Facebook Google+ Twitter

Gortal "Blasphemous Sindecade" - recenzja

Warszawska formacja Gortal wykazała się nie lada determinacją w dążeniu do nagrania debiutanckiego krążka "Blasphemous Sindecade" - materiał ukazał się w 12 lat od powstania grupy w 1996 r.

okładka płyty "Blasphemous Sindecade" / Fot. materiały promocyjne zespołuW listopadzie 2005 r. formacja weszła do studia Kokszoman/Złota Skała Studio (w którym zarejestrowała demo "Blasphemy"), by zarejestrować wreszcie pełnowymiarowy studyjny album "Blasphemous Sindecade". Prace zakończyły się na początku roku 2008. Warto wspomnieć, że producentem krążka jest Maciej Miechowicz, znany z nieistniejącej już, cenionej formacji Kobong. Gościnnie partie basu zarejestrował Henrich (Vesania, Rootwater). W drugiej połowie 2008 r. grupa podpisała kontrakt płytowy z Pagan Records, co zaowocowało wydaniem "Blasphemous Sindecade" w listopadzie.

Debiutanckie dzieło Gortal to konkretna porcja brutalnego, pełnego blastów deathmetalu, doprawionego często szczyptą gitarowych łamańców. Warszawiacy postawili na selektywne brzmienie każdego z instrumentów. Gortal nie zamierza zachwycać słuchacza skomplikowanymi aranżacjami czy zaskakiwać niespotykanymi rozwiązaniami. "Blasphemous Sindecade" to zdecydowanie propozycja dla wielbicieli opętańczego tempa sekcji rytmicznej, pełnego wściekłości wokalu, które łączą brzmienie starej szkoły z nowoczesną realizacją i pomysłami.

Oficjalna strona zespołu

Wydawca

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.