Facebook Google+ Twitter

Godzina „W” w Niemczech

Jest 1 sierpnia, godzina dziewiąta rano. Jem właśnie śniadanie, kiedy za oknem rozlega się donośne wycie syren. To wszystko odbywa się dziś, w roku 2009 w niewielkiej niemieckiej miejscowości...

Jest 1 sierpnia, godzina dziewiąta rano. Jem właśnie śniadanie, kiedy za oknem rozlega się donośne wycie syren. To wszystko odbywa się dziś, w roku 2009 w niewielkiej niemieckiej miejscowości. Nie chce mi się wierzyć, żeby Niemcy czcili w ten sposób rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego? Pytam więc sąsiada, który co dzień dzieli się z nami prasą, co to za alarm. To w każdą pierwszą sobotę miesiąca włączają w powiecie próbne syreny – odpowiada mi. Dziwny zbieg okoliczności.

Tak się właśnie składa, że przyszło mi na stare lata opiekować się jeszcze starszym Niemcem, który być może zabił niejednego Polaka. Tak, opiekuję się byłym Obergefreiten, któremu w imieniu Fürera der Eiferne Kreuz 1. Klasse za wzorową służbę w Wehrmachcie nadano. Niepotrzebne mi do tego nawet studia zdobyte w „wolnej” już Polsce. Po prostu jestem zmuszony przez rządy cudaków polskich do służenia odwiecznemu „wrogowi” Polski.

Jest to faktycznie chichot historii. Matka moja obierała Niemcom ziemniaki w koszarach Wehrmachtu na Kresach, ja czynię to w czasach pokoju. Nosiła jednocześnie jedzenie Żydom pod drutami getta w Brodach, których ci pierwsi rozstrzeliwali partiami pod lasem. Wszyscy Polacy pomagali Żydom. Wszyscy oczywiście czynili to „za darmo” - jak głoszą wszem i wobec dziś pseudo patrioci. Otóż jak świat światem, nikt, nigdy, niczego za darmo nie robił!.

Na portalu Nasza-Klasa znalazłem kilka tysięcy Polaków zamieszkałych w Niemczech w promieniu 10 km od mojej wioski. Na Gadu-Gadu kilkanaście osób zalogowanych jest pod niemieckojęzyczną nazwą miejscowości, w której mieszkam. Wczoraj czatowałem sobie ze znajomą z Jeleniej Góry, która opiekuje się na czarno babcią niemiecką koło Kolonii. Płacze, ale co ma zrobić, jak w Polsce pracy nie ma.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Wyjechalam z kraju w latach 80-tych,pytanie mam do Pana Roberta...Czy orientuje sie Pan ilu
Polakow z wyzszym wyksztalceniem pracuje na obczyznie? Dlaczego pracuja tam ,a nie w Polsce??
Dlaczego moga rozwijac swoje idee bez problemow nie w kraju , a zagranica.. tak ????
Wiare w siebie mozna miec ,jezeli czujemy sie potrzebni,jesli nie musimy poprzez kumoterstwa,lapowy,"dobrych kontaktow" zlodziejstwa wreszcie ....osigac swoich celow...napisalam zlodziejstwa ,bo system w Polsce ,zmusza ludzi do kombinowania ....normalna droga niczego sie nie zalatwi...teraz jest" jeszcze lepiej" ,bo kto zyje w dobrej komitywie z klecha ...."ma wygrane" jak to mowiono swego czasu "ma do przodu"....pozdrowka N.B.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Było studiować inny kierunek, miałbyś pracę w Polsce i więcej wiary w siebie. A poza tym od wieków jesteśmy zdominowani przez Niemcy. Bitwa pod Grunwaldem, dla nas wielki symbol, dla Niemców to epizod...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 03.08.2009 22:18

Prawda w słowach zawarta, ale czy to coś zmieni? Jedynie twardą ręką, krótko przy nodze trzymani Polacy potrafią w chwilach zagrożenia się zjednoczyć - co z tego, jak poczują więcej swobody na nowo zabagniają to co w tak ciężki sposób zdobyli....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wiem! Na pewno coś jest nie tak, jak trzeba w Naszej, Kochanej, Ojczyźnie. Mnie też to przeraża. Ale gorycz Grzegorza, nie przeraża, ale poraża. Panie Grzegorzu! Poza ubolewaniem na nic więcej mnie nie stać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.