Facebook Google+ Twitter

Godnie Świynta. Drzewiej na Ślónsku

Współautorzy: Barbara Podgórska

Ewangelia świętego Łukasza przywołuje obraz Anioła oznajmiającego pasterzom: "Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan".

Wycinanka Marka W. Judyckiego / Fot. Adam K. PodgórskiDzień Narodzenia Jezusa Chrystusa, Króla Świata. W kościołach kapłani odziani w uroczyste białe szaty. Tłumy wiernych na mszach, podziwiających szopkę, której centralnym punktem jest Święta Rodzina i nowo narodzony Jezus. Nastrój radości, nastrój miłości, nastrój świąt. Okazja do spotkań, wspólnego uroczystego biesiadowania, śpiewania kolęd, wzajemnego obdarowywania się prezentami. W dawnych miejscowościach wchodzących obecnie w skład dzisiejszej Rudy Śląskiej

Boże Narodzenie upływało w atmosferze powagi i skupienia. Rozpoczynało się udziałem w porannej mszy, po powrocie z kościoła następował świąteczny, długo trwający obiad, z modlitwami, kolędami, rozmowami. W spotkaniach z reguły uczestniczyła najbliższa rodzina. Nie składano bowiem wizyt, nie przyjmowano gości.

- Rano spaliśmy nieco dłużej - opowiada Jan Kołodziej z Kłodnicy. - Na ile pozwalała przemożna chęć cieszenia się prezentami, znalezionymi pod choinką. Mama nie musiała gotować obiadu. Wystarczyło podgrzanie tego, co zostało z wigilijnej wieczerzy. W domu panowała atmosfera ciepła rodzinnego i ciepło, bijące od nagrzanych pieców. Święta spędzaliśmy sami. Kiedy w naszym domu pojawił się adapter, w czasie świąt stawał się niemal jednym z nas, dzięki odtwarzanym płytom z kolędami zespołu "Śląsk".

Oto relacja radnego Jana Wyżgoła z Rudy: - W piyrszy dziyn świonteczny boła tako tradycjo - po kościele siedziało sie w doma, mama z tatom fajnie śpiywali, to jak w radiu zagrali kolynda, to sie prziłonczali. W drugi dziyń - kościół, babcia, a potym przez bajtlowskie lata, do Łorzegowa na zaległe z Wiliji urodziny ujka i aktualne, w tym dniu, jego cery.

Kiedyś w święta zajadano się - co zapisał rudzki kronikarz domorosły Aleksander Widera - struclami i kołoczami świątecznymi, pieczonymi z przejęciem na Wigilię. Semieniotki gotowano aż tyle, że wystarczało do Nowego Roku. W Boże Narodzenie nie wolno było bowiem gotować, ani wykonywać czynności domowych i gospodarskich, poza nakarmieniem trzody. Wspomina ponownie Jan Wyżgoł: - W świynta podwiyl stykło karpia, to my go jedli, bo nom pieronum smakowoł, starali my sie coby boła kaczka abo gynś, bywały kroliki, bo tata mioł zawsze kańś przi kopalni jakiś wynajynty chlywik, bo łod bajtla boł krolikorz.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.