Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

17026 miejsce

GMO – naciski na Polskę coraz silniejsze

Kilka dni temu, Robert Dorabiała pisał* o naciskach ze strony UE, która żąda złagodzenia polskiego zakazu upraw GMO. Dziś okazuje się, że nawet wielki autorytet kościoła, abp Józef Życiński przekonuje: nie trzeba bać się GMO. Czy słusznie?

W dwóch moich wcześniejszych artykułach starałam się naświetlić zagrożenia jakie niesie ze sobą uprawa roślin GMO. Wbrew obiegowej opinii nie ma wielkiego ryzyka, że po zjedzeniu genetycznie modyfikowanego pomidora dostaniemy wysypki albo jeszcze gorszych objawów chorobowych. Nie stanowią też zagrożenia organizmy GMO wykorzystywane w badaniach laboratoryjnych czy organizmy produkujące leki na potrzeby człowieka.

Największe ryzyko stanowi polowa uprawa roślin modyfikowanych, co powoduje niekontrolowane uwalnianie modyfikacji genetycznych do środowiska naturalnego. Społeczeństwo powinno być również świadome zagrożeń ze strony wielkich korporacji agrochemicznych, które dążą do maksymalnych zysków nawet kosztem rolników.


Dla kogo ten barbórkowy prezent?


Informacja PAP o barbórkowym kazaniu arcybiskupa Życińskiego / Fot. zrzut ekranowy ze strony www.biotechnolog.pl/news-689.htmZdumiał mnie barbórkowy prezent, jaki abp Józef Życiński zrobił koncernom biotechnologicznym. Jak podała dziś PAP, we wtorek 4 grudnia hierarcha wezwał wiernych, aby nie bali się żywności modyfikowanej genetycznie. Abp Życiński przypomniał, że w przeszłości ludzie wielokrotnie straszeni byli złymi skutkami, które miałyby przynieść nowe wynalazki. Nawiązał do XIX-wiecznych przewidywań mówiących, że podróże koleją z wielką na ówczesne czasy prędkością 30 km na godzinę, będą szkodliwie odbijać się na ludzkim wzroku. - Pewien typ odwagi jest konieczny, aby społeczeństwo mogło istnieć i normalnie funkcjonować - przekonywał abp Życiński.

No cóż, w dzisiejszych czasach jest także potrzebny pewien typ odwagi, który pozwala przeciwstawić się szkodliwym trendom, naciskom różnych lobby i sposobom myślenia kreowanym przez wyrachowany marketing.

Mój List do Arcybiskupa



Wielce Szanowny Księże Arcybiskupie,

Przeczytałam dzisiaj informację o stanowisku Księdza w sprawie GMO. Pozwalam sobie zwrócić uwagę Księdza na kilka ważnych aspektów, które rozwinę poniżej:
1. Stan badań nad wpływem żywności GMO na organizm człowieka
2. Wpływ GMO na środowisko naturalne
3. Nieetyczne działania międzynarodowych koncernów agrochemicznych

Pragnę dodać, że jestem doktorem nauk biologicznych, w swojej pracy zajmuję się badaniami nad rakiem, a także m.in. produkcją GMO (modyfikowanych bakterii modelowych służących badaniu funkcji pewnych genów) i nie zaliczam się do „radykalnych ekologów”. Moje stanowisko w sprawie upraw roślin i hodowli zwierząt GMO wynika właśnie z posiadanej przeze mnie wiedzy biologicznej, a stanowisko w sprawie działalności koncernów - z mojego głębokiego sprzeciwu wobec nieuczciwego biznesu robionego z pominięciem zasad etyki. Organizmy GMO są pożyteczne dla celów naukowych i farmaceutycznych, nie powinny jednak być uwalniane do środowiska.

Mam nadzieję, że Ksiądz zapozna się z moją argumentacją i zechce rozważyć choćby takie podstawowe zagadnienia – czy ktoś obok Pana Boga może mieć patent na żywy organizm? Czy powinno się patentować żywe organizmy i czerpać z tego zyski? Czy słusznym jest zachęcać polskich rolników do upraw GMO, które wbrew marketingowym hasłom przynoszą zysk głównie firmom, a nie rolnikom, które prowadzą do uzależnienia i wyzysku rolników przez koncerny? Czy na pewno chcemy doprowadzić do zniszczenia tradycyjnego rolnictwa, które jest atutem Polski?

