Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10251 miejsce

Górnicy to nie stoczniowcy, umieją walczyć o swoje!

Górnicy, po raz kolejny, pod wodzą swoich silnych związków zawodowych, obronili swoje kopalnie przed likwidacją, a tym samym swoje miejsca pracy i dochody.

Palenie opon, na wiecu pod Stocznią Szczecińską / Fot. Grzegorz SadowskiPo strajkach na wybrzeżu w sierpniu 1980 r i podpisaniu Porozumień sierpniowych, mówiło się, że najsilniejszą grupą pracowniczą są stoczniowcy i że oni mają najsilniejsze związki zawodowe. Niewielu pamiętało, że strajkowali też górnicy (i hutnicy) i oni także podpisali Porozumienia wrześniowe. Na podstawie porozumień, dopuszczono do zarejestrowania NSZZ Solidarność.

Większość społeczeństwa z entuzjazmem zasiliła szeregi Solidarności, upatrując w tym związku zmian na lepsze, tj. skuteczniejszej obrony praw pracowniczych. Jednak w przeciwieństwie do górnictwa, w stoczniach pozostały silne związki zawodowe OPZZ, co powodowało rozbicie ruchu związkowego. Największe straty poniosły związki zawodowe po wprowadzeniu w Polsce gospodarki rynkowej, a tym samym upadku przedsiębiorstw państwowych i prywatyzacji przedsiębiorstw.

Tylko w latach 1991-95 przynależność związkowa spadła z 19 do 11 proc. ogółu dorosłej ludności Polski, tj. ok. 23,5 proc. pracowników. Kolejne niekorzystne lata to 2000-2002 i 2006-2007, które doprowadziły do obecnej 15-procentowej przynależności związkowej pracujących, tj 7 proc. ogółu dorosłych mieszkańców. Z tych 15 proc., 6 należy do NSZZ Solidarność, 3 proc. do OPZZ, 2 proc. do Forum Związków Zawodowych, 4 procent do małych organizacji zakładowych. Przynależność związkowa w prywatnych zakładach pracy wynosi ok. 1 proc. pracowników. Wolne związki w prywatnych zakładach pracy, praktycznie nie istnieją.

Wiec stoczniowców pod Stocznią Szczecińską / Fot. Grzegorz SadowskiOdrzucenie w 2008 r polskiego planu naprawy przemysłu stoczniowego, przez Komisję Europejską i widmo zwrotu skarbowi państwa pomocy publicznej (o równowartości 4,6 mld zł) przez polskie stocznie, spowodowało w lipcu 2008 r marsze stoczniowców w obronie stoczni. Być może te protesty spowodowały, że rząd Polski dostał prolongatę terminu złożenia planu restrukturyzacji naszego przemysłu stoczniowego, do 12 września.

Jednak już w listopadzie 2008 roku Komisja Europejska uznała, że pomoc udzielona stoczniom przez państwo polskie łamie zasady konkurencji, w związku z tym stocznie w Gdyni i Szczecinie zmuszone byłyby do zwrócenia pomocy, co oznaczało ich bankructwo. W tej sytuacji stoczniowcy, oraz stoczniowe związki zawodowe, już nie protestowały?. Tym bardziej, że Rząd Polski zapowiedział przyjęcie specustawy stoczniowej.

05.12 2008 r Sejm przyjął tzw. specustawą stoczniową, która przewidywała sprzedaż stoczni Gdynia i Szczecin w otwartym, nieograniczonym przetargu. Ustawa objęła programem ochronnym stoczniowców zatrudnionych w stoczni Gdynia i Szczecin, do 31 października 2008 roku. Przewidywała ona wypłatę jednorazowych odszkodowań w wysokości: od 20 tys. do 60 tys. zł, w zależności od stażu pracy.

Komisja Europejska dała polskiemu rządowi czas do 6 czerwca 2009 roku na wyprzedaż ich majątku. Od marca 2009, zgodnie z przyjętą w sejmie tzw. "Specustawą Stoczniową" rozpoczęto proces kompensacji Stoczni w Gdyni i Szczecinie, co oznaczało ich likwidację poprzez całkowitą wyprzedaż majątku stoczni w przetargu nieograniczonym oraz zwolnienia grupowe obejmujące wszystkich pracowników. Proces ten miał trwać do dnia 31 maja 2009 roku.

Zarząd Stoczni Szczecińskiej Nowa złożył wniosek o wszczęcie postępowania kompensacyjnego. Ten zapisany w specustawie proces, to był kontrolowany demontaż SSN. Jednak i tym razem obyło się bez protestów związków zawodowych i marszów stoczniowców w obronie stoczni. Chyba wszyscy (w tym związki zawodowe), pogodzili się już z upadkiem stoczni. Stoczniowe czy nawet „regionalne” związki okazały się zbyt słabe, by obronić stocznię i bez mała 5 tys. miejsc pracy, nie licząc około-stoczniowych. Bez wywierania presji demonstracji, strajku, blokad, palenia opon pod Sejmem nie da się w naszym kraju obronić pracowniczych praw.

Dla większości stoczniowców, odszkodowanie okazało się wystarczającą rekompensatą, za upadek stoczni w Szczecinie, chociaż dostali średnio mniejsze odprawy niż górnicy, którzy w latach 1998-2002 w wyniku reformy górnictwa (likwidacji kopalń), otrzymywali średnio 44 tys. zł jednorazowej, bezwarunkowej odprawy (wówczas z dobrowolnych odpraw skorzystało 67 tys. górników). Nikt też później nie przyjął stoczniowców ponownie do pracy (jak górników). Już do połowy stycznia 2009 r. 75% załogi (ok. 3000) Stoczni Szczecińskiej Nowej złożyło wnioski o rozwiązanie umowy o pracę w ramach programu dobrowolnych odejść (za odszkodowaniem). Do 26 stycznia wnioski takie złożyła prawie cała 4 tys. załoga stoczni i data ta jest kojarzona z końcem przemysłu stoczniowego w Szczecinie.

Po ostatnich protestach na Śląsku, w obronie likwidowanych kopalń i kolejnym sukcesie górniczych związków zawodowych na Śląsku i w Małopolsce Zachodniej, ci wszyscy, którzy uważali, że silne związki zawodowe to przeżytek, kosztowny i nie potrzebny garb, drążący spółki skarbu państwa, muszą mieć niezłego moralnego kaca. Górnicy zorganizowani w silne związki zawodowe, uniemożliwili realizację rządowych planów likwidacji kilku kopalń.

Szkoda, że stoczniowe związki zawodowe (protoplaści Solidarności), okazały się takie słabe i nie uchroniły stoczni w Szczecinie i Gdyni, od likwidacji. Dlatego nasi stoczniowcy pracują dziś w Norwegii i Niemczech, górnicy w Polsce na Śląsku.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

W artykule pt. "W obronie górników" pokazuję w jaki sposób wmawia się społeczeństwu, że górnicy nastawieni są roszczeniowo. Tymczasem demontuje się spółki węglowe poprzez pasożytujące na nich firmy. Polecam przeczytać link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak, górnicy walczą do skutku!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Polacy po strajkach górników uświadomili sobie jaką ogromną siłę stanowią, gdy się zjednoczą. Drogę postępowania z obecną władzą wskazali górnicy.Dłuższe utrzymywanie przy sterach PO+PSL oznacza zagładę dla Polaków. Każda decyzja podjęta przez tych miernotów uderza bezpośrednio w Polską Racje Stanu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wałęsa też nic nie pomógł, jak likwidowali stocznie w Gdyni i Szczecinie!.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.