Facebook Google+ Twitter

Gombrowicz zza grobu

Dwa dni po premierze nowej książki Gombrowicza - mimo to nie widać końca spekulacji. Dlaczego Rita Gombrowicz zdecydowała się na publikację "Kronosa"? Twór idealny, czy zwykłe dzienniki podparte legendą autora?

 / Fot. Bohdan PaczowskiCzwartek 23 maja 2013 roku, dzień, w którym Gombrowicz znów do nas przemówił. Niestety już zza grobu. Wszystko za sprawą szumnie zapowiadanego "Kronosa". Kronos, niepokorny tytan, który zrzucił własnego ojca z tronu. Tak samo ekscentryczny jak autor "Transatlantyku". Jednak czy Kronosem nie jest Rita Gombrowicz? Niepokorna żona, wydająca dzieło mimo wyraźnych instrukcji męża, aby nie ujrzało ono światła dziennego.

Dobrze, ale coś tutaj się nie zgadza, przecież "Dziennik" Gombrowicza mogliśmy czytać już w 1957 roku. Otóż, "Dziennik" nie jest typowym osobistym zapiskiem. Sam autor podkreśla: "Powinienem potraktować ten dziennik jako narzędzie mojego stawania się wobec was". Gombrowicz przedstawił siebie jako bohatera literackiego, ukazał siebie jak Szekspir - Hamleta, czy Dostojewski - Raskolnikowa. Wszystko jest podparte na literackiej fikcji - dni, daty, także pewnie niektóre wydarzenia. Przecież jak na Gombrowicza przystało, wypadało jemu pogrywać z czytelnikiem. Dlatego z zapartym tchem czekaliśmy na "Kronosa". Tutaj Gombrowicz nie jest tylko bohaterem literackim, ale jest autorem. Autorem, który mówi o prawdziwym "ja".

Czego więc doświadczymy w "Kronosie"? Przede wszystkim prawdy – nie raz ciekawej i trzymającej w napięciu, innym razem nudnej, lakonicznej i całkowicie pozbawionej uczuć. Na początek cofamy się aż do 1922 roku - do czasu kiedy gombrowiczowska głowa była zaprzątnięta maturą. Następnie obserwujemy kolejne przeprowadzki, a wraz z nimi próby literackie by wreszcie zatrzymać się na kontaktach seksualnych. Erotyka jest jednym z najważniejszych tematów "Kronosa". Podążamy za autorem "Ferdydurke" już od czasu jego inicjacji seksualnych, dowiadujemy się o liczbie partnerek, o których mówi często bardzo lakonicznie i bez uczuć. Czy tak naprawdę analiza życia seksualnego Gombrowicza pozwala rozwinąć badania literaturoznawcze? Raczej nie, jedynie ucina kolejne spekulacje, domysły i hipotezy. Każdy rok autor kończy dość zabawnym podsumowaniem. Podlicza swoje sukcesy literackie, zyski, oczywiście liczbę udanych miłosnych wojaży oraz stan zdrowia. Stan zdrowia, który jest drugim szeroko opisywanym tematem. Dowiadujemy się o wszystkich schorzeniach, które trapiły męża Rity. Mamy dostęp nawet do listy leków i szczepionek, które przyjmował. Dzięki temu "Kronos" staje się też dziennikiem człowieka umierającego. Zmęczonego wyniszczonym organizmem. Ostatnie moje słowa naznaczają poniekąd Gombrowicza jako postać fatalną. Jednak jest to raczej osąd, którego powinien dokonać każdy z nas dopiero po lekturze.

Wielu będzie nadal się zastanawiać, dlaczego tak osobiste zapiski ujrzały światło dzienne. Mimo to, fakty wyszły na jaw i wybitny artysta objawił nam się jako człowiek - ekscentryk, ale już bardziej ludzki. "Kronos" jest oczywiście warty uwagi, jednak raczej dla osób zainteresowanych Gombrowiczem. Dla reszty będzie to dzieło wepchnięte na sklepowe półki dzięki legendzie autora. Natomiast jeśli chodzi o Ritę Gombrowicz... Cóż jeśli już dzieło zostało wydane, wypada tylko podziękować i pogratulować wypełniającej się banknotami kieszeni.

Wybrane dla Ciebie:


Tagi:


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.