Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

50981 miejsce

"Golgota picnic" skandal. Protesty w polskich miastach

Żakowski, Mleczko i dziesiątki dyżurnych autorytetów nie włożyliby menory do klozetu. Nie pozwala na to ludzka i artystyczna wrażliwość. Nie ma wątpliwości, że taki akt byłby antysemicki.

Sonda

Symbolika żydowska i chrześcijańska powinny być pod tą samą ochroną?

 / Fot. screenshotCzy można sobie wyobrazić, że autor sztuki "Golgota Picnic" Rodrigo Garcia mówi: "Żadna cenzura żydowska nie ma mocy prawnej i demokratycznej, żeby czegoś zakazać"?

Boga nie ma


Jego sztuka nie zna podziału na role. Monolog w niej jest rozłożony między pięciu wykonawców i towarzyszą mu projekcje wideo, sceny choreograficzne oraz muzyka fortepianowa. Wystrój tworzą tysiące bułek od hamburgerów, które pokrywają scenę.

Oburzenie wierzących wywołują choreografia i scenografia. Osoba Chrystusa zanurzona jest w męskiej nagości, bo panie nie pozwoliły się całkiem roznegliżować.

"Kto nie ma poczucia humoru, nie rozumie życia. Że kogo nie dziwią cudze pomysły, ten nie potrafi żyć" – czytamy w teatralnym scenariuszu. Zdziwienie uderza z każdego zakątka sceny, ale czy śmieszy?

"Golgota Picnic" to jeden z najważniejszych spektakli Garcii i jego światopoglądowy manifest, który sprowadza się do nihilistycznego moralitetu: moralności bez moralności. Reżyser zderza sacrum z najgorszymi wynaturzeniami. - Rozmieszczać broń na Ziemi, zabijać z głodu, wprowadzać obsceniczność, dokonywać holokaust, ruchać dzieci – to wszystko potrafi człowiek z Bogiem czy bez Boga.

Czytaj więcej: Neutralność światopoglądowa

Autor przemawia tonem autorytetu religijnego: Nie mogę sprawić, by ziemia trzęsła się od bomb rzucanych z nieba: zrobione jest to przez was. Nie mogę zesłać na was nowych chorób, nie mogę tracić czasu, spadając na ziemię jak ogień, plaga i pogrom, aby was dręczyć: już sami dobrze to robicie przeciwko sobie samym.

Co się stanie, gdy Bóg przemówi bez pośrednictwa Garcii?

Sztuka nieludzka


Pierwszą wątpliwość budzą obrońcy "Golgota Picnic" zbyt pochopnie definiując tworzywo Garcii jako wielką sztukę wyłaniającą się z głównego nurtu europejskiej kultury. Pewne jest tylko, że wpisuje się ona w political corectness.

Wielkość takich dzieł weryfikuje czas i humanizm. Czy stajemy się dzięki nim bardziej ludzcy? Wolność ludzka, w tym artystyczna nie ma charakteru absolutnego. Są kategorie, artystyczne wyłączone ze zbiorowej manifestacji, ponieważ sprawiają, że jesteśmy mniej ludzcy. Afektywne zaniżanie kulturowej symboliki religijnej istotnej dla zbiorowych i indywidualnych tożsamości mogą niszczyć człowieczeństwo. I nie musimy się na to godzić. Jak pisze Cezary Pazura, widowni należy się prawo obrzucenia złej sztuki pomidorami.

Garcia twierdzi, że ma prawo "tworzyć sztukę, która obraża!". Maryla Rodowicz podróżowała ze swoim nieznośnym dzieckiem, które kopało siedzącą obok ciężarną kobietę – mówi anegdota. Uwagi kierowane do siebie piosenkarka zawsze kwitowała: wychowuję syna bezstresowo. Zniecierpliwiona taką odpowiedzią Kobieta wstała i "odkopnęła" chłopca mówiąc, że ona też była wychowana bezstresowo. Dziecko zachowywało się grzecznie do końca podróży. Czy można kopnąć Garcię?

