Facebook Google+ Twitter

GKS Katowice – Stal Stalowa Wola 2:0

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2007-08-20 09:54

Piłkarze GKS Katowice zdobyli kolejne trzy punkty. Tym razem wygrali ze Stalą Stalowa Wola. Zwycięstwo zadedykowali koledze z drużyny, Robertowi Sierce.

Sebastian Gielza (ciemna koszulka) był zbyt szybki dla obrońców Stali i już w 6. minucie zdobył gola dla GKS. / Fot. Dziennik ZachodniSierka w ostatniej kolejce był bohaterem GKS. W wyjazdowym spotkaniu z Kmitą Zabierzów grał wspaniale i poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa. Wszyscy liczyli, że w sobotę znów błyśnie formą. Tymczasem nie tylko nie było go w podstawowym składzie, ale nawet na ławce rezerwowych. W piątek rozgrywający GKS przeżył rodzinną tragedię, zmarło mu dziecko. - Zwykle jestem rozmowny, ale dzisiaj powiem tylko jedno zdanie. Zwycięstwo to dedykujemy Robercie Sierce, którego dosięgła ogromna tragedia - powiedział Krzysztof Markowski, kapitan katowickiej jedenastki. - Ostatnio Robert wygrał dla nas mecz, teraz myśmy wygrali dla niego - dodał Sebastian Gielza.

Spotkanie ze Stalą jedynie w pierwszej połowie było emocjonujące. Katowiczanie dopingowani przez około pięć tysięcy kibiców od pierwszego gwizdka sędziego ruszyli do ataku. Grali szybko i składnie, a że defensywa gości była nie w najlepszej dyspozycji, raz za razem stwarzali zagrożenie. Po kilkudziesięciu sekundach gry mogli zdobyć gola. Gielza źle jednak kopnął piłkę i ta przeleciała obok bramki. Katowicki napastnik zrehabilitował się kilka minut później, gdy mocnym strzałem z około ośmiu metrów zakończył akcję swojej drużyny. Bramkarz zdołał odbić jeszcze piłkę, ale ta i tak wtoczyła się do siatki. - Miałem już złe przeczucie, bo ostatnio mam pecha i dawno nie zdobyłem gola. Ostatni raz trafiłem jeszcze w III lidze - cieszył się po spotkaniu strzelec gola.

Pod koniec pierwszej części, miejscowi fani mieli znów powody do radości. W 45. minucie nad stadionem uniosło się gromkie goool! Piłka wylądowała w siatce po uderzeniu z linii pola karnego Markowskiego. Jeszcze nie minęła radość z drugiego trafienia, a kibice znów się poderwali ze swoich miejsc. Tym razem był tylko jęk zawodu. Piłka po strzale Gielzy uderzyła w słupek. Bramkarz Stali nie mógł sobie wybaczyć obu puszczonych strzałów. - Winę biorę na siebie. To przeze mnie przegraliśmy. Zawaliłem obie bramki. Przy pierwszym golu mogłem się lepiej zachować. Przy wrzutce źle odbiłem piłkę, wprost pod nogi rywala. Przy drugim - powinienem złapać piłkę - bił się w pierś Tomasz Wietecha.

Po przerwie mecz stracił na atrakcyjności. Obie drużyny nie przeprowadziły ani jednej składnej akcji. Było za to dużo chaosu i niecelnych podań. - Liczyłem, że znacznie lepiej zaprezentujemy się w drugiej połowie. Jestem zdegustowany postawą rezerwowych. Powinni więcej wnieść do gry - denerwował się Piotr Piekarczyk, trener GKS.
LR

Wybrane dla Ciebie:


Tagi: Stal GKS Gielza


Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.