Współautorzy:
Katarzyna Lisowska
Tydzień temu zadzwoniła do nas przyjaciółka ze słowami: „Jest człowiek, który chce zorganizować w Gliwicach manifestację solidarności z Tybetem. Co robimy?” Szybko zdecydowaliśmy, że pomożemy w organizacji tego wydarzenia.
Decyzję o współudziale w przygotowaniu manifestacji podjąłem niemal odruchowo, bez głębszego namysłu – cel jest słuszny, trzeba pomóc. Jednak na pierwsze spotkanie z głównym pomysłodawcą jechałem już z pewną podejrzliwością. Po głowie krążyły mi różne myśli i wątpliwości co do jego intencji. Początek rozmowy z młodym działaczem i jego kolegą nie rozwiał tych wątpliwości, a nawet jeszcze nasilił moją podejrzliwość. Zaraz na wstępie panowie oświadczyli, że mają już zgodę i poparcie prezydenta miasta dla planowanej manifestacji. Następnie wyjaśnił nam, że oni sami nie mają żadnego doświadczenia w organizowaniu tego typu imprez i dlatego chcieli nas prosić o pomoc.
Zaraz po tym spotkaniu przystąpiliśmy do pracy. Powstał tekst informacyjny o planowanym wiecu i projekt zaproszenia. Zaproszenia rozsyłaliśmy na adresy mailowe parlamentarzystów, przedstawicieli władz miejskich, radnych i organizacji pozarządowych. Informacje o wiecu kolportowaliśmy również wśród przyjaciół i znajomych. Dzięki operatywności jednego ze współorganizatorów ulotki informacyjne pojawiły się także w klubach studenckich i na uczelniach.
Życzliwość wobec naszej inicjatywy wykazali niektórzy radni i przedstawiciele organizacji pozarządowych, a także wiele osób prywatnych. Byliśmy dobrej myśli i liczyliśmy trochę również na czynną pomoc organizacyjną. Liczyliśmy na to do piątku, w przeddzień manifestacji. Wieczorem spotkaliśmy się, aby zakończyć przygotowanie wszystkich materiałów, dopiąć harmonogram imprezy i podzielić się zadaniami na jutro. Zebrało się nas zaledwie sześcioro, ale za to w przygotowaniach bardzo aktywnie pomagała… piątka naszych dzieci. Wspólnie malowaliśmy transparenty i „patykowce”, cięliśmy pomarańczowe płótno na szarfy i przygotowywaliśmy pomarańczowe wstążeczki. Wreszcie porozstawiane po całym mieszkaniu rekwizyty pozostawiliśmy do wyschnięcia, a sami położyliśmy się spać, aby choć trochę wypocząć przed jutrzejszym dniem.
Nic nie wskazywało na to, że manifestacja zaplanowana na godzinę jedenastą w sobotę, może się udać. To nie najlepszy termin – dla jednych za wcześnie, inni o tej porze raczej robią zakupy i sprzątają mieszkania. Wiemy z obserwacji różnych imprez i z własnego doświadczenia jak trudno wyciągnąć ludzi z domów, oderwać ich od codziennych spraw w imię jakichś abstrakcyjnych wyższych celów czy wspólnych wartości. Po wielekroć tego typu happeningi są w istocie jedynie wydarzeniem medialnym, o którym po fakcie można przeczytać w prasie. Trudno jednak zawczasu zauważyć smętne zgromadzenie dwudziestu osób, którego działaniami nikt z przechodniów nie interesuje się ani tym bardziej się nie przyłącza. Tak wyglądały w Gliwicach chociażby zeszłoroczna manifestacja z okazji Dnia Uśmiechu, czy manifestacja sprzeciwu wobec korupcji „Nie daję – nie biorę łapówek”.
Przyszła mi do głowy przewrotna myśl, że problem Tybetu jest tak odległy, zarówno geograficznie jak i w zakresie realnego wpływu na tamtejsze wydarzenia, że przez to niemal „neutralny”. Może to dzięki temu udało się zgromadzić i zjednoczyć tak wiele osób różnej proweniencji? Może, tak jak powiedział w komentarzu dla TVP3 socjolog dr Krzysztof Łęcki – taka manifestacja to tylko „plaster na sumienie” i demonstracja naszego własnego przywiązania do takich wartości jak wolność i poszanowanie praw człowieka? Zobacz także:
Artykuły
(34)
Galerie
(24)
Średnia ocen
(4.88)
Wiek: 48 | Miejscowość: Gliwice | Kraj: Polska
O mnie: Biolog, Ślązak i gliwiczanin z urodzenia, wyboru i miłości. W chwilach wolnych czasem piszę ... o moim mieście i jego problemach.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Katarzyna Lisowska 08.04.2008 17:40
Brawo dla wszystkich, którzy pomagali w organizacji i dla wszystkich, którym chciało sie przyjść i uczestniczyć! Na tle ogólnego braku zaangażowania to było bardzo budujące doświadczenie.
Marcin Nowak 08.04.2008 10:16
Super. Nasi tez tam byli. Pozdrowienia Andrzeju i mam nadzieje do zobaczenia niebawem :)
Krzysztof Krakowski 08.04.2008 09:09
2 kwietnia była podobnie spontaniczna manifestacja na rzecz Tybetu na Uniwersytecie Warszawskim: polecam obejrzeć zdjęcia, bo pisemnej relacji nie ma.
http://picasaweb.google.pl/Mikciosan/Tybet?authkey=I2x2F863Eps
Sondaż TNS Polska: Platforma w górę, PiS i Ruch Palikota mocno w dół
(odsłon: +3781)