Pozostaję z wyrazami głębokiego szacunku

Ad. 1 Wpływ GMO na zdrowie człowieka


Nie ma jeszcze zbyt wielu informacji o wpływie żywności GMO na organizm człowieka, ponieważ okres obserwacji jest zbyt krótki, a poza tym, trudno przeprowadzać tego typu badania w sytuacji, kiedy żywność GMO w wielu krajach nie jest oznakowana, zatem konsumenci nie wiedzą, co jedzą. Ale są już naukowo potwierdzone dowody szkodliwości niektórych GMO, np. BST (rBGH, Posilac) - zmodyfikowany genetycznie hormon wzrostu, zwiększa u krów produkcję mleka. Badania wskazały, że zwiększa również ryzyko zachorowania na raka piersi, okrężnicy i prostaty u pijących to mleko. Stosowanie BST jest zakazane w krajach UE. Ziemniaki odporne na RoundUp (herbicyd) akumulują w swoich bulwach poliakrylamid (składnik preparatu), który podczas obróbki w wysokich temperaturach zamienia się w neurotoksyczny i potencjalnie rakotwórczy akrylamid. Białko Bt (białko oporności na omacnicę prosowiankę, szkodnika kukurydzy) wywołuje u niektórych osób silne alergie. Nie można wykluczyć, że z czasem i przy przeprowadzeniu uczciwych badań (a nie badań sponsorowanych przez koncerny), takich szkodliwości znajdzie się więcej.

Ad 2. GMO a środowisko naturalne


Polowa uprawa roślin GMO nie może być bezpieczna dla środowiska i stanowi autentyczne zagrożenie dla bioróżnorodności. Wykazano, że pyłek rzepaku przenosi się z wiatrem na odległość co najmniej 26 km. Transgeniczny rzepak zapyla rzepak naturalnych odmian, a także spokrewnione rośliny z rodziny krzyżowych (Brassicaceae). W ten sposób transgen uwalnia się w niekontrolowany sposób do środowiska, powstają chwasty oporne na RoundUp, które są już poważnym problemem w Kanadzie czy Argentynie. W efekcie rolnicy muszą obecnie stosować większe dawki herbicydów, co oznacza większą chemizację i wyższe koszty upraw (oraz większe zyski Monsanto). Na dodatek przepylenie upraw naturalnych rzepakiem transgenicznym jest pretekstem do oskarżeń o kradzież intelektualną i wyłudzania przez koncerny horrendalnych odszkodowań od rolników. Z kolei kukurydza z genem Bt (toksyna szkodliwa dla bezkręgowców) zabija nie tylko larwy szkodników, ale także gąsienice motyli i innych nieszkodliwych owadów. Białko Bt występujące w szczątkach roślinnych przedostaje się do rzek i strumieni, stanowi ono pokarm wodnych bezkręgowców i żywiących się nimi zwierząt. Wykazano, że ryby z takich zbiorników wodnych są mniejsze i mniej płodne.

Ad 3. Koncerny agrochemiczne

fragment artykułu "Monsanto - największy producent genetycznie modyfikowanej żywności" autorzy: A. Buczyński i K. Rytel / Fot. zrzut ekranowy ze strony http://www.zm.org.pl/?a=monsanto
Celem korporacji jest zysk a nie etyka. Tak można najkrócej podsumować działalność wielkich koncernów agrochemicznych/GMO.
Załączam linki do dwóch popularnych artykułów, które napisałam właśnie z myślą o uwrażliwianiu społeczeństwa na zagrożenia, jakie stwarza dopuszczenie GMO do uprawy i hodowli w Polsce.
Alternatywny Nobel za walkę z GMO
Blaski i cieni modyfikacji genetycznych w rolnictwie

*) Artykuł Roberta Dorabiały

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (19):

Sortuj komentarze:

+ za tekst i lekkostrawne przybliżenie sprawy. Merytorycznie w tym względzie się nie wypowiadam, bo nie mam wiedzy w tym zakresie, ale uważnie czytam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marta, akurat organizmy użytkowe GMO to nie jest moja działka. Jednak jest mi z pewnością łatwiej wniknąć głębiej w te wszystkie zagadnienia, poszukać literatury i sprawdzić pewne informacje. Staram się to robić rzetelnie.

Robercie, a więc najpewniej ten artykuł sygnowany "abp Paetz" to jednak fałszywka. Zdziwiło mnie w tym tekście, że jeden arcybiskup wyraża się o drugim per "hierarcha kościoła katolickiego" - zabrzmiało to sztucznie, dlatego m.in. nabrałam podejrzeń. Bez względu na tożsamość autora tekst ten zawiera dość ciekawe supozycje, które, przyznam, nie przyszłyby mi w ogóle do głowy. Oczywiście prawdy, w sensie motywacji abp Życinskiego, raczej nie dojdziemy.

