Facebook Google+ Twitter

"God bless America" - amerykańska wojna z terrorem

Po obejrzeniu filmu "Taxi to the Dark Side - Kurs do Krainy Cienia" stwierdzam: nie liczy się zdobyty Oscar, nie liczą się zabiegi formalne. Najważniejsi są ludzie. I to, do czego są zdolni.

Plakat do filmu "Kurs do krainy cienia" / Fot. http://en.wikipedia.org/wiki/Taxi_to_the_Dark_SideCiężko jest pisać w kategoriach estetycznych o filmie, który wywołuje w widzu tak wielkie emocje. W samym filmie „Kurs do krainy cienia” (2007) w reżyserii Alexa Gibneya, paradoksalnie, właściwie tych emocji nie ma. Twórcy filmy z chirurgiczną dokładnością rekonstruują fakty, rozmawiają i zbierają dowody na temat ‘amerykańskiej wojny z terrorem’.

Punktem wyjścia dla filmu jest śmierć afgańskiego taksówkarza imieniem Dilawar. Dilawar został porwany przez afgańską milicję i niesłusznie oskarżony o udział w ostrzale rakietowym na jedną z amerykańskich baz. Bez żadnych dowodów, procesu i możliwości obrony został osadzony w amerykańskiej bazie Bagram. Bity, poniżany, zastraszany Dilawar w końcu umiera. W tym momencie reżyser zabiera nas w prawdziwą 'przejażdżkę z diabłem'.

Film porusza temat stosowania tortur przez amerykańskie wojsko – przyczyny ich stosowania i przede wszystkim legalność ich istnienia. Jak się bowiem, w trakcie filmu, okazuje tortury zostały zaakceptowane przez administracje prezydenta Busha jako oficjalne techniki pozyskiwania informacji. Mało tego, okazało się, że wywiad oraz żołnierze dostali całkowicie ‘wolną rękę’ w wyborze formy przesłuchania. W jednej z oficjalnych notatek krążących między przedstawicielami administracji można było przeczytać, że był to ‘prawdziwy free style w stylu kalifornijskiego avocado’. Przesłuchujący stosowali między innymi szczucie psami, poniżanie na tle seksualnym czy ograniczanie snu do czterech godzin na dobę. Sami przedstawiciele FBI, po wizytach w amerykańskich bazach, byli wstrząśnięci skalą przemocy stosowanej podczas przesłuchań. Efekty tego typu działań mogliśmy wszyscy poznać po opublikowaniu zdjęć z więzienia Abu Ghraib.

Co ciekawe – jak pokazuje film – po skandalu w irackim więzieniu oprócz szeregowych żołnierzy stacjonujących w Iraku, nikt z nie został ukarany. W filmie widzimy jakie zabiegi prawno-formalne i jaką retorykę stosowali przedstawiciele amerykańskiego rządu aby usprawiedliwić swoje decyzje. Mowa jest więc o winnych żołnierzach jako ‘kilku zgniłych jabłkach’ (Donald Rumsfeld) i ‘ludzkiej godności jako pojęciu ogólnikowym’ (George W. Bush cytujący sens Konwencji Genewskiej). Kiedy jednak okazało się, że światowa opinia publiczna domaga się wskazania i ukarania winnych, rząd USA najzwyczajniej w świecie postanowił zmienić prawo. Najpierw poprzez zmianę statusu przetrzymywanych z ‘jeńca wojennego’, którego obowiązują międzynarodowe prawa, na ‘osobę przetrzymywaną przez USA’. Wszystko po to by uniknąć przestrzegania Konwencji Genewskich. W momencie kiedy i to nie przyniosło skutku, lecz jeszcze bardziej rozwścieczyło międzynarodową opinię publiczną, armia amerykańska postanowiła ‘przerzucić’ większość przetrzymywanych do kubańskiej bazy Guantanamo gdzie nie obowiązuje zarówno prawo amerykańskie, jak i kubańskie.

Autorzy filmu zdają sobie doskonale sprawę, że sprawa nie jest tak prosta jak to by się mogło wydawać i nie ograniczają się tylko do krytyki zimnej i zbiurokratyzowanej administracji rządzącej. Pokazują jak po zamachach z 11 września zmienił się pogląd na zagadnienie tortur. Okazuje się, że po zamachu ponad 50 proc. społeczeństwa amerykańskiego popierało tortury jako dopuszczalne działanie w celu uzyskania informacji. Również w kulturze popularnej tortury przedstawiane były jako środek, który w obliczu zagrożenia terrorystycznego jest całkowicie usprawiedliwiony (np. w serialu „24 godziny”).

Powiedzieć, że film „Kurs do krainy cienia” nie pozostawia obojętnym to za mało. Film jest wstrząsającym dokumentem, który pokazuje co dzieje się w efekcie nadinterpretacji takich pojęć jak ‘bezpieczeństwo narodowe’ czy ‘wojna z terroryzmem’ i przydzielania zadań nieodpowiednio wyszkolonym, młodym
żołnierzom. Film nabiera szczególnej ważności w momencie polskich negocjacji ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie powstania tarczy antyrakietowej.

Jak napisałem na początku, każda kategoria estetyczna do zrecenzowania filmu wydaje się być nieodpowiednia. Jest jednak rzecz, która w doskonały sposób opisuje film „Kurs do krainy cienia”. To angielskie wyrażenie – must see.

Film prezentowany był dotychczas w ramach festiwalu Watch Docs. Pozostaje mieć nadzieje, że jak najszybciej zostanie wydany na DVD, gdyż jak napisał Philip French w "The Observer": „jest to jeden z najważniejszych filmów ostatnich pięciu lat”.

Zwiastun
Zwiastun

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Za zwrócenie uwagi:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za zwrócenie uwagi na ten film i za świetne pióro.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+)

:-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Bardzo dobra recenzja.

Dziękuję za zwrócenie uwagi na ten film. Obejrzę na pewno, choć podejrzewam, że w kwesti Stanów Zjednoczonych nic mnie już nie zdziwi...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.