Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

185450 miejsce

Godzina na mieście, czyli jak znaleźć temat za rogiem

Też chciałbyś napisać do wiadomosci24.pl. Ale o czym? Zwykle na takie pytanie odpowiada się: idź między ludzi, pogadaj, rozejrzyj się, a temat sam się znajdzie.

Tak, na wszelki wypadek, zanim i Wam damy taką radę, sami spróbowaliśmy, czy to jeszcze działa.
Polowanie na tematy urządziłem z Przemkiem Trubalskim. Pokonaliśmy ledwie dziesięć metrów...
Wzruszający dowód pamięci o Janie Pawle II, czy wandalizm?Pierwsze, co zauważyliśmy, to zrobione sprayem bazgroły na murach muranowskich bloków.
Czy to się nadaje na temat? A pewnie, że tak. Szczególnie, gdy fatalna forma kłóci się z intrygującą lub wzruszającą treścią...

Zaczepiliśmy przechodzącego strażnika miejskiego.
– Często zdarza się wam złapać takiego grafficiarza?
– Nieczęsto - przyznał.
– A jak już złapiecie?
– Dostaje mandat do 500 zł, albo kierujemy wniosek o ukaranie do sądu grodzkiego.
Nie pokazywaliśmy strażnikowi legitymacji dziennikarskich, nie wspominaliśmy, że jesteśmy dziennikarzami. Każdy, kto chce, może umundurowanemu funkcjonariuszowi na służbie zrobić zdjęcie. Oczywiście nie można mu przeszkadzać podczas interwencji. Tak mówi Adam Godlewski, rzecznik prasowy warszawskiej Straży Miejskiej. Tak samo jest z policjantami, co dla wiadomości24.pl potwierdził podinspektor Zbigniew Matwiej, rzecznik prasowy komendanta głównego policji.

Młodzi i groźni? Ponoć byli pijani...Poczekaliśmy jeszcze chwilę, rozglądając się za kolejnymi graffiti. Opłaciło się, bo dostrzegliśmy, że "nasz"strażnik, wraz z trzema innymi, zajęli się dwoma podejrzanie wyglądającymi chłopakami. Mundurowych wezwał jakiś mężczyzna, wyglądający przez okno.
Jeśli po osiedlu takie podejrzane typy kręcą się często, to pewnie mieszkańcy nie czują się tu bezpiecznie. Czy to prawda? Podeszliśmy do grupki osób pilnujących dzieciaków bawiących się w piaskownicy.
– Bezpiecznie? Chyba żartujecie! – stwierdziła jedna z kobiet. – Wciąż kręcą się tu narkomani, strach z torebką iść, bo potrafią na rowerze podjechać i wyrwać.
– A strażnicy? Nic nie widzą, albo udają, że nie widzą – dorzuciła jej córka.
Taka relacja, choć można ją spisać jeszcze barwniej, brzmi nieprzekonująco. Dlaczego? Bo nie mamy zdjęć naszych rozmowców. Nie mamy ich imion ani nazwisk. I nieważne, że naprawdę z nimi rozmawialiśmy. Ktoś, kto to czyta, wcale nie musi w to wierzyć.
Taki temat można oczywiście rozwinąć, pogłębić. Dotrzeć do kogoś, kto o wszystkim opowie, dając swe nazwisko.


Ruszyliśmy dalej. Minęliśmy samoobsługową pralnię. A właściwie miejsce po niej, gdyż w środku trwał właśnie remont.
– Pralnia się wyniosła – rzucił pracujący robotnik.
Czy to nie ciekawy temat? Samoobsługowa pralnia, prawie jak z amerykańskich filmów... I padła. A może tylko się przeniosła?
Interesujący rozmówca. To jest to!
Obok pralni znaleźliśmy serwis elektronicznego sprzętu. Jego właściciel, Ryszard Kądziołka, to człowiek szalenie symatyczny. Spytaliśmy go, czy nikt nie próbował naprawić u niego telewizora, rozbitego w napadzie szału, w trakcie oglądania relacji z meczów polskiej reprezentacji. Takiego przypadku nie miał, ale opowiedział nam m.in. o jednym ze swych klientów, który o oddanej do naprawy kamerze przypomniał sobie po... dziewięciu latach.
Macie takich znajomych? Czekacie po kilka minut u szewca czy u zegarmistrza? Pogadajcie z nimi. Jeśli tylko chcecie. Są kopalnią historii i historyjek.

Czy palacze muszą rzucać niedopałki na ulicę?Artura Bieleckiego spotkaliśmy na ulicy. Przechodził obok nas, paląc papierosa. Spytaliśmy, czy jako palacz nie ma wrażenia, że na chodnikach jest zbyt mało koszy na śmieci.
– Na Muranowie to z koszami jeszcze pół biedy – uważa Artur Bielecki. – W mojej okolicy nie ma ich prawie wcale.
Mówi się, że palacze zaśmiecają miasto niedopałkami. A co mają z nimi robić? Chować w reklamówki?


Minęło może czterdzieści minut, wracaliśmy już do redakcji. Po drodze natknęliśmy się jeszcze na dwóch piętnastolatków, Rafała Smosarskiego i Radka Dziężaka. Szli na szkolne boisko, pograć w piłkę. Obaj nie mogli się doczekać wakacyjnych wyjazdów, bo siedzenie w Warszawie już im doskwierało.
Czym zajmuje się młodzież w czasie wakacji?
– A co tu robić? – pyta Rafał. – Karnetów na basen dla nas zabrakło. – Chodzimy do Arkadii, siedzimy przed komputerem, dzisiaj zrobiło się wreszcie chłodniej, można w piłkę pograć.
Co się dzieje w wakacje w Twoim mieście? Czy woźni też przeganiają uczniów z boisk?




Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.