Facebook Google+ Twitter

Google kontra pisarze i wydawcy

Popularny internetowy gigant Google planuje rozwinąć usługę Google Book Search. Z jej pomocą firma chce udostępniać w sieci fragmenty współczesnych książek i handlować e-bookami. Pomysł wzbudził wiele kontrowersji w polskim środowisku literackim. Większość autorów i wydawców jest mu przeciwna, choć zdarzają się entuzjaści idei.

Google Book Search / Fot. screenGoogle Book Search to internetowa baza literatury. Umożliwia szybkie wyszukanie informacji o konkretnej książce czy autorze. Zawiera odniesienia do recenzji, stron wydawnictw, bibliotek, księgarni itp. Ponadto niedługo, jak informuje Google, jeśli książka nie jest chroniona prawami autorskimi lub jeśli wydawca wyraził zgodę, możliwe będzie wyświetlenie jej podglądu, a w niektórych przypadkach nawet przeglądanie całej jej treści właśnie dzięki Google Book Search. Kopie książek zaliczanych do światowego dziedzictwa można pobrać w formacie PDF. Już teraz można przeczytać w całości np. "W 80 dni dookoła świata" Juliusza Verne’a.

Przełomowe porozumienie

Jak donosi Rzeczpospolita, Google od 2004 roku zeskanował ogromna liczbę tomów bez wiedzy autorów. Spowodowało to protest amerykańskich pisarzy i wydawców. Jego efektem jest, zawarta przed nowojorskim sądem jesienią zeszłego roku, ugoda. Ma ona zapewnić właścicielom praw autorskich 63 proc. dochodów z wykorzystanych przez Google tekstów.

Google nazywa decyzję sądu przełomowym porozumieniem, na stronach Book Search można znaleźć komunikat: „(…) mamy przyjemność ogłosić, iż została zawarta ugoda, dzięki której będziemy bliżej współpracować z tymi przedstawicielami branży, aby dostarczać online jeszcze więcej światowych tytułów. Wspólnie możemy osiągnąć o wiele więcej, niż każdy z nas w pojedynkę, a to wszystko dla długofalowej korzyści autorów, wydawców, pracowników naukowych, jak również czytelników".

Aby umowa stała się prawomocna Google musi poinformować o niej zainteresowane podmioty. A jest ich całkiem sporo, bo ugoda dotyczy dzieł autorów z całego świata. Jednak wielu polskich twórców i wydawców spytanych przez dziennik "Rzeczpospolita" o znajomość sprawy, nie wiedziała nic o inicjatywie Google. Osoby takie jak: Wojciech Kuczok, Małgorzata Musierowicz, Olga Tokarczuk, Jerzy Pilch czy szefowie wydawnictw Monika Sznajderman z Czarnego i Jerzy Ilg ze Znaku dowiedzieli się o sprawie od prasy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Nikomu, albo raczej wszystkim, swoje księgi
Daję. By kto nie mniemał (strach to bowiem tęgi),
Że za to trzeba co dać, wszyscy darmo miejcie.
O drukarzu nie mówię, z tym się zrozumiejcie.

--Jan Kochanowski

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.