
Panią Marię poznaliśmy w Nowym Korczynie, podczas jesiennego, niedzielnego Pikniku Fasolowego. Odziana w strój krakowski, ochoczo wykrzykiwała przyśpiewki do wtóru
korczyńskiej kapeli.

Wybraliśmy się z nią do Górnowoli, nieodległej wioski, ot, z górą kilkadziesiąt gospodarstw.
Przez cały czas pani Marii nie zamykały się usta. Z dumą pokazywała nam nowe słupy elektryczne i zadbane domostwa. Stary żuraw przy studni, wyjątkowej urody kapliczkę i dynie w ogrodzie.– Tutaj żyją dobre ludzie! – twierdziła z dumą i mocą. - Ten o, daje nam traktor, ten kupił farby, od tego braliśmy wodę, a od tego piasek.
Wszsytko to było potrzebne na adaptację opustoszałego, dawnego sklepu, na wiejską świetlicę. Wyremontowali ją sami, „własnymi ręcami”. Z wójtostwa dostali płytki betonowe do wyłożenia placu. Zygmunt, stolarz złota rączka, a mąż Marii, zbił z desek podłogę do tańczenia i trzy stoły. Ktoś przyniósł lodówkę, ktoś inny zrobił grill ze starego bojlera. Teraz można imprezować. Tu urządzili tegoroczne dożynki. Maria uplotła dożynkowy wieniec. Sama zbiera stroje ludowe.

- Wszystko same chłopaki zrobili! - chwali Maria Skowron miejscową młodzież. Bo w Górnowoli tak jest, że Marii nikt nie odmawia. Jeśli zarządzi „ściepę po piątaku” na zbożny cel, każdy płaci jak do skarbowego, bez szemrania i ociągania się. Bo każdy wie, że żaden grosz nie będzie zmarnotrawiony, że przyda się dla dobra ogólnego.
Nowa świetlica jest stale otwarta. Dzieci korzystają z niej, czekając na autobusy do szkół. Nikt niczego nie niszczy, nie dewastuje, nie kradnie. Wspólnym wysiłkiem urządzili boiska do gry w piłkę nożną i są dumni z sukcesów swojej jedenastki. Niebawem postawią wiatę na przystanku autobusowym. Sterta desek z rozebranej starej szopy, oczyszczonych z zardzewiałych gwoździ, już czeka na sposobną chwilę.
- Wszyscy tu bardzo są za sobą - przekonuje pani Maria, która skończyła już 69 lat. Lecz przekonywać nie musi. To widać!
- Pani Maria, to osoba wyjątkowa - mówi Małgorzata Matusik, zastępca wójta gminy Nowy Korczyn. - Aktywna, przedsiębiorcza, przebojowa. Pozazdrościć jej animuszu, sil i energii! Tego samego zdania jest i wójt, Wiktor Kwas, który na korczyńskim rynku dziarsko wykręcał z Panią Marią polki tudzież insze, miejscowe krakowiaki!