Facebook Google+ Twitter

Głuchy telefon Obamy

Dzwoni Obama do Kaczyńskiego i mówi: "Pobawimy się. Ja ci szepnę na ucho: nie wycofujemy się z tarczy, podaj dalej". Pomysł tak się spodobał, że dołączyli Kownacki, Waszczykowski i inni. Teraz wszyscy bawią się w głuchy telefon.

 / Fot. fotomontaż / http://flickr.com/photos/art_es_anna/3004284537 / lic. CC AttributionWedług niepotwierdzonych informacji (te, jak wiadomo, zwykle okazują się najpewniejsze), zabawa ta stała się ostatnio główną rozrywką w Pałacu Prezydenckim i jego otoczeniu. Jeśli ktoś nie pamięta, na czym polega głuchy telefon, przypomnijmy: szereg osób przekazuje sobie na ucho informację, tak by dotarła od pierwszej do ostatniej z nich w niezmienionej formie. A na koniec i tak wychodzi coś zupełnie innego niż mówiono na początku.

Zabawę w głuchy telefon znają też Amerykanie, przynajmniej w stanie Illinois. Bo to Barack Obama rzucił pomysł, by dla rozładowania napiętej atmosfery w Polsce, trochę się z naszymi politykami pobawić. Na dodatek postanowił urozmaicić zabawę i użyć prawdziwego telefonu. Zadzwonił więc do Lecha Kaczyńskiego i szepnął: „Nie wycofujemy się z projektu tarczy antyrakietowej”.

Prezydent Kaczyński szybko zrozumiał o co chodzi, podchwycił pomysł i powtórzył słowa Obamy ministrowi Kownackiemu. Ten zaś, niestety, nie znalazł obok siebie nikogo, kto mógłby stanowić przedłużenie głuchego telefonu; postanowił więc szepnąć do ucha dziennikarzom. Wyszło fatalnie, bo okazało się, że w tej krótkiej drodze informacja uległa zniekształceniu na: „Kontynuujemy projekt tarczy antyrakietowej”. Tego elekt Obama chyba się nie spodziewał (na dobrą sprawę sam sobie winien - kto kazał mu się bawić w głuchy telefon, w dodatku zza oceanu i z polskimi politykami?). Natychmiast więc kazał zrobić sprostowanie. Było już jednak za późno, a głuchy telefon trwał w najlepsze.

Do zabawy włączył się minister Kamiński, dotarł do pierwotnej informacji i zasugerował, że to Kownacki ją zniekształcił. Chyba miał rację, bo Kownacki zmieszał się i próbował tłumaczyć, że nie widzi różnicy, więc tak właściwie to nic nie zmienił. Ot, zamiast „nie wycofujemy się” powiedział „kontynuujemy”. Przecież to prawie to samo, nawet brzmi podobnie, więc w czym problem.

Dwaj panowie K. się pokłócili i teraz mamy już nie jeden, lecz dwa głuche telefony. Każdy, kto usłyszy coś o tarczy, bezwiednie dołącza do zabawy, w dodatku nie zawsze wiedząc, do którego telefonu. Oto właśnie do jednego dołączył Witold Waszczykowski, a do drugiego też nie byle kto, bo sam premier Tusk. Lada dzień do któregoś mogą przyłączyć się Czesi – zdaje się, że tam też uwielbiają amerykańskie tarcze i głuche telefony. Tylko we Francji najwidoczniej nie lubią tej zabawy, bo prezydent Sarkozy odmówił udziału, mówiąc, że „jemu nic do tego”. Problem mają za to Rosjanie z ministrem Ławrowem na czele, bo nie wiedzą, który z dwóch głuchych telefonów powinni podsłuchiwać.

Niestety nie można już zadzwonić do USA, by dowiedzieć się, jaka właściwie była pierwotna wersja i co teraz zrobić. Ponoć prezydent elekt obraził się, że otoczenie Lecha Kaczyńskiego zepsuło mu taką fajną zabawę. I powiedział, że on już się z Polakami w głuchy telefon bawić nie będzie. Jaka szkoda.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

"Nie wycofujemy się" i "kontynuujemy" w polityce bywają stosowane zamiennie. W zależności od politycznego celu. Jeżeli zamiennik zostaje użyty świadomie, pozostaje również świadomość możliwego skutku. Prawdziwy problem powstaje wtedy, gdy polityk nie dostrzega różnicy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.