Facebook Google+ Twitter

Genndy Tartakovsky – specjalista od kreskówek

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2012-11-10 23:13

Do kin niedawno trafiła animacja „Hotel Transylwania”. Reżyserem tego filmu jest animator rosyjsko-żydowskiego pochodzenia Genndy Tartakovsky, twórca m.in. kultowego już serialu „Laboratorium Dextera”.

Genndy Tartakovsky (a właściwie Gyennadiy Borisovich Tartakovskiy) urodził się 17 stycznia 1970 roku w Moskwie. Jego ojciec był dentystą, matka asystentką dyrektora szkoły. Gdy młody Genndy miał 7 lat, wraz z rodzicami przeniósł się do Stanów Zjednoczonych, a konkretniej do Chicago. Wcześniej przez jakiś czas rodzina Tartakovskych mieszkała we Włoszech, gdzie chłopiec po raz pierwszy zainteresował się sztuką. Później, już w USA, ogromny wpływ wywarła na nim amerykańska popkultura, komiksy, a także japońskie anime. Wtedy jednak nikt jeszcze nie przypuszczał, że w przyszłości ten młodzieniec sam również będzie tworzył własne kreskówki, bazując m.in. właśnie na kulturze japońskiej, co widać w niemal każdej jego produkcji.

Po śmierci ojca Genndy musiał połączyć naukę z pracą. Zapisawszy się na zajęcia z reklamy został przydzielony do animacji, dzięki czemu podjął studia właśnie z nią związane. Studiował w Columbia College w Chicago, ukończył także wydział animacji w Cal Arts w Los Angeles.

Swój pierwszy, zaledwie trzyminutowy film stworzył w 1991 roku. Wtedy również w jego głowie pojawiła się idea kreskówki o chłopcu-geniuszu, posiadającym własne laboratorium, nim jednak pomysł ten doczekał się realizacji, musiało minąć kilka lat, w przeciągu których artysta związał się z wytwórnią Hanna-Barbera. Odskocznią do większej kariery okazał się nadawany na kanale Cartoon Network serial animowany „Dwa głupie psy”, które współtworzył. Dzięki niemu mógł zająć się realizacją własnych projektów, z których najbardziej znanym było „Laboratorium Dextera”, kreskówka o młodym geniuszu oraz jego siostrze Dee Dee, wprowadzającej chaos w jego pełne oryginalnych przygód życie. Serial zadebiutował w ramach nowatorskiej serii proponującej zupełnie nowe spojrzenie na animację, czyli „Co za kreskówka!”, ostatecznie mając na koncie 4 sezony i 78 odcinków. Nadawano go od roku 1996 aż do 2003.

Potem pojawiały się kolejne projekty, jak np. „Gwiezdne wojny: Wojny klonów”, czy kilkukrotnie nagradzany „Samurai Jack”, który łączy w sobie elementy komedii, cyberpunka, fantasy i klasycznego kina samurajskiego (planowany był też film pełnometrażowy, ale ostatecznie nie doszło do jego realizacji). Tartakovsky był też współautorem serialu animowanego „Atomówki”, stworzonego przez Craiga McCrackena. Wszystkie te produkcje nadawane były na kanale Cartoon Network i cieszyły się sporą popularnością. Za swoją pracę Tartakovsky otrzymał zresztą wiele nagród (m.in. na festiwalach w Ottawie), a także nominacji, w tym do nagrody Emmy. Prawdopodobnie nie będą to jedyne jego wyróżnienia.

W tej chwili wszyscy skupiają się na jego najnowszym filmie „Hotel Transylwania”, który jest jednocześnie największym jego przedsięwzięciem. Jak na razie recenzje pierwszego pełnometrażowego filmu tego reżysera są pochlebne i zainteresowanie nim nie słabnie, w wytwórni Sony (do której reżyser przeniósł się w zeszłym roku) ruszyły więc prace nad jej sequelem (premiera już jest zaplanowana na 15 września 2015 roku). W drugiej części historii o hotelu prowadzonym przez samego Hrabiego Draculę zabraknie jednak jednego – samego Tartakovskiego. Reżyser szykuje bowiem dla Sony zupełnie inny film, mianowicie animowaną wersję przygód Popey'a. Przygody dzielnego marynarza, który po spożyciu szpinaku zyskuje olbrzymią siłę, miały już swój serial animowany, a nawet film kinowy (nakręcony w 1980 roku), który nie doczekał się jednak uznania ze strony widzów i krytyków, nawet pomimo Robina Williamsa grającego główną rolę.

Tymczasem czekając na kolejne charakterystyczne produkcje spod ręki Tartakovskiego możemy udać się do kina na „Hotel Transylwania” lub odświeżyć sobie którąś z jego starych kreskówek, które (w odróżnieniu od wielu innych filmów animowanych) poza dziećmi potrafią rozbawić również dorosłych widzów, uwodząc niemal surrealistyczną konwencją, specyficznym poczuciem humoru, czy charakterystyczną kreską.


Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.