Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

73582 miejsce

Gliwiczanie dla Gliwic - niepokorne stowarzyszenie

Władze samorządowe Gliwic nie podejmują dialogu ze "zwykłym" obywatelem. Stworzyliśmy więc stowarzyszenie mieszkańców pod nazwą Gliwiczanie dla Gliwic. Ponieważ nie przyklaskujemy pomysłom władzy, staliśmy się czarną owcą wśród stowarzyszeń.

Alternatywny wariant DTŚ, która po dotarciu do autostrady A1 miała się przerodzić w zwykłą miejską ulicę. Obecnie zamiast miejskiej ulicy planuje się trasę parametrach autostrady, która przetnie centrum miasta na pół. / Fot. fot. Andrzej PieczyrakPunktem zapalnym, który wyzwolił naszą aktywność obywatelską była informacja prasowa sprzed pięciu lat o rozpoczęciu formalności niezbędnych do budowy Drogowej Trasy Średnicowej w Gliwicach. Ponieważ władze Gliwic nie zniżają się do tego, aby uwzględniać opinie pojedynczych, szarych obywateli, założyliśmy stowarzyszenie i dzięki temu możemy formalnie uczestniczyć w postępowaniu administracyjnym. Na przestrzeni tych lat sprawa DTŚ stała się tylko jednym z wielu tematów naszej działalności, wciąż najważniejszym, ale nie jedynym.

Co sprawiło, że zwyczajni, spokojni ludzi, z których każdy ma swoją pracę, rodzinę, swoje zainteresowania i zazwyczaj wcześniej nie angażował się w żadną szeroko pojętą działalność, nagle zmobilizowali się do działania? Sprawił to sprzeciw przeciwko arogancji władzy i przeciwko anachronicznemu pomysłowi drogowemu, który nie przystaje do współczesnej, europejskiej rzeczywistości.

Drogowa Trasa Średnicowa


Idea budowy DTŚ wywodzi się z czasów głębokiego socjalizmu i na przestrzeni lat przybierała najróżniejsze kształty. Najbardziej megalomańskie plany zakładały, że w roku 2008 Gliwice będą liczyły 360 tys. mieszkańców (obecnie niespełna 200 tys., z tendencją spadkową) i DTŚ jako trasa szybkiego ruchu przetnie samo centrum miasta. Podobno obecny marszałek śląski, Janusz Moszyński, kiedy został radnym w pierwszych wolnych wyborach samorządowych z przerażeniem komentował te plany słowami „Patrzcie, co oni (czyt. komuchy) chcieli nam zrobić!”.

W 1994 roku Rada Miasta wzięła głęboki oddech i przegłosowała znaczącą korektę tego pomysłu – trasa miała dotrzeć do granicy miasta, a następnie przerodzić się w zwykłą miejską aleję. Niestety, po krótkim czasie wrócił pomysł przepuszczenia czteropasmowej bezkolizyjnej trasy szybkiego ruchu przez centrum. Nieoczekiwanie, pan Janusz Moszyński, wtedy wiceprezydent miasta stał się zagorzałym wielbicielem tego pomysłu. Jak do tego doszło? Trudno rozstrzygnąć, jednak wydaje się, że nie bez znaczenia jest tu rola spółki DTŚ S.A., która czerpie 3,4 proc. prowizji od wartości inwestycji i niemały grosz przeznacza na lobbing i promocję tego przedsięwzięcia. Nie ma wątpliwości, że dla spółki – im drożej, tym lepiej.

 / Fot. Fot. Andrzej PieczyrakOczywiście, Drogowa Trasa Średnicowa jest jak najbardziej potrzebna i pożyteczna: ideą trasy jest usprawnienie komunikacji w aglomeracji GOP i powiązanie głównych miast drogą regionalną. Jednak Gliwice są ostatnim „przystankiem” na zachodnim końcu DTŚ i włączenie trasy w pętlę autostrad - A1 i A4, drogi krajowej nr 88 znakomicie spełniłoby powyższy cel. Nie ma żadnych logicznych przesłanek, aby trasa szybkiego ruchu, która prowadzi do Gliwic, kończyła się za Gliwicami. Co więcej, w żadnym innym mieście GOP DTŚ nie przechodzi przez historyczne centrum i nie wiadomo dlaczego w Gliwicach miałoby się tak właśnie stać. Skąd więc taki pomysł i dlaczego tak silnie przy nim obstają „różne czynniki”?