Hipokryzja Agnieszki Holland


Spierając się o granice wolności artystycznej warto zadać pytanie: a gdyby to moje uczucia religijne albo narodowe, czy rasowe były ranione? Czy Garcia równie łatwo pogodziłby się z usprawiedliwieniem swobodnej ahistorycznej fabuły filmu o Żydach mordujących chrześcijan, jak sam radzi Polakom oburzającym się na fatalne rozmijanie się z ich religijną wrażliwością obrazu, który skonstruował? Teatr który wkręca jest na mniej więcej tym samym poziomie, co legendy o macowym krwiodawstwie.

Nikogo nie dziwi, że do chronionych - nawet przed sztuką - kategorii zalicza się gwiazdę Dawida albo Menorę. Więc nie chodzi o samą zasadę, że Mein Kampf nie stanie się przedmiotem teatralnej ekspresji. Elity są zakłamane i stosują inne standardy wobec kulturowych wartości, z którymi same się identyfikują. Wykazują także dużo większą wyrozumiałość i wrażliwość dla sacrum muzułmanów. Po wielu przykrych bojach europejscy artyści doszli do wniosku, że obrażanie islamistów nie ma sensu.

Pouczenia adresowane do chrześcijańskiej większości korespondują z mainstreamową krytyką patriotyzmu i historycznych tożsamości. Wszystko w niej zasadza się na negacji. Tresowanie katolickiej identyfikacji, z takim upodobaniem realizowane przez niekatolicki establishment zaczyna się od pogardzenia afirmacją i nadzieją jako elementarnymi ogniwami pozytywnej ludzkiej tożsamości.

Politpoprawność wyrasta z brutalnego dwustandardu. W żadnym wypadku nie potraktowano by podobnie menory i gwiazdy Dawida, symboli judaizmu, jak krzyża, który stawia się do góry nogami, obrzuca gównami, zdziera ze ścian, na których wisiał od setek lat. W Izraelu nie poniżono by menory, bo jak młode pokolenia Izraelczyków miałyby oddawać życie za obronę integralności państwa dyskutując negatywnie żydowską tożsamość.

Tomasz Lis, red. naczelny "Newsweeka", który broni takiego dwustandardu, Adam Michnik i setki wrogo ustosunkowanych do kultury chrześcijańskiej celebrytów posiadają wrażliwość religijną. Nie jest ona tylko osadzona w uniwersalnym standardzie etycznym: nie rób komuś tego, co tobie niemiłe.

Czytaj więcej: Spękane sąsiedztwo: dwugłos o antypolonizmie Maćka Stuhra

**

"20 czerwca 2014 roku w Poznaniu został odwołany spektakl teatralny Golgota Picnic w reżyserii Rodriga Garcii. Malta Festival Poznań podjął tę decyzję po ostrzeżeniach policji przed bojówkami, które powołując się na obrazę uczuć religijnych wprowadzają do Polski nową formę ideologicznej cenzury, opartej na ignorancji i nienawiści wobec wszystkiego, co trudne i niezrozumiałe" – oświadczyli w liście protestacyjnym nieliczni artyści, wśród nich Agnieszka Holland i Krzysztof Krauze.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (20):

Sortuj komentarze:

Z daleka widać, że współczesna sztuka choruje. Toczy ją rak. Wolność bez granic prowadzi do anarchii.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lepiej już czytać Woltera niż napawać się takim sztuczydłem. Można odnieść wrażenie, że markiz de Sade był w swej twórczości chociaż trochą zdrowszy moralnie, a przy tym nieraz o wiele zabawniejszy. Skoro jednak dziełem sztuki okrzyknięto rozgrzebaną pościel i panujący na niej bajzel, a nawet kupiono ją i sprzedano za kilkaset tysięcy funtów, to czego jeszcze można wymagać?

