filmu. Law gra w nieco egzaltowany sposób, ale można mu to wybaczyć, nie tylko dlatego, że jest Judem Lawem, ale dlatego, że taki też zdaje się sam Wolfe w swojej prozie. Firth i Kidman grali już wspólnie, w tym raz małżeństwo (w "Drodze do zapomnienia") toteż może dlatego właśnie najlepiej sprawdzają się we wspólnych scenach - powstaje między nimi chemia. Bernstein jest o wydawcę zazdrosna niczym o kolejną partnerkę - ale trzeba przyznać, że Wolfe - gdy pisze - cały swój czas poświęca na kontakt z Perkinsem. Na co dzień kochanek bardzo czuły - w trakcie pisania staje się dla partnerki potworny.

W filmie występuje ciekawa zależność między Wolfem a Perkinsem - można nazwać ją walką nowoczesności z zachowawczością. Mimo, że to Perkins jest tradycyjną głową rodziny, a Wolfe gra "niebieskiego ptaka" - to Perkins reprezentuje jednak wydawnictwo chcące uchodzić za najlepsze (wydaje Ernesta Hemingwaya i F. Scotta Fitzgeralda) i trafiające we współczesne gusta. Wolfe idzie po prostu za swoim talentem, niespecjalnie się rozgląda za tym, co w trawie piszczy. Dlatego to na Perkinsa spada obowiązek "dostosowywana" - to on skraca całymi setkami stron prozę Wolfe'a i dopasowuje ją do czytelników, ale może i do nowych czasów, kiedy to nie można od ludzi wymagać za wiele. Pisarz chcący mieć swoje pięć minut sławy nie może żądać od czytelników rocznej koncentracji na jego niekończącej się opowieści. Perkins jak antyczna parka ucina losy fikcyjnych postaci Wolfe'a, jest bezlitosny dla barokowych opisów wykreślanych całymi akapitami, by wreszcie przygwoździć Wolfe'a zarzutem, że nie proza jest ważna, ale samo życie.

Perkins, jako odkrywca Wolfe'a staje się jego protektorem, ale i wspólnikiem wciągającym go na Olimp, pozwalającym mu nacieszyć się sławą i nieszczególnie go od siebie uzależniającym - to Wolfe zdaje się uporczywie trzymać wydawcy i nie ulega pokusom konkurencji. Nie było tak w rzeczywistości (ale nie będę zdradzać szczegółów, bo to popsuje efekt), a zgaduję też że tak w ogóle nie bywa - sądzę, że wydawcy potrafią być niemniejszymi tyranami niż pisarze: nie dają zaliczek sami z siebie, nie zawsze pomagają i nie wszystko z nimi konsultują... Ale w przypadku "Geniusza" ("Geniuszu") takie odwrócenie ról jest zabiegiem intencjonalnym, bo - tytułowy geniusz - może tkwić w każdym - a do jego odkrycia potrzebny jest ktoś bliski, partnerka lub przyjaciel, który czasem musi zrezygnować ze swoich ambicji, by całe życie pomagać innemu lub innym. Dlatego nawet jeżeli pisarz w relacji z wydawcą - jest uzależniony od jego uwagi - sam też uzależnia od siebie innych - nie tylko czytelników.

Każdy z "Geniusza" może wyciągnąć swoje wnioski - historia sama w sobie nie jest może szczególnie rozbudowana, ale dzięki dość wyraźnie odróżniającym się od siebie bohaterom, można nadawać jej dodatkowe znaczenia, zabarwiać ją własnym doświadczeniem. "Geniusza" dobrze się ogląda nie tylko jako kino oddające realia dwudziestolecia międzywojennego i kryzysu w Ameryce, ale i jako amerykański bryk po literaturze. Epizody z Ernestem Hemingway'em i F. Scottem Fitzgeraldem (Dominic West i Guy Pearce) aż chciałoby się oglądać dłużej...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.