Facebook Google+ Twitter

Globalna wioska czy uwioskowienie?

Polemika Giovanniego Sartoriego z Marschallem McLuhanem, to próba znalezienia odpowiedzi na pytanie o istotę współczesnej cywilizacji.

Kiedy w latach siedemdziesiątych urodzony w Kanadzie słynny krytyk mediów Marschall McLuhan użył pojęcia "globalna wioska", nie przypuszczał chyba, że zarówno jego termin, jak i on sam będą należeli do kanonu wyznaczającego współczesność. "Globalna wioska", wbrew założeniom jej twórcy, okazała się hasłem wysławiającym potęgę dzisiejszych mediów i siłę komunikacji za pośrednictwem środków przekazu, przełamujących wszelkie bariery. McLuhan mówił raczej o cofaniu się, niż brnięciu do przodu. "Globalna wioska" to nierozwinięty i nieograniczony w przestrzeni i czasie świat, raczej powrót do plemiennych korzeni w zakresie społecznego funkcjonowania. Kultura obrazu kwestionuje znaczenie naszego dorobku intelektualnego i niweluje nasz światopoglądowy krytycyzm. "Globalna wioska" ogranicza nas swoją jednolitością i powierzchownością.

W publicznym dyskursie często pojawia się kwestia miejsca człowieka w dzisiejszym zmediatyzowanym i zglobalizowanym świecie. Mówimy o globalnym społeczeństwie nie znającym granic. Z drugiej strony pojawiają się takie terminy, jak "samotność w sieci" czy "medialna pustka" . W obliczu integrującego się świata, jakby w ramach przeciwwagi, nowego znaczenia nabierają hasła "moja mała ojczyzna" czy "myśl globalnie, działaj lokalnie". W ramach takiego skontrastowania, Giovanni Sartori sparafrazował mcluhanowski symbol do terminu uwioskowienia. W mniemaniu Sartoriego media, a w szczególności telewizja wcale nie stworzyły jednej ogólnoświatowej wioski, ale wręcz przeciwnie rozbiły świat na tysiące czy nawet miliony małych wiosek. Zamiast jednej wioski powstał jej format. Wszechobecność i dominacja obrazu, uwioskowiły nas w ten sposób, że świat obrazów, to nic innego, jak świat zbliżeń. Pokazuje się wybrane twarze, grupy, ulice, domy itd. Obiektem, który możemy ująć w formie czytelnego obrazu jest najwyżej niewielka grupa ludzi. Obrazy te przenoszone są na zjawiska społeczne, za ich pomocą próbuje się interpretować skomplikowaną rzeczywistość społeczną. Podobne zjawiska zauważane są w sferze polityki, gdzie wszystko sprowadza się do potwierdzania tych wartości, które łączą się ze sprawami lokalnymi. Z perspektywy całego świata okazuje się, że obywatele globalnej wioski to tylko mnogość marginalnych grupek albo – jeśli tworzą większe zbiorowości – to chwilowe skupiska, które pojawiają się i znikają bardzo szybko.

Zdaniem G. Sartoriego związek pomiędzy światem i wioską polega na hierarchii przynależności. Dla zabicia czasu zajmujemy się sprawami odległymi i niezbyt dla nas istotnymi. Jednak gdy sprawy odległe w jakiś sposób dotkną nas osobiście, to obrona tego co moje staje się gwałtowna, mała ojczyzna zwycięża, zaś poczucie lokalne nie potrzebuje racji.

Tak więc czy "globalna wioska" czy powszechne uwioskowienie.? Masa i jednolitość czy indywidualność i oryginalność? Jesteśmy raczej obywatelami świata czy obrońcami naszych czterech kątów. Globalność owszem, ale tylko w wybujałej fantazji czy medialnej fikcji? Nie sposób odnaleźć jednoznacznych odpowiedzi na te pytania, ale sama dyskusja, prowokująca do myślenia jest najlepszym rozwiązaniem.




Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.