Facebook Google+ Twitter

Głosujesz głupio? Nie głosuj wcale!

Do końca kampanii wyborczej zostało kilka dni. Co wiemy o Parlamencie Europejskim i o tym, co chcą w nim zdziałać nasi europosłowie?

 / Fot. Dobre RadyKtoś startuje?

Jeśli dokładnie wsłuchać się w wystąpienia polityków to ich wypowiedzi dotyczą głównie tego, co dzieje się w kraju. Często porusza się problemy, które w zupełności nie mają przełożenia na prace Parlamentu Europejskiego. Trudno wtedy nie odnieść wrażenia, że kampania wykorzystywana jest przez opozycję do krytyki rządu, a przez rząd do obrony przed opozycją.

Głównymi twarzami kampanii są liderzy partii, a nie osoby, które będą nas reprezentowały w Unii. I tak: możemy oglądać wycieczkę po Polsce sygnowaną twarzą Jarosława Kaczyńskiego, czy wysłuchać kontrowersyjnych wywiadów z Januszem Palikotem.

Nie wątpię, że lokalnie europosłowie prowadzą swoje kampanie, ale bądźmy szczerzy, ile osób pójdzie na niewielkie spotkanie z kandydatem? A ilu w tym czasie obejrzy wiadomości, czy program publicystyczny? Prawda jest taka, że gdyby dziś elektorat tych partii zapytać kto startuje z ich okręgu szczerze wątpię, żebyśmy usłyszeli dużo poprawnych odpowiedzi. Najczęściej wyborca dowie się tego przy urnie.

Co wie europoseł?

Innym tematem, który zepchnął dyskusję o naszej roli w Unii jest jakość spotów wyborczych. I znowu warto zapytać wyborcę czego dowiadują się z nich o swoim kandydacie, o co będzie zabiegał w Parlamencie Europejskim? Politycy przekonują, że programy znaleźć można na stronach internetowych, a krótki spot ma tylko przyciągać uwagę. A tymczasem może problemem jest też to, że sporo osób startujących do Parlamentu nie tylko nie ma żadnych konkretnych poglądów, ale też ma niewielkie pojęcie o jego pracy, więc jak może przekazać wiedzę swoim wyborcom?

„Naganianie” do urn

Na koniec kampanii pojawią się więc dramatyczne sondaże. Nie mówię tu o słupkach poparcia, ale o informacjach o frekwencji. Gdy okaże się, że większość wyborców zostanie w domach w przekonaniu, że w sumie ta Unia nie ma na nic wpływu politycy zaczną „naganiać” obywateli do urn. Zaczną się wypowiedzi o obywatelskich obowiązkach, komunały typu: nie głosujesz na tego, którego popierasz, to tak jakbyś oddał głos, na tego, którego w Unii nie chcesz. Koniec końców - część ludzi wybierze się do urn zagłosować na pierwsze lepsze nazwisko.

Co robi ten Parlament?

I zacznie się kadencja Parlamentu. Nagle okaże się, że czy nam się podoba czy nie, musimy zmienić żarówki, wymienić przestarzały odkurzacz, zrezygnować z papierosów mentolowych. Z drugiej strony nasi europosłowie mogą w tej kadencji zawalczyć o bezpieczeństwo naszych danych w internecie czy zabezpieczenie dotrzymania umowy prędkości internetu.

Jedni powiedzą, że wymieniam rzeczy drobne, ale zastanówmy się jak bardzo wpływają one na nasze życie? Czasem bardziej niż niektóre decyzje naszego rodzimego Parlamentu. Ile osób jednak o tym wie? Ile osób wie, jak w tych kwestiach zagłosuje ich kandydat? Czy na przykład „nagonieni” do urn wyborcy palący papierosy mentolowe wiedzą czy głosują przypadkiem na kandydata, który poparł pomysł ich likwidacji?

Iść czy nie iść?

Dlatego moim zdaniem nie chodzi wcale by na wybory iść. Nie ma sensu marnować głosu popierając kogoś, z kim być może kompletnie się nie zgadzamy. Jeśli już głosować to z głową. Dlatego osobiście denerwują mnie kampanie idź i głosuj – to twój obowiązek. Trafiła do mnie za to kampania, w której podkreślono, że mam prawo wiedzieć na kogo głosuję.

I tak Stowarzyszenie 61 przygotowało swój portal http://mamprawowiedziec.pl/ Pomysłodawcy tej akcji musieli się sporo napracować. Zmusić naszych kandydatów do tego, czego właśnie chcieli uniknąć. Musieli bowiem odpowiedzieć na pytania, co pragną osiągnąć czy to w dziedzinie bezpieczeństwa, internetu, edukacji, czy polityki zagranicznej itp. Każdą z takich odpowiedzi dodano do bazy, w której można porównać właśnie poglądy z poglądami polityków i znaleźć kogoś, kto będzie walczył o to, na czym nam zależy. Przy okazji też dowiedzieć się o co można w PE zawalczyć…

Zabawna kampania może Wam się wydać kontrowersyjna. W spocie usłyszycie bowiem, że jeśli macie głupio głosować, to lepiej nie głosujcie wcale. Ale to nie jest zachęta do rezygnacji z pójścia na wybory, to wyzwanie rzucone nam wszystkim. Przekaz ze spotów płynie bowiem taki - decyzje europosłów wpływają na Twoje życie, zagłosuj tak, żeby tego nie żałować.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.