Facebook Google+ Twitter

Godziwe emerytury funkcjonariuszy bezpieki

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2008-10-02 09:37

Dziś po niemal 20 latach od upadku komunizmu większość byłych esbeków jest na emeryturach. Już wtedy zadbano, by były one maksymalnie wysokie.

 / Fot. PAPW 1989 r. tuż po wyborach, które doprowadziły do upadku systemu komunistycznego w Polsce, w Służbie Bezpieczeństwa pracowało ponad 24 308 funkcjonariuszy.

Zgłoszony w ubiegłym tygodniu przez posłów Platformy Obywatelskiej projekt ustawy o pozbawieniu przywilejów emerytalnych byłych funkcjonariuszy SB wzbudził kontrowersje dotyczące tego, kogo tak naprawdę tych przywilejów należałoby pozbawić. By zrozumieć ten spór, trzeba odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób esbecy je zdobywali i dlaczego dzisiaj budzi społeczny przeciw fakt otrzymywania przez nich tak wysokich emerytur.

W punkcie wyjścia 30 czerwca 1989 r. w SB było na etatach 24 308 funkcjonariuszy. Pracowali oni w pionie I (wywiad), II (kontrwywiad), III (walka z opozycją), IV (zwalczanie Kościoła), V (zwalczanie podziemia w gospodarce), VI (zabezpieczenie rolnictwa), oraz pionach pomocniczych: "A" (szyfry), "B" (obserwacja zewnętrzna), "C" (kartoteki i archiwa), "T" (podsłuchy). Lecz już 2 stycznia 1990 r. funkcjonariuszy SB było jedynie 7 tysięcy. Osiągnięto to, przenosząc ponad 2200 etatów do MO, a przede wszystkim wydzielając sztucznie z SB wywiad, kontrwywiad oraz piony pomocnicze, jak technikę, obserwację i podsłuchy.

Ta rzesza ludzi była dosyć dobrze wynagradzana, władzy zależało na tym, aby ci "pretorianie" mieli motywację do walki z wrogami systemu. W końcu 1989 r., jeszcze przed okresem galopującej inflacji, kiedy przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej wynosiło nieco ponad 200 tysięcy, to szeregowi funkcjonariusze SB zarabiali ponad 300 tysięcy, a będący na stanowiskach kierowniczych - od ponad 400 tysięcy na stanowisku zastępcy naczelnika do blisko miliona na etatach generalskich.

Do tego funkcjonariuszy mających duże zasługi w zwalczaniu podziemia często nagradzano, a były to kwoty sięgające sumy miesięcznego wynagrodzenia. Nieudana misja skonstruowania rządu przez gen. Kiszczaka stanowiła sygnał alarmowy dla wielu spośród funkcjonariuszy, aby odejść ze służby, zanim nowa władza będzie chciała ich rozliczyć za to, co robili dotychczas.

Jak wynika z akt osobowych funkcjonariuszy bezpieczeństwa, właśnie wtedy wielu z tych, którzy mieli już wysługę lat, odchodziło na emeryturę. Sprzyjała temu polityka kadrowa od końca 1989 do połowy 1990 r. Mieliśmy wówczas do czynienia z prawdziwą karuzelą stanowisk kierowniczych.

Cały artykuł przeczytasz na stronach polskatimes.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.