Strach przed monopolemDopiero teraz media zwróciły uwagę na problem i właściciele praw autorskich zaczęli zabierać głos w dyskusji. Większość autorów i wydawców jest sceptyczna, projekt Google wydaje im się próbą monopolizacji rynku literackiego. - Nie zamierzam wiązać się umową z Google'em, podobnie jak nie zgodziłam się na wykorzystanie książek do produkcji audiobooków i e-booków. Warunki ugody wydają się niejasne, tropienie nadużyć – niemożliwe, a potencjalne szkody dla tradycyjnego rynku książki - ogromne. Inicjatywa Google'a może być pożyteczna, jedynie gdy książka jest niedostępna, wyjątkowa - mówi w rozmowie z "Rz" Małgorzata Musierowicz.
Bez pytaniaCiekawy jest sposób podpisywania porozumienia: właściciele praw autorskich zainteresowani współpracą, muszą sami do 4 września b.r. zgłosić się do Google. Co więcej, jeśli ktoś nie ma ochoty brać udziału w programie, też musi poinformować o tym firmę. Inaczej jego teksty i tak mogą pojawić się w sieci, a honorarium przepadnie. Takie działania powodują wzburzenie środowiska. - Działanie firmy jest oburzające, niezgodne z prawem wydawniczym. Mam nadzieję, że odpowiednie władze zajmą stanowisko w tej sprawie - mówi Wiadomościom24.pl Jerzy Ilg. - Mamy kazać pisarzom klasy Szymborskiej wypełniać jakieś internetowe formularze?
Optymistyczne głosy są sporadyczne. Janusz Leon Wiśniewski, autor „Samotności w Sieci”, uważa, że idea Google Book Search jest bardzo dobra, gdyż pozwoli na utrwalenie dziedzictwa kulturowego, a ponadto zapewni autorowi rozgłos poza granicami kraju. Wojciech Kuczok, autor "Gnoju" uważa, że projekt będzie przydatny w przypadku książek niedostępnych na rynku, białych kruków, ale może przyczynić się ro rozpowszechniania piractwa.
Dobra reklama?Mimo kontrowersji wokół sprawy, wydawcy i autorzy mogą wyrazić chęć podpisania umowy z Google ze względów marketingowych - promocja obejmie cały świat. Jak mówi Philippe Colombert, przedstawiciel Google, cytowany przez Rzeczpospolitą: - Wierzymy, że pomysł Google’a przysłuży się wszystkim. Po pierwsze czytelnikom, bo zwiększy dostęp do literackiego dorobku ludzkości. (...) zyskają (także) wydawcy i autorzy: otwieramy przed nimi nowe kanały marketingu i sprzedaży.
Czy to przekona polskich twórców?
Na podstawie:
Rzeczpospolita