Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

175106 miejsce

Gips po zabawie w przedszkolu

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2007-09-11 08:52

Bartek leży od wczoraj w gipsie od pasa do szyi. Od tygodnia chodzi do zerówki w jednym z przedszkoli na Pradze Południe. W czasie zabawy w przedszkolnym ogródku w ubiegły czwartek spadł z drabinek i złamał sobie obojczyk. Nikt nie powiadomił o tym rodziców dziecka, ani zaraz po wypadku, ani po południu, gdy odbierali Bartka z przedszkola.

Wieczorem chłopczyk płakał z bólu i nie mógł już podnieść się łóżka. Przestraszonej mamie, opowiedział, że w przedszkolu spadł z drabinek na lewy bark. Zaraz po wypadku powiedział o tym przedszkolance, a ona kazała mu usiąść na ławce i odpocząć.

- Nauczycielka powinna natychmiast zadzwonić do mnie – mówi zdenerwowana Joanna, mama Bartka. -
Chciałabym być pewna, że ktoś czuwa nad dzieckiem podczas zabawy. Nawet jeśli wypadek nie był poważny, powinnam wiedzieć o tym, co się stało. Przecież po to zostawiam w przedszkolu mój numer telefonu.
W szpitalu Dziecięcym na Niekłańskiej lekarze zdiagnozowali u Bartka złamany lewy obojczyk. Założyli chłopcu gips i na trzy tygodnie unieruchomili rączkę.

Dyrektorka z przedszkola na Pradze Południe przeprosiła rodziców Bartka. Okazało się, że nauczycielka zgłosiła jej poprzedniego dnia wypadek. Dlaczego nie powiedziała tego rodzicom? - Nauczycielka wytłumaczyła, że chłopczyk po wypadku zachowywał się normalnie. Bawił się i jadł razem ze wszystkimi dziećmi. Nie przypuszczała, że stało się coś poważnego – mówi dyrektorka przedszkola. Zapewniła też Joannę, że chłopiec dostanie odszkodowanie od firmy ubezpieczającej dzieci w przedszkolu.

– Rozumiem, że Bartek jest ruchliwy, a opiekunka nie była w stanie lepiej się nim zająć, bo ma pod opieką 25 maluchów. Uważam jednak, że powinna zadzwonić do mnie, a przynajmniej powiedzieć o wypadku babci, która odbierała synka – uważa Joanna. Jej zdaniem takie zachowanie pracowników przedszkola podważa zaufanie do tej placówki.

Takiego samego zdania są pracownicy wydziału oświaty dzielnicy. Powołują się na rozporządzenie ministra edukacji z grudnia 2002 roku o bezpieczeństwie i higienie dzieci w placówkach szkolnych i przedszkolach. Według rozporządzenia nawet drobne wypadki powinny być zgłaszane natychmiast rodzicom, dyrekcji przedszkola, a także organowi prowadzącemu placówkę, czyli właśnie dzielnicowemu wydziałowi oświaty. – To poważne zaniedbanie, że nauczycielka nie poinformowała o wypadku rodziców chłopca – uważa rzecznik dzielnicy Praga Południe Tomasz Justyniarski. – Jeśli dziecko w czasie zabawy w przedszkolu choćby lekko się skaleczy, rodzice odbierający go z przedszkola, powinni zostać o tym poinformowani. A tym bardziej wtedy, gdy chłopiec spadł z drabinek – dodaje Justyniański.
Południowo-praski wydział oświaty też nie został poinformowany o wypadku Bartka.

Ola Żuczkowska, Polskapresse

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.