Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

28292 miejsce

"Geograf przepił globus" a 7. Sputnik leci dalej

"Geograf przepił globus" to zwycięski film 7. Sputnika, Festiwalu Filmów Rosyjskich. Tak jak inne filmy z tej edycji pokazuje problemy społeczne w Rosji - alkoholizm i źle funkcjonujący system edukacji - ale czyni to w bezpretensjonalny sposób.

 / Fot. WIKIPEDIAKonkurs Jury, jak i plebiscyt publiczności 7. Sputnika wygrał film „Geograf przepił globus” Aleksandra Wieledenskija. Już w trakcie festiwalu widownia biła brawo po pokazach, domagała się też dodatkowego seansu, który faktycznie się odbył, tak więc notowania "Geografa..." zostały dodatkowo podwyższone. Warto się zastanowić nad tym, dlaczego akurat taki film cieszył się w Warszawie największą popularnością.

Czyżbyśmy z satysfakcją oglądali społeczne problemy w naszym niegdyś - zgodnie z konstytucyjnym zapisem - ulubionym, bratnim kraju? Sam zamiast uskuteczniania Schedenfreude jestem raczej zwolennikiem nowego dialogu z Rosją i rozdawania kart nie tylko przez historyków, czy polityków, ale i przez artystów, czy ludzi mojego pokolenia, którzy wolą się zakochiwać w Rosjankach i Rosjanach, jeździć za Ural, czy nad Bajkał i pisać z Rosji reportaże.

W "Geografie" faktycznie poznajemy niejako geografię Rosji, jej surowy, dziki klimat zarówno w pokrytym śniegiem i lodem porcie, jak i nad rwącą rzeką pośrodku tajgi. To komediodramat, którego tytuł mówi sam za siebie – rzecz będzie dotyczyła nauczyciela geografii i alkoholika, a w zasadzie – nie alkoholika, bo jesteśmy w przaśnej Rosji, a pijaka. Sposób opowiadania jest typowy dla filmów amerykańskich – jeżeli nauczyciel uczy, to tylko jedną klasę i na odwrót - jeżeli, jeżeli klasa się czegoś (nie)uczy – to tylko jednego przedmiotu. Wspomniana klasa niby składa się z dwudziestu/trzydziestu uczniów, ale istotną rolę odgrywają nie ci najzdolniejsi, a najbardziej nieznośni.

Geograf (Konstantin Chabienskij) nie jest tak naprawdę geografem, ale nauczycielem biologii, zatrudnia się na stanowisku licealnego nauczyciela aktualnie nieobsadzonego przedmiotu, bo akurat takie jest jego i szkoły zapotrzebowanie. Do przygotowania się zasiada, paląc papierosa w klasie, przed pierwszą lekcją, która z resztą nie zaczyna się.

"Geograf...." przy całym okrucieństwie Aleksandra Wieledinskija, reżysera, wobec swojego bohatera i jego świata jest filmem autentycznie bardzo śmiesznym. Geograf jest społecznym szkodnikiem, Majakowszczyźnianą antysystemową "Pluskwą", trudno oceniać jego nieodpowiedzialne zachowania pozytywnie, ale jako człowiek jest sympatyczny i niegroźny. Rozumie, że żona go nie kocha, swoją drogą niespecjalnie ma za co i - tak jak w powieści Jehoszuy "Kochanek" – szuka dla niej swojego zastępcy. Typuje do tej roli kolegę z dawnych lat, w którym podkochuje się pół nauczycielskiej kadry. Sam ma na oku miłość połowy Rosji, nauczycielkę niemieckiego, ale i wypłakującą mu się w kołnierz nauczycielkę gimnastyki, czy zapatrzoną w niego indywidualistkę-licealistkę.

"Geograf" zaprasza nas do świata, w którym życie toczy się na jeszcze większym luzie niż we wczesnych filmach Kevina Smitha, czy Jima Jarmuscha. Jedyną wadą jest tu dramaturgia – obraz składa się z dość konsekwentnie zarysowywanego i interesującego świata portowego miasta, po czym narracja urywa się, wszyscy dotychczasowi bohaterowie znikają, pozostaje na scenie tylko nauczyciel i grupa jego uczniów, organizująca sobie survivalowy spływ dziką rzeką. To skokowe, tudzież kaskadowe urwanie zapowiadanej akcji trochę mi przeszkodziło w oglądaniu filmu, ale nie zatrzymało bynajmniej ani jurorów, ani publiczności przed ogłoszonym w weekend wyborem – sądzę, że tak jak w przypadku poprzednich zwycięzców Sputnika – także ten wejdzie do kinowej dystrybucji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.