Facebook Google+ Twitter

Gimnastyka i obrona ojczyzny

Tak sobie różne rzeczy obserwuję i nie to, żebym młodzieży chciała morały prawić, ale uporczywe uchylanie się od gimnastyki z powodu tipsów, uważam za przesadę w elegancji. Na własnym przykładzie chcę więc pokazać postawę właściwa.

Usportowienie mizernego ciała zaczęłam już w pierwszej klasie podstawówki, gdzie gimnastyka zwana szwedzką uprawiana była między ławkami, a wyczynowa, czyli rzucanie w biegu grochem o ścianę (i nie tylko) – na korytarzu. Groch zaszyty był w woreczek.

W-f. / Fot. Mikołaj Suchan Dziennik ZachodniWażne było, aby matka po pierwsze - dała garść grochu, po drugie - dała taką szmatkę na woreczek, która przy pierwszym praśnięciu o ścianę (lub co innego…) nie pęknie. Potem było już tylko lepiej, bo od czasu do czasu wpuszczano nas na salę gimnastyczną. Pod warunkiem, że była pozamiatana po ostatnim plenum komitetu lub akademii ku czci. Tam, na brudnym materacu, nauczyłam się fikać koziołki bez skręcenia sobie karku, uprawiając jako ćwiczenia dodatkowe wagary trasą okno - rynna - ziemia. Zjazd po rynnie szedł coraz lepiej, ale woźny się raz na dole zaczaił i ten prekursorski wstęp do tańca przy rurze przerwał ciężką łapą w sposób gwałtowny. Nikt nie czuwał nad prawami dziecka, bo to była komuna.

W ogólniaku sala gimnastyczna służyła do gimnastyki oraz gry w siatkówkę, stania na głowie przy drabinkach, balansowaniu na równoważni, zwisania z drążka na małpę, oraz – dla co bardziej zacietrzewionych – robienia szpagatu. Na szpagacie moja kariera gimnastyczna załamała się niestety. Zaliczyłam jednak wymyk, zwis luźny oraz bieg na 100 m w eleganckim stylu i bez zbędnego pośpiechu.

O nauce jazdy na nartach pisałam już dawno, więc dzisiaj dodam coś, co stało na pograniczu zajęć fizycznych z niewielkim wkładem umysłowym. Było to przysposobienie wojskowe, które polegało na zapisaniu w odpowiednim zeszycie treści dyktowanych przez Mańkę, zawierających pojęcia zasadnicze dla wojska, a to: transzeję, oporopowrotnik, pole ostrzału, centralę, zwiad, imperialistów, statecznik, gazy bojowe itp. W tym przedmiocie osiągnęłam pewnego razu rekord szkolny, bo mnie akurat Mańka wywołała do raportu i zażądała zeszytu, którego, jak żyję nie prowadziłam, przeto jedynym wytłumaczeniem było:
- Bo ja właśnie dzisiaj, pani psor, zapomniałam zeszytu.
- No to masz dwóję za nie posiadanie. Ale odpowiadać będziesz.
- Ale ja, pani psor nie jestem do lekcji przygotowana.
- No to masz drugą dwóję za nieprzygotowanie.

Mimo spuszczonej głowy, nie dało się ukryć małpiej miny, do czego przyczyniała się niezawodna w takich sytuacjach Baśka, kopiąc mnie w kostkę i wtykając pod oczy wykonany na chybcika portret Mańki.
- I jeszcze za bezczelna minę - też dwója, oznajmiła Mańka z tryumfem.
Razem miałam sześć, czyli jeden powyżej skali.

Dla uzupełnienia bogatej w treści teorii, zdarzały się zajęcia w terenie, jak chociażby bieganie po Małpim Gaju w celu nawiązania łączności. Kabel dziwnie się zaplątywał w krzakach, centrala telefoniczna na korbę nie chciała gadać, więc po nawiązaniu łączności wszyscy mieli chrypkę. Czasem też wydobywała Mańka ze schowka dwa kabekaesy, paczkę z nabojami i zabierała nas na strzelnicę. Uciecha była przednia, dopóki Grażyna nie wygarnęła do instruktora, jak już wyszedł zza nasypu liczyć punkty. No to się narobiło! W skrócie: instruktorowi wyjęli pocisk z piszczeli, MO po dogłębnym śledztwie uznała, że nie był to zamach sterowany z podziemia, tylko Grażyna mocno przygłucha i jak nie widziała ust instruktora, to mógł jej powtarzać zasady do... Po czym profilaktycznie zaaresztowano nasze uzbrojenie i już nie było czym ćwiczyć obrony ojczyzny.

Teraz, w sytuacji obserwatora kanapowego śledzę z ukontentowaniem nasze rosnące w osprzęt zbrojne ramię, a również – biznes zwany sportem i poniewczasie pukam się w łeb: zamiast ambicjonalnie męczyć się z chorymi, mogłam iść na tak zwanego działacza. Łączność działa bez zarzutu, jedna ręka dzierży sztandar, a druga forsę. Taki szpagat nawet zaawansowani w wieku panowie wykonują, ale zastanawia tyleż podejrzany, co karygodny brak kobiet w tej profesji. I to jest zwyczajna dyskryminacja, o czym donoszę uprzejmie odpowiednim władzom.

Życzliwa

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

o, to jest fajne np;]

plus

:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli zjazd po rynnie tak sprawnie wykonywałaś, znaczy to, że lekcje gimnastyki usprawniały "mizerne ciało".

I nie bądź taka okrutna dla panienek z tipsami, przecież muszą być trendy: :)) Gimnastyka? - przeżytek .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na razie wbiegam na III piętro bez zadyszki więc chwała tyranowi, który wyciskał ze mnie siódme poty na wuefie. Teraz pozostały wspomnienia. Przy brydżu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

ciekawe zdjecie Ewo ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mój nowy avatar tak a'propos gimnastyki:) Warto ćwiczyć dziewczyny :) Jeśli ktokolwiek poczuje się urażony golizną, to oczywiście natychmiast ją usunę :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Buskowianko, jakkolwiek to zabrzmi, a co mi tam :), boska jesteś :)!

Komentarz został ukrytyrozwiń

w szkole sredniej nie cwiczyłam na w-fie, a teraz trochę żałuje, zawsze lubiłam ruch, ale mojej instruktorki niecierpiałam i vice versa :P

Komentarz został ukrytyrozwiń

ops..zapomnialam dodac +

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ a ja nie mialam zajec w terenie...((

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.