Dlaczego tak?


Może dlatego, że przy nieistniejącej jeszcze trasie zaplanowano już kilka lat temu budowę iluś wielkopowierzchniowych obiektów handlowo-usługowych i systematycznie się te plany realizuje? Kilkaset tysięcy metrów kwadratowych powierzchni handlowej trzeba jakoś zapełnić klientelą. Dwustutysięczne miasto nie dostarczy wystarczającej liczby klientów, trzeba ich sprowadzić ze wschodniej części aglomeracji, zachęcić i ułatwić dojazd.

To jeszcze nie wszystko – na zachodnich obrzeżach Gliwic powstało kilka firm logistycznych oraz specjalna strefa ekonomiczną. Od lat bezskutecznie mieszkańcy walczą z władzami miejskimi o wyprowadzenie ciężkiego ruchu kołowego, który przez samo centrum miasta zmierza właśnie w tamtym kierunku. Nie mamy wątpliwości, że Trasa Średnicowa posłuży do przejęcia tego ciężkiego transportu, który dalej będzie przebiegał przez centrum miasta – tylko nową trasą. Taka wizja nas przeraża. W europejskich miastach buduje się obwodnice, uspokaja się ruch samochodowy w centrum, inwestuje się w rozwój przestrzeni publicznej. Hipermarkety powstają na obrzeżach, a nie w historycznym centrum. A w Gliwicach… wszystko na opak. Tereny zielone przekształca się w inwestycyjne, tranzyt samochodowy puszcza się przez miasto, stare miasto planuje się przeciąć drogą o parametrach autostrady i obudować ją elementami „przyautostradowej architektury” w postaci hipermarketów…

Takie działania są podyktowane wyłącznie argumentami o charakterze ekonomicznym i biznesowym, z pominięciem aspektów społecznych, kulturowych i historycznych. Takie działania są sprzeczne z zasadą zrównoważonego rozwoju miast, która zapisana jest zarówno w konstytucji RP jak i w traktacie akcesyjnym Unii Europejskiej.

Stowarzyszenie Gliwiczanie dla Gliwic


Nie jesteśmy przeciwnikami budowy DTŚ, jesteśmy jednak zdecydowanie przeciwni jej lokalizacji w obrębie zabytkowego i gęsto zamieszkanego centrum Gliwic i jej tranzytowemu charakterowi na tym odcinku. Od pięciu lat aktywnie działamy, aby przekonać decydentów do zmiany decyzji, do rozpatrzenia wariantowych projektów trasy i wyboru optymalnego rozwiązania.

Szybko byliśmy zmuszeni przejść intensywny kurs kształcenia obywatelskiego, przyswoić sobie pojęcia z kodeksu postępowania administracyjnego, nauczyć się pisać urzędowe pisma, apele, utrzymywać kontakt z mediami. Jeszcze szybciej okazało się, że po stronie Urzędu Miasta nie ma żadnej woli rozwiązania problemu. Wręcz przeciwnie, nasze stowarzyszenie bardzo stało się „wrogiem publicznym”, ochrzczono nas mianem „oszołomów i wrogów postępu”. Opinia społeczna kształtowana przez biuletyn samorządowy ("Miejski Serwis Informacyjny") i teksty powstające na zamówienie spółki DTŚ SA nie tworzą nam pozytywnego wizerunku. DTŚ jest lansowana jako remedium na wszelkie problemy komunikacyjne, a my jesteśmy ukazywani jako grupa, która chce pozbawić gliwiczan tego dobrodziejstwa.

