Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

220 miejsce

Gorzki smak przemijania

W tradycji katolickiej dzień Wszystkich Świętych pomaga zachować osoby co odeszły w pamięci. Życie jest tylko epizodem oddzielającym nas od śmierci, otchłanią tak głęboką, że przekroczyć można ją tylko raz i tylko w jednym wiadomy kierunku

Otchłań jest tak głęboka, że można ją przekroczyć tylko raz... i tylko w jednym wiadomym kierunku. fot. Wikipedia Creative Commons / Fot. Wraz z nadchodzącą starością słabnie nie tylko nasze ciało. Zmienia się również świat przeżyć psychicznych. Pojawiają się myśli, punkty widzenia i odniesienia, których w młodości doświadcza się rzadko lub wcale. Przedmioty pozostałe po naszych najbliższych, dokumenty, pożółkłe fotografie, a także różne rekwizyty rodzą zupełnie inne niż kiedy indziej skojarzenia. Często trudno uwolnić się od natrętnej powracającej konstatacji, że oto wszyscy zatrzymani w kadrze fotografii, ci wspominani i oglądani dawno już odeszli , zaś ich świat – tak ciekawy w swojej odrębności i odmienności – też odszedł bezpowrotnie. Z chwilą kiedy nam go przekazali, stał się naszym światem, przez nas i na nasz sposób kształtowany. I będzie nim tak długo, póki nie przejmą go ręce naszych zmienników.

Na świecie powstaje coraz więcej cmentarzy wieżowców, w których chowane są jedynie urny. fot. Wikipedia Creative Commons / Fot.
Dlaczego my, Europejczycy, tak bardzo boimy się śmierci? Przecież jest to akt równie naturalny jak narodziny. Narodziny i śmierć są dwoma biegunami tego samego bytu, dwoma przeciwległymi krańcami drogi, z tym, że jeden daje nam początek fizycznemu istnieniu, a drugi kładzie jemu kres. Stąd już tylko krok do sideł zastawionych przez filozofów, w które nauka wkłada coraz to nowe przynęty: Co będzie kiedy nasza generacja odejdzie? Czy ludzkość przetrwa? Ile jeszcze pokoleń zaludni tę cudowną zieloną planetę? Jak długo będzie trwać świat – milion, miliard, bilion lat, czy też wieczną całość?

Czym jest wieczność, czego dotyczy? Jak się ma do czasu, przestrzeni i ruchu? Co będzie jeśli sprawdzą się wyliczenia i za 10 eonów, czyli 10 miliardów lat wzrost temperatury na słońcu spowoduje, że przekształci się ono w „czerwonego olbrzyma”, i uczyni życie na ziemskim globie niemożliwe do zniesienia: czy dzieci pokolenia tego czasu i tej planety zginą, czy też znajdą sobie w przestrzeni międzygwiezdnej świat nowy?
Wielopiętrowy cmentarz z urnami dla ubogich. Dla elity piętra wydzielone, a wnętrza pełne luksusu. fot. Wikipedia Creative Commons. / Fot.
Gorzki smak przemijania odczuwamy najsilniej z przeszywającą serce i rozum intensywnością, kiedy przychodzi nam stanąć nad otwartą mogiłą najbliższych. Uczucie bólu po ich stracie, pustka doznanej od losu krzywdy miesza nam się mimo woli z drążącym podświadomość niepokojem: kiedy nasza kolej, gdzie spoczniemy, jak długo będą pamiętać, że byliśmy wśród nich?

Najbardziej wspominamy najbliższą nam sercu matkę, bo ona tchnęła w nas życie. Nasza świadomość życia staje się jednocześnie świadomością śmierci, że także my zapłacimy kiedyś za to, że jesteśmy człowiekiem .Będzie to cena wysoka, tym wyższa im więcej w nas wartości umiłowania życia i zrozumienia jego sensu.. Cechy te przecież zasługują najbardziej na to, aby uznać je za właściwe i pożądane dla samego siebie jako istoty ludzkiej.
Jedno z wielu pięter z szeregowo usytuowanymi skrytkami z urnami dla uboższych. Dla elity pomieszczenia z bogatym wystrojem. fot.Wikipedia Creative Commons / Fot.
Spełnienie naszego życia do dna nie jest bynajmniej łatwe. Dlatego staramy się, by nasze aktywne i twórcze życie było jedyną drogą, dzięki której bez psychicznych i moralnych oporów „uiścimy naszą należność” za nasze człowieczeństwo. Bowiem nasza świadomość życia jest zarazem świadomością śmierci, za którą każdy z nas bez oporu musi kiedyś uiścić.
Na cmentarzach (ziemnych) przybywa grobów, ale także ubywa. Po dwudziestu latach miejsce "wiecznego spoczynku" zajmuje ktoś inny. Zmarli bronić się nie mogł. fot. Rajmund Czok / Fot.
Na cmentarzach przybywa grobów, ale także ubywa. Minie lat dwadzieścia, czterdzieści, czasem więcej i dane miejsce „wiecznego spoczynku” zajmuje ktoś inny. Nieubłagane prawa życia ingerują bezceremonialnie również w sprawy zmarłych, bo zmarli bronić się nie mogą

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

i bez kropki po ostatnim słowie. To jest to!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pięknie napisane. Jestem pod wrażeniem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Głęboka treść. To prawda, że narodziny i śmierć człowieka to dwie strony tego samego medalu. Różnica jest taka, przynajmniej jedna z różnic, przynajmniej dla mnie, że rodząc się nabywamy samoświadomość, umierając zaś tracimy ją. To co boli, to właśnie świadomość permanentnego oderwania się od wszystkiego, co widzimy, czujemy, przeżywamy, kochamy. Czyli pustka, nieistnienie, nicość.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Interesujący artykuł, skłania do refleksji nad świętem zmarłych i nad życiem doczesnym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.