Facebook Google+ Twitter

Giertychowskie reformy okiem uczennicy

Na temat reform szanownego (nie mylić z szanowanego) ministra Romana Giertycha jest głośno od kilku miesięcy. Ale pod wpływem wydarzeń minionych kilku dni nasuwa się pytanie - komu potrzebne są te zmiany?

Polska jest demokratycznym państwem chyba tylko z nazwy, a wybranie Romana Giertycha na ministra edukacji narodowej, choć wzbudziło kontrowersje wśród społeczeństwa, nie wpłynęło w żaden sposób na decyzję prezydenta. Oprócz tego, że pan minister nie ma żadnego doświadczenia w organizacji oświaty, to swoje decyzje podejmuje bez współpracy ze środowiskiem nauczycielskim.

Niedawno w mojej szkole gościła trójka giertychowska. Musieliśmy wypełniać ankiety (nauczyciele również). Jak mi wiadomo z rozmów z nauczycielami, pytania były niestosowne, trudno było na nie odpowiadać, gdyż np. skąd nauczyciel może wiedzieć czy w szkole są uczniowie, których dotknęła przemoc, wszyscy się boją o tym mówić, a poza tym nie ma komu mówić, ponieważ nie ma psychologa. Toteż niezrozumiałe są chęci ministra jeśli chodzi o wdrożenie programu "zero tolerancji". By taki program miał realne szanse istnienia, należy zacząć od podstaw, czyli podjąć jakieś działania, które mogłyby zachęcić uczniów do rozmów , podkreślam zaufanych rozmów z nauczycielami.

Kolejną kontrowersją wywołaną przez tę ankietę jest pytanie o liczbę ciąż w szkole (propozycja dla ministra: może nauczyciele powinni chodzić z linijkami i mierzyć nam brzuchy?). Nie wiadomo dlaczego pan Giertych woli karać niż zapobiegać, ale cóż, nie można wymagać wiele od osoby wywodzącej się z kręgów Młodzieży Wszechpolskiej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

ciekawe i na topie

Komentarz został ukrytyrozwiń

bardzo dobry artykół cos ciekawego i na topie pozdrawiam będzie plus

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.02.2007 12:31

Droga Aniu!
1. Giertych nie został wybrany, ale nominowany, a to różnica (Tomek już to wytknął). W krótkiej historii III RP większość ministrów była dla kogoś kontrowersyjna, a dla innych wręcz przeciwnie. Moje osobiste zdanie na temat min. Giertycha i jego kompetencji (a raczej i ch braku) nic tu nie zmienia.
2. "Pytania były niestosowne, trudno było na nie odpowiadać, gdyż np. skąd nauczyciel może wiedzieć czy w szkole są uczniowie, których dotknęła przemoc" - to kto ma wiedzieć?! Jeżeli wychowawca niczego nie wie, to przestaje być wychowawcą.
3. Jeżeli idzie o ciąże uczennic, to faktem jest, że dziewczynki poniżej 15 roku życia zachodzą w ciążę. Czy to jest normalne i czy nie można temu zapobiegać? Akurat mam poważne wątpliwości, czy metody min. Giertycha będą słuszne, ale to nie zmienia faktu, że mamy do czynienia z patologią.

Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawe - młodzież sobie zwykle zartuje z regulaminów, obostrzeń, mundurków. Łatwo się pośmiać, a w dobie internetu to nawet każdy może sobie pisać do woli. Ale potem ta sama młodzię, jednak o 20-30 lat starsza, pomału docenia sprawy, które jej umykały wcześniej. Dlaczego w rządzeniu i w podejmowaniu decyzji ustala się tzw. wiek minimalny?
Większość uczniów i żołnierzy (poborowych) - gdyby dać możliwość ustalania reguł, to obie grupy w miesiąc by rozwiązały szkoły i armie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Tekst uczennicy, a więc osoby najbardziej zainteresowaniem NIE WPROWADZENIA w życie reform edukacji."

Tak, tak, bo każdy uczeń to bandyta...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tekst uczennicy, a więc osoby najbardziej zainteresowaniem NIE WPROWADZENIA w życie reform edukacji. Byłem nauczycielem przez krótki czas. I to w szkole gdzie reformy Giertycha robic nie trzeba bo jego pomysły wprowadzono juz wcześniej. i powiem tyle. To szkoła idealna! Aż trudno było mi uwierzyć. Dałbym minusa. Ale oczywiscie zgodnie z moimi zasadami felietonom ich nie bede nadawał

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tekst uczennicy, a więc osoby najbardziej dotkniętej polityką MEN jest cennym dokumentem tych czasów. Logiczny, skondensowany, merytoryczny. Aniu, plus i powodzenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A Stany Zjednoczone są państwem demokratycznym z nazwy? W latach 60, jeszcze były autobusy i szkoły osobne dla białych i czarnych oraz wyłapywani geje, w wojsku Murzyni gorzej traktowani. Kary śmierci - wyroki wykonywane przy sporej liczbie błędów, także w procesach poszlakowych. Rodzinne koligacje w sądownictwie (prezydent JFK a jego brat gen. prokuratorem; obaj zabici). Chyba każdy może mieć broń palną, co powoduje wysoka "zabójczość" zwł. w wielkich miastach... Demokratyczny kraj, w ktorym większość nie chce wojny, ale się toczy (Wietnam, Irak). Demokr. kraj, w którym najpierw proponują przyznanie się do winy, co może spowodować zwolnienie z pudła (sprawa polskich eksporterów broni), kraj, w którym Polak dostał 30 lat paki za kąpiel przybranej córki... Ale pewnie to najwspanialszy kraj pod słońcem... Bo setki tysięcy Polaków starają się o kartę pobytu podczas losowania...

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Polska jest demokratycznym państwem chyba tylko z nazwy" - po pierwsze - gdzie to jest w nazwie? Po drugie: twierdzenie bez podstaw. "a wybranie Romana Giertycha na ministra edukacji narodowej, choć wzbudziło kontrowersje wśród społeczeństwa, nie wpłynęło w żaden sposób na decyzję prezydenta" - pomijając fakt, że zdanie jest nielogicznie skonstruowane, to Giertych został mianowany na drodze międzypartyjnych ustaleń, a nie wybrany i nie wiem, co szczególnego miałby tu zrobić prezydent. "Nie wiadomo dlaczego pan Giertych woli karać niż zapobiegać" - a tu chyba brak orientacji w opisywanym programie. Ogólnie wyczuwam sensowne intencje, razi tylko nieumiejętne i kiepsko obudowane argumentami ich przelanie na papier. Troszkę dziwi, że materiał w takiej formie został dopuszczony, ale może to na zachętę :). Pozdrawiam nową autorkę i życzę samych świetnych tekstów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.