 / Fot. Fot. Andrzej PieczyrakWiele razy zastanawiałam się, co nas zmusza do podjęcia beznadziejnej walki z machiną urzędniczą? Stowarzyszenie jednoczy ludzi, którzy mają poczucie misji i niezgody na ewidentne zło społeczne. Jednoczy ludzkie zaangażowanie, wolną i swobodną obywatelską aktywność. Stowarzyszenie stworzyło wewnętrzne forum, gdzie trwa wolna wymiana myśli i to jest nowa jakość. Taka metoda powinna stać się metodą myślenia o mieście. W porównaniu z tym Urząd Miasta to osoby, które dążą do wprowadzenia w życie nie zawsze pożytecznych idei opierając swe działania na niewiedzy mieszkańców. Istotą i siłą dojrzałego społeczeństwa obywatelskiego jest ilość organizacji społecznych, które rodzą się spośród mieszkańców miasta i które negocjują z władzami, kontrolują władzę. Ten trzeci filar jest być może najważniejszy w demokratycznym społeczeństwie. To, czy władza wspiera te organizacje czy je tępi, pokazuje jej prawdziwy stosunek do demokracji.

Jaka demokracja?


Czy komuś wydaje się, że przesadzam? Z jednej strony budowa drogi, a z drugiej demokracja? Dla mnie, po wielu latach usiłowań, by dobić się do drzwi przedstawicieli samorządu, brak woli dyskusji to gorzka lekcja demokracji. Władza w Gliwicach nie informuje ludzi, nie czuje potrzeby rozmowy ze społeczeństwem. Brak dialogu to niszczenie procedur demokratycznych, tworzenie konfliktów. Jeśli jesteśmy jako obywatele potrzebni do wrzucania kartek do urn wyborczych, jeśli dano nam prawo głosu, to należy wykonać kolejny krok - stworzyć warunki do debaty, do tego, by osiągnąć kompromis.

Nasze działania

Trzy razy nasze stowarzyszenie skutecznie udowodniło przed Samorządowym Kolegium Odwoławczym nieprawidłowości w postępowaniu administracyjnym dotyczącym DTŚ. To wygląda jak walka Goliata z Dawidem, czasem opór materii zniechęca, ale w końcu Dawid wygrał... W zeszłym roku przyszło nam podjąć niełatwą decyzję o skierowaniu skargi do Komisji Petycji Parlamentu Europejskiego. To trudna decyzja, gdy trzeba się skarżyć na własny kraj za granicą. Petycja jest obecnie rozpatrywana przez Komisję.

Po zażaleniach stowarzyszania na nieprawidłowości dotyczące decyzji środowiskowej dla planowanej inwestycji, postępowanie przeniesiono z Gliwic do Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego. Usilne starania stowarzyszenia doprowadziły też do powstania Zespołu Ekspertów ds. przebiegu DTŚ w Gliwicach. Udało się nam zaprosić do współpracy urbanistów i architektów z Politechniki Śląskiej w Gliwicach. Spotkanie Zespołu Ekspertów opisał Andrzej Pieczyrak: "Zgodnie z życzeniem wojewody eksperci przesłali swoje opinie na piśmie – na 12 opinii 10 jest zdecydowanie krytycznych w stosunku do planowanej lokalizacji DTŚ w Gliwicach. Są sugestie, aby zmienić przebieg DTŚ na obwodnicowy, a jeżeli ma ona pozostać w takiej lokalizacji to bezwzględnie należy zmienić jej charakter na aleję miejską bez dwupoziomowych węzłów i estakad, bez wyburzania zabytkowych kamienic".

Na zakończenie zacytuję słowa profesora Mieczysława Chorążego, sympatyka i patrona naszego stowarzyszenia: "Publiczny obszar miejski jest podstawą obywatelskości. Dzielenie tego obszaru wedle interesów lokalnych grup biznesu i zawładnięcia nim przez ludzi bogatych, godzi w interes społeczności miasta" ("Obywatel" nr 3 (29) 2006). Cóż, póki sił nam starczy, będziemy bronić interesu gliwickiej społeczności.

