Facebook Google+ Twitter

Google wypowiada wojnę Wikipedii

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2007-12-16 13:24

Jak donoszą media brytyjskie i niemieckie, firma Google planuje otwarcie serwisu internetowego, mającego konkurować z Wikipedią. I stać się platformą, przekazującą internautom wiedzę encyklopedyczną. Google kontra Wikipedia. Kto tu jest Dawidem? Kto Goliatem?

Zrzut ze strony googlewatchblog.de / Fot. Adam Jacek PisulaInformacja znajduje potwierdzenie na oficjalnym blogu Google, gdzie wiceprezydent koncernu, Udi Manber, pisze: "chcemy pobudzić do pisania ludzi, którzy mają dużą wiedzę na jakiś temat". Dostępne funkcje mają przypominać te z Wikipedii. Publikować może każdy. Różnice? Inni użytkownicy nie będą mieli możliwości edycji artykułu, wszystkie teksty będą nierozerwalnie związane z autorem. W ten sposób "Knol" (mocno brzmiąca nazwa nowego portalu ma pochodzić, jak twierdzi "The Times", z angielskiego "knowledge") pragnie uniemożliwić późniejsze manipulacje tekstem. Autorom, którzy dysponują większą wiedzą na dany temat, utrudnia to jednak dokonanie jakichkolwiek zmian. - W wypadku kontrowersyjnych treści to wielki minus - mówi Jo Bager, redaktor technicznego czasopisma "c't" - może przecież dojść do publikacji nierzetelnych tekstów, bez możliwości korekty.

Rownież Wikipedia naraziła się ostatnio na krytykę zachodnioeuropejskich internautów. Według niektórych źródeł miało na jej łamach dojść do umyślnego fałszowania wielu artykułów. Mimo tego, badania przeprowadzone przez niemiecki "Stern", dowiodły, ze jej wiarygodność osiąga dużo wyższe noty niż najpopularniejsza niemiecka "papierowa" encyklopedia - Brockhaus.

Gdzie "Knol" zdobywa punkty? Według "Die Welt", estetyka strony to mocny punkt serwisu; internetowa prezencja konkurenta Wikipedii sprawia wrażenie nowoczesnej i ergonomicznej. Zawiera również zdjęcie autora odpowiedzialnego za tekst. - To dla mnie wielka różnica - powiedział w wywiadzie dla dziennika Kay Oberbeck, rzecznik prasowy Google Deutschland - czuję się lepiej, gdy widzę, kto jest autorem czytanego przeze mnie tekstu. Ponadto oferujemy możliwość oceny każdego artykułu i oddajemy do dyspozycji użytkowników forum dyskusyjne.

Nie wiemy, czy Google zamierza umieszczać na stronach "Knola" reklamy. - Jednak z pewnością użyje swojej siły, jako najbardziej popularna wyszukiwarka w sieci, by promować swój najmłodszy projekt - uważa Jo Bager.

Zgodnie z informacją "The Times" w październiku tego roku Wikipedię odwiedziło około 107 milionów internautów. W tym samym okresie Google cieszyło sie z 260 milionów odwiedzających. Jimmy Wales, współtwórca Wikipedii, bagatelizuje niebezpieczeństwo grożące leksykonowi ze strony koncernu: - Google nie dąży do współpracy i nie osiąga neutralności Wikipedii - powiedział dziennikarzom "The Times".

Czy finansowy, komercyjny Goliat, zniszczy utrzymującego sie z instytucjonalnych i prywatnych datków Dawida? Prawdopodobnie przekonamy sie już wkrótce...

Przeczytaj też: Google kontra Wikipedia Magdy Falińskiej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (31):

Sortuj komentarze:

"neutralności Wikipedii"
O jakiej neutralności mówił pan Wales? Przecież treść większości haseł, które mogą budzić kontrowersje, na Wikipedii jest pilnowana przez grupę edytorów i administratorów związanych z danym hasłem, reprezentujących określony pogląd. Zamieszczanie treści znacząco odbiegających od przyjętego sposobu myślenia naraża tylko autora na nieprzyjemne uwagi ze strony użytkowników o uznanej w Wikipedii pozycji.
Większość artykułów nie odnosi się do żadnych źródeł i nie ma nawet ostrzegającego o tym szablonu. W pewnych przypadkach za "wiarygodne źródło" uznaje się prywatną stronę, której autor już nie wiadomo skąd czerpał wiedzę zawartą w swoich tekstach, albo kontrowersyjny artykuł prasowy. Kiedy indziej z kolei odwołanie się do naukowej pozycji jest uznawane za "dorabianie źródeł" i związana z tym edycja cofana. Nagminne jest też sprawianie wrażenia fachowości (bycia ekspertem w danej dziedzinie). Odbywa się to w ten sposób, że piszemy artykuł na podstawie jednej, dwóch publikacji, a jako źródła podajemy pozycje do których odwołują się te publikacje, mając w ten sposób gotowy zestaw kilkunastu, kilkudziesięciu pozycji (najlepiej angielskojęzycznych dla lepszego wrażenia) na poparcie swoich tez.
Nie brakuje też "encyklopedycznych" i "popartych wiarygodnymi źródłami" zwrotów w stylu "wbrew powszechnym opiniom..." albo "argumenty zwolenników X można sprowadzić do demagogicznych, nie mających nic wspólnego z rzeczywistością stwierdzeń...". W ten sposób można zachować pozory neutralnego punktu widzenia, bo autor niby podaje różne argumenty dotyczące danego zagadnienia, ale ich dobór i przedstawienie w tekście jednoznacznie wskazuje który pogląd jest "właściwy".
Podsumowując Wikipedia to określone medium, kontrolowane przez określoną grupę o określonych poglądach. Narzekanie, że coś tu jest "niefachowe", "nieobiektywne", "błędne" czy "powierzchowne", to trochę tak, jakby mieć pretensję do "Naszego Dziennika", że nie zamieszcza porad seksualnych dla gejów. Dlatego Wikipedię zostawmy Wikipedystom, a sami, jeśli jesteśmy ciekawi świata, szukajmy, zadawajmy pytania, a przede wszystkim zachowajmy zdrowy sceptycyzm do tego co czytamy, bez względu na to czy chcemy aby pogląd reprezentowany przez autora był prawdą, czy nie. Samym chceniem nie możemy wpłynąć na rzeczywistość, a niestety nasza psychika jest tak skonstruowana, że mamy skłonność do myślenia życzeniowego, którą tym bardziej w sobie wzmacniamy, im bardziej się zamykamy w kręgu osób o identycznych poglądach, nie dopuszczając krytyki swoich przekonań i popadając w samouwielbienie. Czas pokaże, czy nowy projekt Googla pomoże nam w tej drodze do oświecenia. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co za głupota! Google powinno wspierać Wikipedie, a nie z nią konkurować. Czy oni poszaleli? Wiki to najlepsza rzecz w necie, do tego działająca NON-Profit, więc nie rozumiem po co google sie wpier****. Ta ich stronka jest śmieszna bo łamie fundamentalną zasade Wiki - NPOV (neutralny punkt widzenia). W ten sposób nie powstanie rzetelna encyklopedia, tylko ZBIÓR OSOBISTYCH OPINII na dany temat, a to skrajnie różne rzeczy. Niepotrzebne zamieszanie i tyle. Ja tam nie zamierzam nawet obadać tej guglowej strony.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale akurat Wikipedia jest pisana całkiem porządną odmianą angielskiego :)
Ciekawi mnie ten Knol. Ale wątpię, by wzbudził moją sympatię, a na zyskanie zaufania będzie musiał poczekać jeszcze dłużej.
Plus.

Komentarz został ukrytyrozwiń

hmmm, najpierw musiałbym posiąść angielski w większym stopniu niż obecnie ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"z Wikipedią - z polską nietrudno będzie im wygrać"
Maciek, obyś się pomylił, Polska Wiki jest w czołówce jeśli chodzi o ilość haseł, a poziom też całkiem (moim zdaniem przeciętnego użytkownika oczywiście) przyzwoity :))

Komentarz został ukrytyrozwiń

konkurencja zawsze jest dobrze widziana, konkurencja w projektach powinna podnieść jeszcze wyżej poziom merytoryczny encyklopedii, niech zwycięzcą będą internauci

Komentarz został ukrytyrozwiń

powiedziane zostało już wszystko - ja dam plusa :))

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) za artykuł i jakby co to udam się z Wami na to przechylanie:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Nie wiedziałem o tym. Dzięki za doinformowanie :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 16.12.2007 22:05

W jezyku niemieckim istnieja juz wyszukiwarki mogace konkurowac z google... :) Moze nie takie komfortowe, ale to tylko kwestia czasu. Podobnie, jak kwestia czasu jest pojawienie sie takowych w innych jezykach (mozliwe, ze juz istnieja a, po prostu, nie slyszalem o nich)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.