Na podstawie literratury angielskiej z czasów Wiktorii poznałem już jako dziecko zupełnie inną kulturę zachodnią. "Da hab ich ganz andere Deutsche kennengelernt." - jak podsumował pewien Polak popychany kolbą przez gestapo. Towarzyszący temu żołnierz Wehrmachtu zaczerwienił się wtedy ze wstydu. W dzisiejszych czasach nie ma co liczyć nawet na taki odruch w kręgu nowej "wybranej rasy".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chwały? O jakiej chwale można mówić, jeśli ludzie są oburzeni.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pic Nic! Zapraszam do dyskusji i na przedstawienie link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy ta dyskusja to nie jest przydawanie chwały tego widzenia Golgoty. Ciekaw jestem co Jan Nowicki powie po premierze profredrowskiego "Sexochińczyka" w Piwnicy pod Baranami 3 lipca 2014 o godz. 21 - zapraszamy do dyskusji o polskiej sztuce pod link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie tylko poziom kultury. Garcia jest typowym rewolucjonistą. Otwarcie głosi, że nie obchodzi go, co katolicy myślą, mówią i czują. Tak postępowali staliniści.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie widziałem spektaklu. Powtórzę jednak, że fikcją, według mnie, jest postawa sugerująca brak granic wolności artystycznej. One istnieją. Pytanie jak zwykle, gdzie je postawić.
Postawiono je na przykład zakazem publikacji Mein Kampf, co wynika bezpośrednio z zapisów prawa. Według mnie zakaz tej publikacji jest dla Hitlera nobilitujący. Jest wynikiem strachu albo źle pojmowanego szacunku dla ofiar.
"Uczucia religijne" też są w prawie zdefiniowane ( źle według mnie, ale są) i nie można ich dowolnie interpretować. Dotyczą miejsca i przedmiotu kultu.


Paradoksem jest, że aby przeciw czemuś protestować, powinno się to coś znać. Nie tylko znać przekaz innych. Inaczej jest się w rekach tych innych narzędziem.
To prosty przykład różnicy miedzy wiarą, a wiedzą, gdy wiedza jest na wyciągniecie ręki. ( jeśli chce się zająć WŁASNE, merytoryczne stanowisko oczywiście)
Choć z tej wiary przecież korzystamy na co dzień, czytając recenzje na przykład i podejmując decyzję, czy iść, czy nie iść, kupić, nie kupić, obejrzeć, nie obejrzeć, itd..
Protest, według mnie, wymaga jednak czegoś więcej, niż wiary. Blokada - jeszcze więcej.

Konkretny przykład, jak zwykle, wolałbym oceniać w konkretnym kontekście, kontekst ten znając, a nie w iluzji "bezwzględnych" reguł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Arku, trudno oceniać, nie znając całości, jednak niejednokrotnie przekonałam się, że goła d... w teatrze służy ratowaniu kiepskiego tekstu:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cóż, takich mamy widzów, jakich sobie przez ostatnie ćwierćwiecze wychowaliśmy. Przykra prawda jest taka, że w siermiężnym PRL-u polski teatr wspiął się na wyżyny, a oczekiwania odbiorców wobec artystów były wysokie. Nowatorstwo i kreatywność wymagały czegoś więcej niż zestawienia symbolu religijnego z golizną.
Natomiast forma protestów absolutnie mnie nie przekonuje - na razie stały się one dla spektaklu reklamą i pomnożyły liczbę widzów. Przypuszczam, że w przeciwnym przypadku skończyłoby się na jednym spektaklu w ramach Festiwalu Malta, który przeszedłby bez echa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dyskutuje się głównie o tzw. uczuciach religinych i ich ranieniu.
Niewiele jest komentarzy i opinii - o czym to jest, czy to dobry teatr, czy intencją twórców była prowokacja i ranienie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.