Facebook Google+ Twitter

Głośniej się nie da

Gitara, skrzypce, saksofon, akordeon, a nawet szkockie dudy. Z takimi instrumentami można spotkać miejskich grajków we Wrocławiu. Często występują także z dodatkowym sprzętem...

We Wrocławiu można ich spotkać przede wszystkim w przejściu podziemnym pod Galerią Dominikańską, w Przejściu podziemnym przy Pasażu Grunwaldzkim, w Przejściu Świdnickim, na Rynku. Jeszcze nim wiosna rozpoczęła się na dobre, miejscy grajkowie wyszli na ulicę. Gitara, skrzypce, saksofon, akordeon, a nawet szkockie dudy. Można by tak wyliczać. Chyba nie sposób wymienić wszystkich instrumentów, z których nie korzystaliby ci koncertanci mający umilić spacery nam - mieszkańcom, czy też turystom. Przygrywają miłe dla ucha dźwięki, idąc śladami Gienka Loski, czy też Macieja Maleńczuka, który ponoć przez 7 lat występował w ten sposób. A może George Michaela, który początkowo grywał jeżdżąc autobusami. Nawet Justin Bieber zaczynał od gry na gitarze dla miejskich przechodniów.
Jak widać, zdarzają się prawdziwe talenty. Mimo to, niestety niektórych słuchać się nie da. Choćbyśmy naprawdę bardzo chcieli, to najzwyczajniej w świecie się nie da. Nawet osoby, które z muzyką mają bardzo niewiele wspólnego, mogą rozpoznać to straszne rzępolenie. Jeśli to tylko słaba muzyka, to jeszcze pół biedy, gorsza sprawa gdy do tego dochodzi "śpiew", często zwyczajne wycie, którego śpiewem nazwać nie można. Co lepsze, takie osobowości, przekonane o swoim talencie, często wyjątkowo usilnie napastują przechodniów do wyłożenia jakiejś sumy pieniędzy do ich kubeczków.
Ale to jeszcze nic. Teraz najgorszy scenariusz. Taki uliczny grajek, który trochę minął się z powołaniem i ani grać, ani śpiewać niezbyt umie, występuje z nagłośnieniem. Żeby był lepszy efekt. Zamiast przyciągać słuchaczy, jeszcze bardziej ich odstrasza. Niestety coraz więcej miejskich "artystów" decyduje się na występy ze wzmacniaczami dźwięku. A przecież ich użycie od 2013 roku jest oficjalnie zakazane przez Prezydenta Miasta. Wszyscy występujący na mieście, powinni o tym wiedzieć, przecież musieli uzyskać zgodę na swój występ. Nie ma się co dziwić nieprzychylnej nagłośnieniom postawie władz miasta. Tak donośne dźwięki, nie ważne jak piękne by one nie były, mogą być co najmniej nieprzyjemne dla okolicznych mieszkańców, którzy mają przyjemność wysłuchiwać ich kilkanaście godzin dziennie.
Szczerze mówiąc, to to całe nagłośnienie odbiera urok nawet najlepszym z grajków. Chcą być jak najlepiej słyszalni, jasna sprawa, ale to chyba nie najlepszy pomysł na przyciągnięcie do siebie publiki. Gwarantuję, że prawdziwy uliczny talent na pewno zostanie odnaleziony, mimo braku zbędnych "ulepszających" gadżetów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.