Uporałam się w końcu z odpowiedzią na list arcybiskupa, mogę więc teraz podzielić się swoimi odczuciami.
Po pierwsze, z lektury listu zorientowałam się, że abp ma dość sporą wiedzę o ROZNYCH aspektach GMO. Nie jest to więc raczej kwestia nieporozumienia, że powiedział w swojej homilii coś, co zostało przekręcone przez prasę.
Po drugie, najwyraźniej abp nie jest zbyt dogmatyczny, ze spokojem przechodzi do porządku nad faktem patentowania przez koncerny całych żywych orgaznizmów. Nie mnie wypowiadać się o kanonach wiary, ale myślałam, że to raczej Pan Bog jest właścicielem "patentu".
Po trzecie, podobnie jak Marta i Maciek zaskoczona byłam określeniem mojej postawy jako "romantycznej", co zresztą nie zabrzmiało zbyt pochlebnie w kontekście całej wypowiedzi. Dobrze, że nie zostałam zaliczona do "radykalnych ekologów" :)
Generalnie, nie przekonał mnie Arcybiskup swoją argumentacją o "uwalnianiu wiernych od strachu przed skutkami spożywania GMO". Wolałabym, że by z równą troską podnosił społeczną śwaidomość odnośnie zagrożeń ze strony wielkich korporacji specjalizujących się w GMO.
I nie wierzę, że ten "efekt aureoli" powstał przez przypadek. Niemożliwe, żeby Arcybiskup nie znał siły oddziaływania mediów, które teraz dzięki Niemu trąbią: nie należy bać się GMO. I żeby nie był świadom, że własnie toczy się dyskusja nad kształtem polskich przepisów.
W tym duchu odpisałam Arcybiskupowi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Paweł, problem głodu na świecie nie wynika z tego, że jest za mało żywności - tylko z tego, że w niektórych regionach swiata nie ma jej za co kupić. Sprzedawanie rolnikom drogiego ziarna siewnego GMO i pobieranie od nich opłat licencyjnych nie pomoże ich nakarmić.

Wyższe zyski z upraw GMO mają się brać z tego, że roślina GMO "produkuje" bardziej wydajnie. Paradoksalnie, to ma też negatywne skutki - prowadzi do szybszego jałowienia gleby. To zmusza do stosowania większej ilości nawozów, to z kolei generuje dalsze koszty. Na dokładkę, odmiany Bt (z genem toksyny zabójczej dla bezkręgowców) powodują ubożenie gleby ponieważ są toksyczne także dla mikroorganizmów glebowych. Problem w tym, że nie wszystkie odmiany transgeniczne produkują tak wydajnie jak miały to robić. Znam dane głównie ze stron organizacji konsumenckich, więc postaram się sprawdzić, czy są poważniejsze publikacje na ten temat. Jednak sporo się o tym mówi (pisze), więc sądzę, że "coś jest na rzeczy".

Jak znajdę coś ciekawego, to Ci podeślę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzięki za reakcję i linki. Muszę dokładniej się temu przyjrzeć, bo jeszcze nie siedziałem nad tą sprawą. Wszystkie dane statystyczne zawsze oglądam dwa razy zanim je podam i tutaj mogą pojawić się wątpliwości.

I tak:
1. Bardzo głośny i aktualny problem samobójstw rolników niekoniecznie musi być winą modyfikowanego ziarna. Bardzo zły jest system substydiowanych kredytów dla rolników. Tutaj daje plamę rząd i władze poszczególnych stanów, ponieważ m.in. dodatkowym kosztem udzielenia kredytu jest łapówa, nie wspominając o tym, że jak kiepskie są zabezpieczenia (odszkodowania) na wypadek klęsk żywiołowych. A te zdarzają się na subkontynencie bardzo często i nie mówię tu o jednorazowym tsunami ale o regularnych powodziach.
Klęski żywiołowe mogą być więc również powodem niższych plonów i strat rolników. Podkreślam, że mogą być, nie wiem jak autorzy artykułu tak jednoznacznie określili przyczynę strat. Aha dodatkowym, częstym powodem samobójst jest też przymusowy wykup ziemi pod inwestycje infrastrukturalne: odszkodaowania są śmiesznie niskie, poza tym wyrzuca się ludzi z ziemi, z którą są związani od pokoleń (np. sprawa tamy na rzece Narmada). Liczba 2,5 tys. samobójstw rocznie robi wrażenie - trzeba jednak zapytać czy jedynym powodem nieszczęścia tych ludzi jest ziarno GMO.
Mogę tutaj wyglądać jak jakiś PRowiec Monsanto ale tak jak nie lubie propagandy ze strony korporacji tak samo patrzę na ręce trzeciemu sektorowi.

