Facebook Google+ Twitter

Głos Tybetu w Warszawie

Polska nie pozostaje głucha na problem łamania praw człowieka przez Chiny. Wyrazem tego jest między innymi konferencja „Chiny miesiąc przed Olimpiadą: oczekiwania i rzeczywistość”, która odbyła się wczoraj w warszawskim Collegium Civitas.

Okładka książki "Głos Tybetu. Za Wielkim Murem cenzury". / Fot. Magda GrabowskaW 2001 roku Międzynarodowy Komitet Olimpijski przyznał Pekinowi prawo do organizacji igrzysk olimpijskich. Taka decyzja wywołała falę protestów obrońców praw człowieka. Organizacje takie jak Amnesty International nie kryły oburzenia faktem, że organizacja Olimpiady, będącej symbolem pokoju, współpracy i zasad fair play, została przyznana Chinom. Jako przykład łamania praw człowieka podawano sposób, w jaki władze Chin traktują Tybetańczyków.

Od czasu kontrowersyjnej decyzji MKOl, nie cichną dyskusje na temat jej słuszności. Im bliżej Igrzysk, tym więcej pojawia się pomysłów wybrnięcia z kłopotliwej sytuacji. Próbą odpowiedzi na pytania co zmieniło się do tej pory w Chinach i jak na ciemiężenie Tybetu powinny zareagować państwa zachodnie była wczorajsza konferencja, którą zorganizował Monitor Olimpijski.

W konferencji wzięli udział tybetolodzy, a także przedstawiciele mediów. Gościem specjalnym był Oystein Alme, prezes The Voice of Tibet Foundation, niezależnej rozgłośni radiowej, która od 1996 roku, mimo intensywnego zagłuszania przez chińskie władze, nadaje audycje na teren Tybetu i Chin. Alme jest także autorem książki „Głos Tybetu. Za Wielkim Murem cenzury”, która miała swoją premierę podczas konferencji. Zabrakło przedstawicieli Polskiego Komitetu Olimpijskiego, którzy nie skorzystali z wystosowanego do nich zaproszenia.

Radiowy głos Tybetu



Oystein Alme zabrał głos jako pierwszy, przedstawił uczestnikom konferencji krótką historię działalności The Voice of Tibet Foundation. – Audycje, które nadajemy są w języku tybetańskim i chińskim. Próbujemy dotrzeć również do Chińczyków z materiałami informacyjnymi i edukacyjnymi na temat historii i sytuacji w Tybecie. Jesteśmy jedyną radiostacją nadającą z wolnego świata codzienne audycje skierowane do Chińczyków. Robimy to dlatego, że władze chińskie posiadają monopol na informację i przekazywanie swoich wiadomości – mówił. Alme wyjaśniał, czemu emitowanie audycji jest dobrym sposobem walki z reżimem.

– Docieramy do Chin za pomocą naszych transmisji radiowych. To są fale krótkie, między innymi dlatego że odbieranie krótkich fal radiowych nie pozostawia żadnych śladów – tłumaczył. Prelegent opowiedział, uczestnikom konferencji, z jak wieloma problemami muszą borykać się dziennikarze The Voice of Tibet Foundation. – Od samego początku działalności naszej rozgłośni stoimy przed problemem zagłuszania. Pod koniec roku 1999 Chińska Republika Ludowa zaczęła wdrażać projekt, który wiąże się ze wzmocnieniem możliwości nadawania na terenie kraju, a z drugiej strony zagłuszania, blokowania dostępu informacji spoza terenu państwa – wyjaśniał, dodając, że Chiny od roku 2000 zainwestowały już 600 milionów dolarów w zakup sprzętu do zagłuszania.

Organizacja, której przewodzi Alme, usiłuje dotrzeć do odbiorców także innymi drogami. – Korzystamy z prywatnych satelitów – zapewniał. – Jest to uznawane za naruszanie prawa i osoby, które zostaną schwytane, na odbieraniu tego rodzaju audycji są aresztowane – dodał. Do właścicieli satelitów, z których korzysta fundacja, kierowano pogróżki. Reżim blokuje także witrynę internetową tworzoną przez fundację.

Pointą przemówienia dziennikarza był apel. – Nadchodząca Olimpiada daje znakomitą okazję, aby zwracać się do chińskich władz w kwestiach związanych ze swobodą wypowiedzi. Mam nadzieję, że państwo wszyscy będziecie do tego tematu wracać. Dla Chin to jest kwestia kluczowa, ale dla Tybetu to jest kwestia życia i śmierci- przekonywał słuchaczy.

Wszyscy ponosimy odpowiedzialność za to, co się dzieje w Tybecie



Uczestnicy konferencji / Fot. Magda GrabowskaJako przedstawicielki środowiska akademickiego, głos zabrały tybetolożka dr Agata Bareja – Starzyńska z Instytutu Orientalistycznego Uniwersytetu Warszawskiego oraz dr Agnieszka Bieńczyk Missala z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. – Tybetańczycy silnie odczuwają swoje poczucie przynależności narodowej. Nie są mniejszością etniczną, a okupowanym narodem. Myślę, że jako Polacy jesteśmy w stanie to zrozumieć. Tybetańczycy dali nam wyraz swojej determinacji, tego poczucia, że są narodem, który jest prześladowany. Ci ludzie gotowi są stanąć oko w oko z zawodowym strzelcem, poświęcić życie, żeby móc powiedzieć: jestem Tybetańczykiem – przypominała dr Starzyńska.

