Demonstracje zwołano pod hasłem "Zjednoczeni dla globalnej zmiany", ale frekwencja była na ogół niewielka. Celem protestów było "zainicjowanie globalnych zmian" - napisali na stronie internetowej ich organizatorzy. Zapowiadali, że do manifestacji dojdzie w 951 miastach w 82 krajach. Kilkaset osób uczestniczyło w marszu warszawskim.

W Rzymie plac przed bazyliką św. Jana na Lateranie, gdzie miał odbyć się pokojowy wiec na zakończenie demonstracji, stał się miejscem gwałtownych zamieszek. Chuligani zaatakowali policję. Podpalone zostały samochody policji i karabinierów; pałkami i kamieniami zniszczono kilka innych pojazdów. Rannych zostało ponad 130 osób: 105 policjantów i karabinierów oraz 30 demonstrantów; aresztowano 12 osób.
Starcia potępił premier Silvio Berlusconi, który w wydanym wieczorem w sobotę oświadczeniu napisał: "Niewiarygodny poziom przemocy, osiągnięty przez znaczną grupę wichrzycieli, stanowi bardzo niepokojący sygnał zagrożenia pokojowej koegzystencji". Szef włoskiego rządu dodał, że zajścia "muszą zostać potępione bez wahania przez wszystkich".
W niedzielę włoskie media opublikowały nagranie, na którym widać jak chuligani wdarli się do jednego z kościołów - świętych Marcelina i Piotra przy via Lubicana na Lateranie. Wandale rozbili gipsową statuę Matki Bożej z Lourdes, zniszczyli salę katechetyczną i połamali wielki krzyż.
Do drobnych incydentów doszło w stolicy Portugalii, Lizbonie. W sobotę nad ranem nieznani sprawcy oblali czerwoną farbą pomniki usytuowane przed wejściem do parlamentu. Ogółem w demonstracjach zorganizowanych w dziewięciu miastach kraju udział wzięło kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Opowiadali się za wstrzymaniem programu oszczędnościowego rządu i ukaraniem osób, które "doprowadziły państwo na skraj bankructwa".
Czytaj więcej -->