Facebook Google+ Twitter

Górnicze miasto pełne smutku

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2008-06-08 12:21

Flagi opuszczone do połowy masztów, przewieszone żałobnymi kirami, odwołane imprezy kulturalne, smutne twarze mieszkańców, którzy spontanicznie przychodzą pod kopalnię Borynia. Zapalają znicze, by uczcić pamięć czterech tragicznie zmarłych górników.

Flagi z kirem na kopalni. / Fot. Polska/Dziennik ZachodniW środę 938 metrów pod ziemią w wyniku wybuchu metanu zginęli: Andrzej Giziński, Grzegorz Fuchs, Krzysztof Antończyk i Andrzej Mączyński. Mieszkańcy Jastrzębia Zdroju są w żałobie. Przecież w tym mieście co druga rodzina utrzymuje się z pracy w górnictwie. Prawie połowa pracowników Boryni mieszka na Osiedlu 1000-lecia w dzielnicy Szeroka, które położone jest zaledwie kilometr od bramy kopalni. Również tu mieszkał z rodziną Andrzej Giziński.

- Najpierw człowiek współczuje rodzinie, później zaczyna myśleć, że przecież to mogłem być ja - mówi Tadeusz Skorek, górnik z Boryni. - To małe osiedle, wszyscy się tutaj znamy i opłakujemy śmierć Andrzeja - dodaje mężczyzna. - Dla każdego to ogromny cios - mówi Sabina Worek.

Jastrzębie już kilkakrotnie było doświadczane wielkimi tragediami w podziemiach kopalń Jastrzębskiej Spółki Węglowej. - Można sądzić, że ludzie zdążyli się już przyzwyczaić. Ale to niemożliwe. Mąż wychodzi do roboty, daje buziaka żonie, dzieciom mówi do jutra, i już nigdy w życiu się nie spotykają. Ja sobie nawet nie potrafię tego wyobrazić - mówi Danuta Wyrobek.

Do miasta wciąż spływają kondolencje z całej Polski, także zza granicy. W jastrzębskich parafiach i w sąsiednich Świerklanach jeszcze w czwartek odprawiano wieczorne msze w intencji ofiar i poszkodowanych. Ich rodziny mogą liczyć na pomoc zakładu pracy, związków zawodowych i władz samorządowych.

Wczoraj w kopalni Borynia po raz kolejny zebrała się komisja, która ma zbadać przyczyny środowej tragedii. Nie zjechano na dół, choć w rejonie wybuchu stężenie tlenku węgla było minimalne, podobnie wskaźnik metanu w powietrzu był bezpieczny - wskazywał 0,7 procenta (niebezpieczeństwo zaczyna się od 2 proc.).

- Jednak mając na uwadze fakt, że przed wybuchem urządzenia mierzące metan też nie wskazywały niczego niepokojącego, nie ma mowy, by komisja teraz zjechała na dół. Co kilka godzin pobieramy próbki powietrza, które trafiają do laboratorium w Głównym Instytucie Górnictwa. Tak będzie do poniedziałku, gdy spotkamy się ponownie. Jeżeli pomiary będą stabilne, na dół zjadą ratownicy. Myślę, że wizja lokalna z naszym udziałem odbędzie się najwcześniej we wtorek lub środę - wyjaśnia Zbigniew Schinohl, dyrektor Okręgowego Urzędu Górniczego, który wspólnie z innymi ekspertami górniczymi uczestniczy w pracach komisji badającej przyczyny wypadku. Do nich dołączyli naukowcy m.in. z Akademii Górniczo-Hutniczej i Politechniki Śląskiej. W wizji lokalnej wezmą udział prokuratorzy z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, którzy wszczęli śledztwo w sprawie wypadku. - Sekcja zwłok ofiar została wykonana, lada dzień spodziewamy się wyników. W poniedziałek rozpoczynamy przesłuchania istotnych świadków - wyjaśnia prokurator Michał Szułczyński z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, nie wdając się w szczegóły.

Być może wizja lokalna pozwoli ustalić, co było przyczyną wybuchu. Bo skoro był, musiała być iskra, która go wywołała. Wstępnie wykluczono, by pochodziła od jakiegokolwiek urządzenia na dole.

- Gdy doszło do tragedii, nie pracowały podziemne urządzenia. Z powodu awarii już od 18. nie prowadzono prac wydobywczych, wyłączono kombajn. Nie działał też przenośnik, który był naprawiany. Wstępnie wykluczono więc, że iskra pojawiła się z urządzeń elektrycznych. W rejonie nie prowadzono też żadnych prac strzałowych. A pracownicy wykonywali prace pomocnicze, remontowe. W za-%07grożonym rejonie było 32 pracowników - wyjaśnia Edyta Tomaszewska, rzecznik Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach.

Związkowcy z kopalni twierdzą, że ściana, w której doszło do wybuchu, wcześniej przez dwa miesiące pracowała bez zarzutu. - Szczęście w nieszczęściu, że akurat nie trwał fedrunek, bo zginęłoby 12 ludzi. Tyle wynosi normalna obsada ściany %07- mówi Zenon Dąbrowski ze Związku Zawodowego Górników w Polsce.

Bez odpowiedzi pozostaje pytanie, jak to się stało, że czujniki metanu nie zdążyły zanotować żadnego podwyższenia poziomu tego niebezpiecznego gazu. Jerzy Tomica, pełnomocnik dyrektora kopalni Borynia ds. systemów zarządzania, wyjaśnia, że czujniki to bardzo nowoczesne urządzenia, badające zawartość metanu systemem ciągłym, co cztery sekundy.

- Wynik błyskawicznie trafia do komputera dyspozytora na powierzchni. Czujniki, które stosujemy, są nastawione o dwie dziesiąte procenta poniżej dozwolonej wartości, która wynosi 2 procent. Tylko tyle może być metanu w powietrzu. Gdy metan przekracza wartość 1,5 proc., dyspozytorowi zapala się na pulpicie żółta lampka ostrzegawcza. Gdy gaz przekroczy stężenie 1,8 proc., wyłączane jest napięcie w tym rejonie. Dyspozytor jest zobowiązany sprawdzić co się dzieje i zalecić usunięcie zagrożenia.

W środę o godzinie 22.38 i na długo przed tą godziną, system nie wskazywał żadnych niepokojących wartości. Czujniki odnotowały dopiero sam zapłon i wybuch - wyjaśnia ekspert.

Obecnie kopalnia Borynia fedruje na trzech ścianach, jedna jest w rozruchu. Cały rejon wypadku jest odseparowany od reszty kopalni - wszystkie wejścia obstawione, by nikt niepożądany nie mógł tam wejść. Miejsce jest monitorowane przez dyspozytora kopalni, a rozmowy telefoniczne z ratownikami pobierającymi próbki nagrywane.

Kopalnia pracuje normalnie, jednak wielu pracowników w czwartek wzięło urlopy. W środę wolne miało 231 pracowników, a w czwartek o urlop poprosiło już 600 górników (w kopalni pracuje 3480 pracowników). - To normalne zjawisko po takiej tragedii - mówi Artur Wojtków, dyrektor ds. pracowniczych kopalni Borynia. - Do ludzi dociera, jaką niebezpieczną robotę wykonują i pewnie każdemu przeszło przez myśl, że mogło to spotkać właśnie jego. Muszą odreagować, uspokoić się - dodaje dyrektor.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.