Facebook Google+ Twitter

Giertych: Suma słabości nie tworzy siły

Gościem "Faktów po faktach" był Roman Giertych, onegdaj wicepremier. Polityk w rozmowie z Grzegorzem Kajdanowiczem przekonuje o potrzebie zwiększania wydatków na obronność, oraz proponuje połączenie wyborów prezydenckich z parlamentarnymi.

Roman Giertych, adwokat i polityk; http://www.wiadomosci24.pl/artykul/roman_giertych_generalnie_slabo_wierze_politykom_295691.html http://europejczycy.info/wp-content/uploads/2014/01/272126690_db8e0ac802.jpg licencja: CC3.0 / Fot. europejczycy.info/W24Wydatków na zbrojenia nigdy dość...

Roman Giertych, były wicepremier i minister edukacji narodowej, obecnie wolny polityk i adwokat, w rozmowie z Grzegorzem Kajdanowiczem odniósł się do słów prezydenta Komorowskiego, jakie zostały wygłoszone z okazji święta wojska polskiego. Ich waga i doniosłość nie są bez związku z ogólnym napięciem, jakie powoduje konflikt rosyjsko-ukraiński, zatem znamionują jakość i gotowość polskiej armii. Gość "Faktów po faktach" zwraca uwagę na osiągnięty progress w sektorze militarnym: "Sądzę, że to co zrobił pan prezydent w ciagu ostatnich miesięcy, czyli zapowiedź zwiększenia wydatków na wojsko, czyli dojście do tego progu 2 procent przewidzianych traktatami NATO, to bardzo ważne działanie" - zaznacza przy tym, że Polskę "musi być stać" na takie wydatki, ponieważ kwestia bezpieczeństwa jest bezdyskusyjnie najważniejsza. Roman Giertych przekonuje, że należy wydawać na zbrojenia jeszcze więcej, dużo, dużo więcej.

Szczyt NATO jaki odbędzie się na początku września w walijskim mieście Newport, pokaże po raz kolejny, jak wiele mają do powiedzenia Amerykanie i ile zależy od ich dobrej woli. Zapadną decyzje dotyczące bazowania dla wojsk sojuszniczych na terenie naszego kraju. Roman Giertych stara się dostrzegać każdą ewentualność: "Nie powinniśmy dramatyzować, jeżeli się okaże, że jakaś znacząca grupa żołnierzy nie przyjedzie do Polski. Natomiast to co na pewno jest w granicach naszych możliwości to zbudowanie systemu baz, które umożliwiają tego typu obecność w bardzo krótkim czasie" - gość "Faktów po faktach" zwraca uwagę na aspekt przedsięwzięcia w przewidywaniu perspektywicznym. Giertych uważa, że trzeba liczyć się z dużymi zmianami w polityce jaką do tej pory uskuteczniali Amerykanie, a właściwie w jej braku w odniesieniu do Europy Wschodniej. Barack Obama, niechętny kontaktom z tą częścią świata, już za dwa lata nie będzie prezydentem Stanów Zjednoczonych i w związku z tym można oczekiwać pomyślniejszego obrotu spraw dla Rzeczpospolitej.

Tertium non datur

Grzegorz Kajdanowicz zapytuje, czy prezydent, premier i Platforma Obywatelska będą mogli w jakiejś mierze wykorzystać zaistniałą sytuację geopolityczną, czyli konflikt rosyjsko-ukraiński dla swoich celów. Czy zagrożenie ze strony Rosji może być kontrolowanym czynnikiem, jaki zapewni korzystny wynik w przyszłorocznych wyborach? Giertych nie odpowiada na miarę oczekiwań interlokutora, ale przedstawia iście szatański plan unifikacji wyborów prezydenckich z parlamentarnymi, który po dopracowaniu technicznych szczegółów winien zagwarantować dalszy prymat PO, "chociażby po to, żeby zabezpieczyć 150 milionów i przeznaczyć je, chociażby na wojsko." Oszczędność poczyniona dzięki połączonym wyborom wydaje się być oczywista. Zysk niematerialny dla PO jest nie mniej pokaźny, albowiem silna osobowość i zaufanie jakim obywatele darzą prezydenta winny znaleźć swoje przełożenie w oddanych głosach. Nieuchronne oburzenie opozycji uważa za zjawisko, które można opanować i wygrać wybory. Zakrawa to w jakiejś mierze na rządy reżyserowane, ale niewątpliwie efektywne dla partii zainteresowanej w budowaniu demokracji deliberatywnej, której prymarne założenie sprowadza się do zamkniętego dialogu w własnym gronie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.