Tybetolożka zwracała też uwagę na naszą odpowiedzialność za to, co dzieje się w Tybecie. – Mamy duchowy i moralny obowiązek, aby zająć się Tybetańczykami. Dalai Lama wielokrotnie podkreśla współodpowiedzialność za losy świata wszystkich ludzi, dlatego może warto się zastanowić nad naszą współodpowiedzialnością za to, co za chwilę się wydaży- apelowała. Przypominała też o problemie blokady informacji, jaką stwarza komunistyczny reżim. Nawoływała, aby przedstawiciele naszego kraju zaprotestowali przeciwko łamaniu praw człowieka przez Chiny. Zaproponowała, aby polscy politycy wyrazili wolę odwiedzenia Tybetu i przekonywała, że wszyscy jesteśmy winni zaistniałej sytuacji, temu, że Olimpiada odbędzie się w Chinach.

Politycy w kwestii Olimpiady



Dr Agnieszka Bieńczyk starała się docenić działania polskiego rządu przeciwko Chińskiemu reżimowi. –W marcu tego roku wszystkie instytucje państwowe wypowiedziały się w kwestii tego, co się dzieje w Tybecie. Wspierały też działalność organizacji pozarządowych – chwaliła władzę. Przekazała też słuchaczom informacje na temat oficjalnego stanowiska prezydenta i premiera w kwestii Igrzysk. – Podobnie jak premier, prezydent oświadczył, że nie pojedzie na inaugurację, wydał też oświadczenie nawołujące do dialogu, przestrzegania praw człowieka.

Polski MSZ domagał się informacji na temat tego, co się dzieje w Tybecie – komentowała. – Poza Pomarańczową Rewolucją nie przypominam sobie przypadków takich politycznych deklaracji – dodała. Zastrzegła jednak, że konsekwencja w polityce zagranicznej praw człowieka jest czymś rzadko spotykanym, więc nie możemy być pewni tego, czy polskie władze nie zmienią swojego stanowiska. – Jestem zawiedziona stanowiskiem Europy i Stanów Zjednoczonych – stwierdziła. Jak wiadomo, prezydent George Bush postanowił nie bojkotować Olimpiady. Przypominała też, że dzisiejsza pozycja gospodarcza Chin powoduje, że Stany Zjednoczone nie mają aż tak silnego wpływu na sytuację w tym państwie jak kiedyś.

Czy wszystko jest źle ?



Adam Sanocki z Amnesty International zwrócił uwagę na fakt, że w ostatnim czasie w Chinach doszło do pewnych pozytywnych zmian. Zaliczył do nich między innymi zwolnienie z aresztu 1157 osób zatrzymanych w związku z marcowymi zamieszkami, a także decyzję Najwyższego Sądu Ludowego w kwestii ograniczenia wykonywania kary śmierci. Prawdopodobnie w Chinach wykonuje się rocznie 8 – 10 tysięcy egzekucji. Punktem priorytetowym obrońców praw człowieka jest ich ograniczenie. Przedstawiciel Amnesty International podkreślił jednak, że te pozytywne zmiany są kroplą w morzu potrzeb.

Wolny Tybet – utopia ?



Jako przedstawiciel mediów głos zabrał Bartosz Dobroch z Tygodnika Powszechnego, współtwórca projektu Górale dla Tybetu”. Opowiedział o swojej podróży do Tybetu. Ze względu na sytuację polityczną nie dojechał do samego Tybetu, dotarł jedynie do Tybetańczyków w Indiach, którym udało się uciec z tybetańskiego piekła. Tam był świadkiem alternatywnych Igrzysk zorganizowanych przez emigrantów. – Tybetańczycy nie są przeciwko temu, że Chiny organizują Olimpiadę. Uważają, że w pewnym sensie naród chiński na to zasługuje. Natomiast chcą pokazać światu, że Tybetańczycy zasługują na poszanowanie pewnych praw – zapewniał. Starał się przybliżyć słuchaczom sytuację uciekinierów z Tybetu, uwrażliwić ich na położenie rozbitych na zawsze rodzin. – Od marca niektórzy uchodźcy nie mają żadnego kontaktu ze swoimi rodzinami – relacjonował. Podkreślał też determinację Tybetańczyków w utrzymywaniu diaspory, siłę szczególnej więzi jaka ich łączy.

Ostatni głos zabrał Jan Jakiełek z International Society for Human Rights, który zwrócił uwagę na prześladowania chrześcijan w Chinach, a także kwestię pozyskiwania organów do przeszczepów. O dramatycznym procederze pobierania organów od żywych więźniów uczestnicy konferencji mogli przeczytać także w raporcie o pozyskiwaniu narządów.

Made in China



Zebrani w auli Collegium Civitas słuchacze poruszyli także kwestię naszego stosunku do produktów chińskiej gospodarki. Zastanawiali się nad tym, czy powinniśmy bojkotować chińskie produkty, czy nie. Prelegenci nie potrafili dać jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Z resztą całkowite odrzucenie tego, co zostało wyprodukowane w Chinach najprawdopodobniej nie jest już możliwe. Wystarczy sprawdzić, ile takich produktów znajduje się w naszych domach.

Olimpiada w Pekinie w liczbach



Jak donosi Monitor Olimpijski około 1,25 miliona osób zostało zmuszonych do pracy przy budowie obiektów olimpijskich. Około 400 tysięcy mieszkańców Pekinu usunięto z ich domów i zburzono je. Około 20 procent tych osób pozostaje w biedzie lub skrajnej nędzy. Na potrzebę Igrzysk wybudowano za to 12 nowych obiektów sportowych i wyremontowano 19 starych. Ponadto rozbudowano sieć hoteli.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Tak Trzymać . Tybet to nasze oczko w głowie . Mojej .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za zwrócenie uwagi na to zagadnienie. Dość fajnie napisane.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.