2.Przykład z drugiego linku pokazuje jak państwo może bronić obywateli przeciw nieczystym praktykom biznesu. Zaworem bezpieczeństwa jest rzetelny trzeci sektor jako grupa nacisku. W Indiach działa to nadspodziewanie dobrze, mimo że to kraj łapówkarski. Jeśli można prosić o więcej linków, zwłaszcza dot. Indii to podaje maila: skawel@gmail.com

3. Oczywiście nie twierdzę, że Monsanto chce nakarmić świat - nie jestem naiwny. Moje pytanie brzmi, czy GMO może nakarmić świat, któremu grozi przeludnienie (zwłaszcza Azji)? I czy cena jaką za to zapłacimy jest niższa lub wyższa niż liczba osób, które można uratować od głodu lub niedożywienia.

serdecznie pozdrawiam
Paweł

Komentarz został ukrytyrozwiń

June 22, 2007

The Government of the State of Andhra Pradesh (AP) is issuing an Ordinance restricting the maximum sale price of 400 g of Bt cotton seed required for an acre to Rs. 750. The package also includes 50 g of non-Bt cotton seed to plant the refugium. This Ordinance is being bought in to ostensibly protect the farmer, after the Central Government removed cotton from the protected list of essential commodities.
http://www.gmofoodforthought.com/2007/06/control_of_bt_cotton_seed_pric.htm r

Rząd stanu Andra Pradesh wyznaczył cenę maksymalną na ziarno modyfikowanej bawełny - właśnie po to, aby zapobiegać opisanym wyżej nieszczęściom. Tego nie wiem dokładnie, ale to jest chyba cena o połowę niższa niż wcześniej żądała firma Monsanto. Pytanie, czy Monsanto naprawdę prowadziła w Indiach politykę "nakarmimy 3 świat"?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Paweł, odpowiem ci poniższym cytatem ze strony
http://www.zmag.org/Sustainers/Content/2004-02/19shiva.cfm

In 1998, the World Bank's structural adjustment policies forced India to open up its seed sector to global corporations like Cargill, Monsanto, and Syngenta. The global corporations changed the input economy overnight. Farm saved seeds were replaced by corporate seeds which needed fertilizers and pesticides and could not be saved.

As seed saving is prevented by patents as well as by the engineering of seeds with non-renewable traits, seed has to be bought for every planting season by poor peasants. A free resource available on farms became a commodity which farmers were forced to buy every year. This increases poverty and leads to indebtedness.

As debts increase and become unpayable, farmers are compelled to sell kidneys or even commit suicide. More than 25,000 peasants in India have taken their lives since 1997 when the practice of seed saving was transformed under globalisation pressures and multinational seed corporations started to take control of the seed supply. Seed saving gives farmers life. Seed monopolies rob farmers of life.

Monocultures and uniformity increase the risks of crop failure as diverse seeds adapted to diverse ecosystems are replaced by rushed introduction of unadapted and often untested seeds into the market. When Monsanto first introduced Bt Cotton in India in 2002, the farmers lost Rs. 1 billion due to crop failure. Instead of 1,500 Kg / acre as promised by the company, the harvest was as low as 200 kg. Instead of increased incomes of Rs. 10,000 / acre, farmers ran into losses of Rs. 6400 / acre.

In the state of Bihar, when farm saved corn seed was displaced by Monsanto's hybrid corn, the entire crop failed creating Rs. 4 billion losses and increased poverty for already desperately poor farmers. Poor peasants of the South cannot survive seed monopolies.
And the crisis of suicides shows how the survival of small farmers is incompatible with the seed monopolies of global corporations.

Krótko mówiąc od czasu, kiedy mechanizmy rynkowe zmusiły Indie do otwarcia rynku dla koncernów produkujących GMO zanotowano wiele niepokojących zmian społeczno-ekonomicznych. Biedni rolnicy skuszeni obietnicami wielkich zyskówpozaciągali kredyty, których potem nie mogli spłacić. Plony nie osiągały obiecanej wysokości a anwet były katastrofalnie niskie. To doprowadziło do fali samobójstw czy takiego procederu jak sprzedaż nerki do celów transplantacyjnych.