Czytaj także:
DTŚ w Gliwicach - pomnikiem drogowej megalomanii lat 60.?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (25):

Sortuj komentarze:

Rafał Kubarek
  • Rafał Kubarek
  • 06.10.2011 21:51

Wszystko pieknie i ładnie.Zatrucie, Tiry, interes korporacji..Tylko zapominacie o jednym drobnym szczególiku...pieniądze.Te inwestycje dadzą ( i dają ) miejsca PRACY!!Jakoś zapominacie, że są miasta w Polsce,gdzie zamknięcie zakładu pracy dla 300 osób to tragedia.A Gliwice ( ja wiem,Tiry,interes korporacji..) -centrum logistyczne Tesco - 1200 miejsc pracy, centrum handlowa Auchan na Rybnickiej ( BTW-pomysły Gliwiczan na skrzyżowanie przebił Frankiewicz za ..0 zl-Auchan wybudował węzeł na swój koszt), Arena -nie wiem ile miejsc pracy, budowane centrum handlowe na węźle Sośnica - ? 2000 miejsc pracy? park przemysłowy na tym samym węźle - 2000 miejsc pracy.Ludzie, albo " zrównoważony rozwój" ( co to znaczy , mamy być zadupiem z wysokim bezrobociem?)albo praca , czyli KASA dla ludzi.Średnicówka= Focus Park czyli kolejne miejsca pracy!No rany...pięknoduchy, ja rozumiem ,że może myślicie "najpierw być niż mieć" ale ludzie potrzebują PRACY i kasy- żeby być. Pięknym przykłądem takiego dziwnego myślenia jest Rybnik.Budują fontanny, teatrzyk etc ale nie wybudowali do tej pory ( teraz się ruszyli) porządnej drogi do autostrady.Skazali się na margines, odpływ firm i kasy.No ale najważniejszy jest zrównoważony rozwój..Wojujcie z firmami inwestującymi w Gliwicach to sami stracicie pracę.Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Doroto jeszcze do niedawna sądziłem tak jak Ty. Podobnie jak Ty myślałem „że garstka ludzi, nazywając się Gliwiczanami uzurpuje sobie prawo do wypowiadania się w imieniu wszystkich Gliwiczan czyli także i w moim”. Wiedzę o tym co dzieje się w moim rodzinnym mieście, jak większość mieszkańców, czerpałem z biuletynu samorządowego. Nie miałem podstaw aby nie wierzyć w to co piszą w tym piśmie tak mocno związanym z najlepszym źródłem informacji jakim jest UM. „Problem” zaczął się jak ośmieliłem się mieć odmienne od władz miejskich zdanie. Oczywiście problem dla mnie a nie dla UM.
Swoją drogę zwróć uwagę na ciekawy fakt. W naszym mieście wychodzi bezpłatna gazetka (finansowana również z kieszeni tych niezadowolonych) w nakładzie 20 tyś egzemplarzy. Ponad 1 egzemplarz na 10 potencjalnych (w tym noworodki i dzieci, które jeszcze nie potrafią czytać) odbiorców (BEZPŁATNEJ gazety) tym to chyba nie mogą się poszczycić najwięksi potentaci prasowi. Czemu ma służyć taka gazetka, która nie drukuje materiałów polemicznych (tłumacząc się tym, że „tekstów nie zamawianych nie publikują”) ani nawet sprostowań do tekstów zawierających informacje nieprawdziwe i nieprecyzyjne? Czy nie jest dziwnym również fakt, że redaktorem naczelnym tego pisemka jest rzecznik prasowy Urzędu? Czy osoba która odpowiedzialna jest za kontakt z mediami, będąc jednocześnie redaktorem naczelnym pisma... nie stawia tego pisma w uprzywilejowanej sytuacji w stosunku do innych pism regionalnych?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Doroto! Nigdy nie twierdziliśmy, że wystepujemy w imieniu wszystkich Gliwiczan; taka opinia to nadużycie z Twojej strony :) A nazwa? Tak jak bylismy zmuszeni do zawiązania stowarzyszenia, bo wymagała tego konieczność, tak i powstała nazwa; trudno, żeby brzmiała "Gliwiczanie dla Gliwic z wyłączeniem Tych, Którzy Nie Chcą Być Przez Nas Reprezentowani". Trochę długo :) Na szczęście, kazdy może mieć swoje zdanie. Pozdrawiam serdecznie( naprawdę)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Doroto,
1. Nie należę do stowarzyszenia, ale w pełni popieram jego działania. Dlatego, że kocham Gliwice i nie chcę, aby to miasto straciło swój niepowtarzalny charakter na skutek chybionych decyzji szalonych planistów.

