Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2160 miejsce

Ghost in the Shell - klasyk japońskiej animacji

31 marca do polskich kin wchodzi Ghost In the Shell, amerykańska adaptacja kultowego cyklu anime i mangi pod tym samym tytułem. To dobra okazja, aby przypomnieć sobie legendarny filmu z 1995 roku, który spopularyzował japońską animację.

 / Fot. www.serounaosei.com1440 × 900Jest rok 2029, Nowe Tokio – potężna metropolia zbudowana na fundamentach Starego Tokio. Postęp technologiczny sprawił, że cała ludzkość uzależniona jest od maszyn – wszechobecna staje się cyborgizacja, niemal każdy człowiek posiada technologicznie zmodyfikowane ciało. W takim świecie najgroźniejszymi przestępcami stają się hakerzy – terroryści zdolni do manipulacji nie tylko komputerami, czy robotami, ale również ludźmi z cybernetycznymi ciałami. Do zwalczania cyberterrorystów w Nowym Tokio zostaje powołana Sekcję 9, elitarny oddział policyjny dysponujący nowoczesną technologią, złożony głównie z cyborgów. Na czele oddziału stoi Major Motoko Kusansagi – charyzmatyczna, waleczna kobieta, która przeszła całkowitą cyborgizacją (ludzki pozostał wyłącznie mózg). Główna bohaterka wpada na trop niespotykanego dotąd terrorysty, znanego jako Władca Marionetek.

Anime Ghost In the Shell z 1995 roku jest pierwszą i jednocześnie najsłynniejszą adaptacją mangi Masamune Shirow. Japoński komiks, podobnie jak jego ekranizacja są mieszanką cyberpunku, akcji i kryminału. Sukces artystyczny zapewniła jednak wyjątkowa, złożona fabuła i jego głęboka warstwa filozoficzna. Motoko Kusanagi w trakcie swojego śledztwa próbuje zrozumieć samą siebie. Jest ona cyborgiem odkąd tylko pamięta, wątpi czy pozostały w niej resztki człowieczeństwa. Władca Marionetek budzi w niej fascynacje, w specyficzny sposób identyfikuje się z nim. Pragnie go schwytać, ponieważ wierzy że pomoże jej odpowiedzieć na nurtujące ją pytania. Ghost In the Shell opowiada o transcendencji, granicach między maszyną a człowiekiem. Tytuł anime w języku polskim oznacza Duch w Pancerzu. W świecie anime/mangi powszechnie stosuje się pojęcie „duch”, nie jest dokładniej wyjaśnione co to oznacza - świadomość, duszę, a może coś jeszcze. Wiadomo jednak, że duch jest (przynajmniej teoretycznie) tym, co dzieli ludzi od maszyn. Pytanie brzmi, czy człowiek w pewnym momencie nie może stracić swojego „ducha”, przenieść go do innego ciała, albo stworzyć na nowo w ciele maszyny. Zarówno manga, jak i anime są wymagające. Dialogi pełne są cytatów filozoficznych, kontemplacji, poważnych pytań bez odpowiedzi. Same rozmowy, w których bohaterowie prowadzą filozoficzne dyskusje są naprawdę intrygujące i skłaniające do przemyśleń. Na dodatek ważną rolę odgrywa sama intryga, pełna tajemnic, ukrytych problemów społecznych i politycznych. Jest to też swego rodzaju krytyka postępu technologicznego, nadchodzących czasów,w których ludzie coraz bardziej przypominają maszyny (dosłownie i w przenośni). Sam wybór miejsca akcji nie jest przypadkowy – Tokio słynie z rozwoju technologicznego, oraz zanikającego indywidualizmu, człowieczeństwa. Trudno uwierzyć ile treści udało się zawrzeć w anime trwającym zaledwie 80 minut. Jest to jednak pewien problem w tak krótkim filmie, dosyć sporo istotnych wydarzeń fabularnych ujęto wyłącznie w ekspozycji.

Film Mamoru Oshii nie tylko scenariuszem stoi. To także niepowtarzalne widowisko. Animacja zdążyła się zestarzeć, ale swoim fotorealizmem, ilością detali nadal robi wielkie wrażenie. Postacie wyglądają jak prawdziwi ludzie (co wówczas nie było takie częste), bez jakichkolwiek deformacji typowych dla anime. Sama scenografia jest oszałamiająca. Nowe Tokio łączy w sobie nieskazitelnie czysty futuryzm z ubogimi, brudnymi dzielnicami, które wyglądają jakby zatrzymały się w czasie. Miasto jest swego rodzaju bohaterem tego filmu – pełno tu długich ujęć skupionych na Nowym Tokio i jego detalach. Dzięki temu wciągamy się w świat przedstawiony, czujemy się jakbyśmy tam byli. Pełno tu także pięknie zrealizowanych, poetyckich sekwencji czysto symbolicznych, takich jak ujęcie Motoko unoszącej się pod wodą. Ghost In the Shell posiada jeszcze świetne sceny akcji. Tych jest niewiele, ale każda z nich trwa długo i jest rewelacyjnie zrealizowana. Cyborgi posiadają tu specjalne umiejętności, nadludzką zwinność i siłę, ale walki między nimi wyglądają zaskakująco realistycznie. Twórcy stosują tu wiele interesujących chwytów – zmiany perspektyw, zwolnione ujęcia (a przecież to rok 1995), obserwujemy tutaj jednocześnie dynamiczne pościgi, strzelaniny, sztuki walki itd.

Film nie posiadał by tak niepowtarzalnego klimatu, gdyby nie genialna ścieżka dźwiękowa autorstwa Kenji Kawai. Muzyka łączy w sobie klasyczne japońskie instrumenty z pięknymi, kobiecymi chórami. Piosenka Making of Cyborg jest jednym z najsłynniejszych utworów w historii japońskiej kinematografii (i dla mnie osobiście jednym z najlepszych w ogóle). Mieszane uczucia wzbudza niestety angielski dubbing. Istnieje wielu zwolenników tego angielskiego tłumaczenia, ale dla mnie osobiście brzmi sztucznie, uważam że jest źle dobrany i często psuje atmosferę. Zdecydowanie bardziej rekomenduję oryginalny, japoński dubbing.

Ghost In the Shell jest filmem wybitnym, jednym z najlepszych w historii animacji (nie tylko japońskiej). Wywarł wielki wpływ na popkulturę. Nawet jeżeli nie znacie anime/mangi, na pewno znacie filmy, które się nimi inspirowały, jak Matrix, Incepcja, Ja Robot, Chappie i wiele innych. Dzieło, które trzeba obejrzeć, zwłaszcza przed nadchodzącym, amerykańskim remakiem (który nie zapowiada się już, aż tak dobrze).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.