Czy to wystarczy zamiast komentarza?

Komentarz został ukrytyrozwiń

W drugim poście Asen zwrócił uwagę na ważną kwestię; czy przypadkiem GMO nie rozwiąże problem głodu na świecie? W ostatniej Polityce ukazał się artykuł Rotkiewicza 'Bieda piszczy i się kurczy', gdzie czytamy, że dzięki odpornym uprawom GMO można uzyskać plony większe nawet o 70 proc. od obecnych, przy użyciu o połowę mniejszej ilości nawozów.

Można na to odpowiedzieć, co nas to obchodzi - niech sobie tam uprawiają GMO, nie będą głodować. Ale przecież kraje trzeciego świata tak naprawdę produkują na eksport jedynie żywność i długo się to nie zmieni. Unia i tak już utrudnia handel żywnością z tymi krajami, a jeśli wprowadzą one GMO, rynek europejski zostanie zamkniety na amen. Więc może nie będą głodować ale nie ruszą z miejsca, bo nie będą nic produkować (to mit, że zachodnie fabryki w trzecim świecie, przyczyniają się do jego wzrostu).

Wcale przy tym nie neguje zagrożeń związanych z zaburzeniem bioróżnorodności na świecie, czy problemem urywających się spod kontroli wielkich korporacji (kiedyś jak ktoś krzyczał o korporacjach nazywany był oszołomem, teraz krzyk podnieśli już nobliści z dziedziny ekonomii). Ale jestem ciekawy jak autorka artykułu zareaguje na powyzsze kwestie.

pozdr.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Nie było moim celem podejmowanie w homilii dyskusji nad przyszłością polskiego rolnictwa. Chciałem tylko uwolnić od lęku rodziny drżące, że przypadkowo kupiona w sklepie żywność transgeniczna zagraża życiu ich dzieci"

No widzisz? Dokładnie to co napisałam. Ten człowiek widzi tylko jeden aspekt (absurdalne obawy "a co będzie jak coś takiego zjem?") a nie widzi problemu (co będzie, jak silniejsze uprawy GMO zniszczą odmiany, których może wcale byśmy nie chcieli stracić?). Prześlij mu link do swojego artykułu o rolniku, którego to spotkało.

I tak jak doceniam, że Ty (specjalista) wypowiadasz się temacie, na który się świetnie znasz, tak dziwi mnie, że ktoś, kto nie ma takiej wiedzy próbuje Twoje argumenty nazwać "romantyzmem".

Swoją drogą to co zrobił arcybiskup swoim wezwaniem do wiernych nomen omen nazywa się w marketingu "efektem aureoli" ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Poniżej wklejam fragmenty z listu od arcybiskupa Życińskiego. Ponieważ jeszcze nie odpowiedziałam na jego list to nie zamieszczam tutaj mojego komentarza na temat tych wypowiedzi - myslę, że należy się to w pierwszej kolejności Arcybiskupowi.

" [...] gdy pojawiła się praktyka patentowania organizmów, Biskupi Amerykańscy ocenili ją zdecydowanie krytycznie w dokumencie poświęconym badaniom genetycznym. Z kolei ich krytyka spotkała się z tak miażdżącą oceną środowisk akademickich, ze po miesiącu konsultacji Biskupi przeprosili za wcześniejsze stanowisko i uznali celowość patentów w tej dziedzinie."

"doprawdy trudno mi zrozumiec „romantyczne” podejście wyrażone w Pani liście. W przeszłości przejawem podobnego romantyzmu była marksistowska praktyka ignorowania praw autorskich. Można byłoby ją także uzasadniać, że talent jest darem niebios i nie wolno go czynić przedmiotem handlu. Tymczasem ewolucja kulturowa poprowadziła jednak w innym kierunku."

"Nie było moim celem podejmowanie w homilii dyskusji nad przyszłością polskiego rolnictwa. Chciałem tylko uwolnić od lęku rodziny drżące, że przypadkowo kupiona w sklepie żywność transgeniczna zagraża życiu ich dzieci"

"Nie podejmowałem kwestii finansowych zysków towarzyszących debacie. Jest to czynnik niebagatelny dla obydwu stron i rozmija się z faktami sugestia, że tylko zwolennicy GMO chcą robić biznes."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za obiektywizm i brak radykalizmu.
Artykuł daje od myślenia, a poza tym uświadamia jak usiłują manipulować nami koncerny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.