Facebook Google+ Twitter

Gombrowicz, Schulz i Polony na pikniku w Ostrowcu Świętokrzyskim

Instalacja Leszka Mądzika, wystawa „W stronę Schulza” Fundacji Republika Marzeń z dziełami m.in. Franciszka Starowieyskiego i Rafała Olbińskiego rozpoczęły w piątek, 11 czerwca 2010 roku, VIII Piknik Gombrowiczowski w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Anna Polony jak Hrabina Kotłubaj. / Fot. Krzysztof KrzakNajważniejszymi jednak wydarzeniami pierwszego dnia weekendu z Witoldem Gombrowiczem były dwa spektakle teatralne w reżyserii Asji Łamtiuginy: „Biesiada u hrabiny Kotłubaj” oraz „I koniec i bomba”. Właściwie moglibyśmy je nazwać próbami czytanymi, bowiem aktorzy korzystają z kartek, siedzą przy stole z ograniczoną do minimum liczbą rekwizytów (telefon, kalafiory), mówią do mikrofonów. W zasadzie nie wykonując żadnych ruchów poza majtaniem nogami pod stołem, a jeden z nich nawet podchodzi do pianina, by fragment swej roli odczytać z przygotowanej specjalnie gazety.

Tak jest w „Biesiadzie u hrabiny Kotłubaj”, młodzieńczym opowiadaniu Witolda Gombrowicza, w którym znajduje swe odbicie znajomość pisarza z „filantropijno - estetyzującą damą”, ordynatową, Martą Krasińską. Co piątek wydawała ona postne obiady, na które zapraszała nieliczną grupkę najbliższych przyjaciół, wśród nich autora „Ferdydurke”. Opisana przez Gombrowicza „biesiada” ma bardzo groteskowy wymiar, bowiem podczas gdy goście hrabiny zajadają się zwyczajnym kalafiorem, w pobliżu pałacu błąka się ośmioletni Bolek Kalafior, syn fornala ze wsi należącej do Kotłubajów, morzony przez matkę głodem i bity przez pijanego ojca. Wieść o tym dramacie i zbieżność nazwiska chłopca z potrawą serwowaną przez hrabinę, wcale nie wzrusza jej współbiesiadników: bezzębnej Markizy i ekscentrycznego Barona Apfelbauma. Przeciwnie, staje się punktem wyjścia dla wesołych skojarzeń i przekomarzań oraz… wzrostu apetytu.

W rolę samego Gombrowicza wciela się w tym przedstawieniu młody aktor, znany m.in. z programu „Jak oni śpiewają”, Jakub Przebindowski, który w udatny sposób oddaje oburzenie i zaskoczenie młodego literata tą znieczulicą arystokracji. Przede wszystkim jednak jest to przedstawienie Anny Polony, wybitnej artystki krakowskiej, którą niedawno szersza publiczność mogła przypomnieć sobie dzięki roli w filmie „Rewers”. To jak Polony buduje tytułową postać, mając do dyspozycji w zasadzie tylko (i aż!) siebie, swoją twarz i głos - to przykład prawdziwej sztuki aktorskiej na najwyższym poziomie.

W rozmowie ze mną aktorka wyznała, że byłoby jeszcze lepiej, gdyby to było „normalne” przedstawienie, z ruchem scenicznym, scenografią, charakteryzacją, a nie zwykłe „czytanie Gombrowicza”. I trudno mi się z nią nie zgodzić.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

5* Ale się działo...super impreza.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.