2. Czy czytałaś opinie ekspertów dostępne pod linkiem, który podałam w poprzednim komentarzu? To nie są poglądy stowarzyszenia, tylko poglądy fachowców różnych dziedzin, którzy znają się na tym, jak należy kształtować miasto i co jest szkodliwe dla zdrowia mieszkańców.

3. "Spora grupa Gliwiczan ma poglądy ukształtowane przez oficjalną propagandę, która jest kształtowana na zlecenie UM i DTS SA. Nie zapominajmy, że spółka dysponuje niebagatelnym funduszem przeznaczonym na kształtowanie opinii. Oni potrafią sobie załatwić artykuł (pochlebny oczywiście) nawet w Gościu Niedzielnym :)

4. Nie trzeba być ekspertem, żeby wiedzieć, że nigdzie w cywilizowanych krajach świata nie buduje się obecnie dróg o parametrach autostrady - w poprzek centrum miasta.

Niestety, nasze władze nie mają wizji rozwoju miasta, ani szacunku dla dziedzictwa kulturowego, ani nie szanują zdrowia mieszkańców. Oni tylko sprzedają grunty pod wielkopowierzchniowe inwestycje, a potem starają się zapewnić dojazd do tych obiektów (bo zapewne obiecali to inwestorom).

Np. dla firmy logistycznej De Lilla Logistics planują zbudować estakadę nad torami kolejowymi w okolicach osiedla Kopernika. Mieszkańcy protestują, że Tiry im jeżdżą po uliczkach osiedlowych, a miasto mówi - nie ma problemu, poszerzymy uliczki.

Niestety - na pierwszym miejscu jest interes i dobro wielkich inwestorów. Lokalny biznes i mieszkańcy - w zasadzie tylko przeszkadzają. I stowarzyszenia, które mówią głośno coś innego niż tuba magistracka - tez przeszkadzają. Przecież Miesjki Serwis Informacyjny (nakła 20 000 tygodniowo) poświęcił kilkanaście artykułów na "właściwe"ukształtowanie opinii o stowarzyszeniu Gliwiczanie dla Gliwic.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Znam historię protestu od samego początku, nie wiem co więcej miałabym zobaczyć. Znam punkt widzenia samych przedstawicieli - co najmniej dwóch (pana mecenasa Cembrowskiego i Pani Borkowskiej) osobiście i szczegółowo, ponieważ od początku niemal protestu mieszkałam w samym jego środku. Przykro mi, ale taki jest mój pogląd na tą sprawę - ostatecznie nie wszyscy muszą uważać, że macie monopol na rację, prawda? A to, że występujecie w imieniu wszystkich Gliwiczan, nie dopuszczając nawet myśli o tym, że spora ich grupa może mieć coś przeciwko jest moim zdaniem poprostu nadużyciem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

http://www.gliwiczanie.republika.pl/bbbb.html?a=2007/10/18/skanuj,01.gif,02.gif 03.gif,04.gif#02.gif

Dla niezorientowanych w lokalnym, gliwickim temacie proponuję (pod powyższym linkiem) lekturę protokołu ze spotkania Zespołu Ekspertów, które odbyło się pod patronatem wojewody śląskiego w lipcu tego roku. Sam fakt, że po raz pierwszy w historii inwestycji DTS doszło do spotkania urbanistów, architektów, lekarzy, biologów i specjalistów ochrony środowiska, jest ogromną zasługą stowarzyszenia Gliwiczanie dla Gliwic. Wcześniej mieliśmy tylko do czynienia z jednym wariantem i jednym pomysłem narzuconym bezdyskusyjnie przez spółkę DTS SA.

Na drugiej stronie tego dokumentu zaczyna się tabela, w której podsumowane są opinie ekspertów. Bardzo znamienne, że na 12 opinii, 10 zawiera totalną krytykę przebiegu trasy w Gliwicach oraz krytykę proponowanych roziązań architektonicznych. Pod tymi opiniami podpisani są profesorowie i doktorowie, specjaliści różnych dziedzin i działacze różnych stowarzyszeń i organizacji. Pracownicy Politechniki Śląskiej i osoby spoza Gliwic. Proponuję zapoznać się z tym dokumentem, porównać go z oficjalnymi komunikatami spółki DTS SA i SAMODZIELNIE wyrobić sobie swoje własne zdanie na ten temat.

Opinia dr Żmudzińskiej-Nowak przygotowana dla wojewody została opublikowana w październikowym wydaniu czasopisma branżowego architektów i urbanistów ArchiVolta.
Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To całkiem jak ja, ja tez znam pokaźną grupę ludzi, dla których budowa DTŚ jest absurdem. Śmieszne działania , a jakie na ten przykład? Może śmieszniejsze jest to ,że wladze miasta za wszelką cenę ( doslownie )chcą wepchnąć DTŚ do Gliwic, bez względu na koszty społeczne. Proszę zapoznaj się z historią protestu, to może zobaczysz coś więcej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A mnie się to nie podoba...nie podoba mi się i tyle. Nie podoba mi się, że garstka ludzi, nazywając się Gliwiczanami uzurpuje sobie prawo do wypowiadania się w imieniu wszystkich Gliwiczan czyli także i w moim. Znam całkiem pokaźną grupę ludzi, dla których działania stowarzyszenia są śmieszne i dla których inwestycja wbrew temu co usiłują wmówić innym przedstawiciele Stowarzyszenia jest bardzo ważna. Nie podoba mi się to, że w moim imieniu ktoś jeździ do Brukseli, spotyka się z przedstawicielami Banku i opowiada rzeczy, z którymi spora rzesza mieszkańców miasta się nie zgadza. Trzeba było się nazwać przeciwnicy dla Zasady, Precz z Cywilizacją albo konkretnie Nie Paru Osób dla DTŚ - bo jakoś aktywności stowarzyszenia w innych sprawach niż blokowanie za wszelką cenę i wszelkimi sposobami jednej inwestycji trudno szukać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Do eMek (poplecznika Frankiewicza). Otoz informuje, ze GdG dostali niewystarczajacej ilosci glosow w ostatnich wyborach samorzadowych (ale malo juz brakowalo), bo Urzad Miasta Gliwice tuz przed wyborami przeprowadzil zmasowany atak na kampanie wyborcza Stowarzyszenia, podajac jedyne pisemko Stowarzyszenia (NSI) do prokuratury! Podstawa zgloszenia bylo to, ze biedny UM nie wiedzial, kto wydaje to pisemko! Po wyborach prokuratura odmowila, oczywiscie, wszczecia jakiegokolwiek sledztwa, nie mniej przed wyborami przesluchiwani byli nawet wlasciciele sklepow, w ktorych pisemko (2 stroniczki) lezalo na ladzie (za darmo!). Po tym sklepikarze bali sie juz przyjmowania pisemka. Takimi to wlasnie sposobami (zastraszania) pan Frankiewicz, prezydent Gliwic, walczy z oponentami. Na temat pana Frankiewicza i jego rozumienia demokracji tak oto napisal przewodniczacy PO, czyli jego szef, pan Tomczykiewicz:
http://www.slask.platforma.org/a/9/1182196713/1189776776/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myślę, że Marcin miał na myśli inny rodzaj "ujmowania", a mianowicie inicjatywy, które spotkają się z zainteresowaniem urzędu. Zazwyczaj jednak prawie każdy nowy pomysł oddolny to problem dla urzędnika ( bo trzeba zrobić cos więcej niż planowe 8 godzin w etacie). Często zaś celowo nie współuczestniczy się w społecznych inicjatywach- przykład organizowane Konferencje "Mieszkańcy Gliwic w trosce o zrrównowazony rozwój"- raz jedyny zaszczycone obecnością dyrektora UM i byłego wice prezydenta. Radnych można było policzyć na palcach jednej ręki ( a jest ich 24)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.