Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

47755 miejsce

Gorzkowice - tu wcale nie jest gorzko

Mało jest w Polsce miejscowości, przez które przejeżdżałem tyle razy co przez Gorzkowice. Byłoby więc niemal grzechem, nie poświęcić tej wiosce odrobiny uwagi.

Dojechać tutaj można co najmniej dwojako. Samochodem, skręcając w Niechcicach lub Kamieńsku z trasy nr 91, albo pociągiem.


Kopiec, fosa i rzeka Prutka

Pomnik ufundowany przez koło kombatantów w Gorzkowicach w 40. rocznicę zwycięstwa nad faszyzmem w hołdzie walczącym i poległym o wyzwolenie ojczyzny. / Fot. Tomasz MazurTak, to prawda, nazwa miejscowości ma ścisły związek ze smakiem, gorzkim smakiem. Gorzka, tak brzmiało zdrobniale imię właściciela miejscowości o takiej samej nazwie. Choć gorzko w Gorzkowicach nikt się nie czuje, potrawy, czasem gorzkie, spotkać można. W swojej dość długiej historii (ślady osadnictwa wskazują na 3000 lat), wioska była nawet miastem. Niedługo, bo zaledwie około 30 lat, i mało kto potrafi też wskazać, dlaczego Gorzkowice tych praw na przełomie wieków XV i XVI pozbawiono.

Wiek XVII przyniósł ważne wydarzenie w historii miejscowości - budowę fortyfikacji; zdaniem niektórych był to zamek. W tym celu specjalnie usypano wzniesienie zwane "kopcem", otoczono fosą, a uroku całości dodawała rzeka Prutka.

Jeden z dwóch pomników w centrum Gorzkowic ku czci poległych żołnierzy Armii Krajowej i Konspiracyjnego Wojska Polskiego. / Fot. Tomasz MazurWprawdzie do dnia dzisiejszego z obiektu nie zostało nic poza wspomnianym "kopcem", ale fakt jego istnienia wart jest odnotowania. Kolejne stulecia nie były zbyt szczęśliwe dla Gorzkowic. Na przemian rezydowały tu wojska niemieckie, austriackie i rosyjskie, dokonując dotkliwych grabieży. W czasie pierwszej wojny światowej wojska austriackie nie oszczędziły nawet kościelnych dzwonów.

Okres II wojny światowej, podobnie jak dla całej ziemi łódzkiej, był miejscem intensywnego oporu wobec wojsk niemieckich. W okolicznych lasach działały silne oddziały partyzanckie, czego dowodem są dwa pomniki w centrum Gorzkowic, poświęcone poległym żołnierzom. Po wojnie lokalny samorząd przez lata odbudowywał zniszczenia, co w dużej mierze możliwe było dzięki przebiegającej przez wioskę linii kolejowej, zwanej niegdyś "warszawsko - wiedeńską".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Jedyne w swoim rodzaju czereśnie są w Żytnie...w Borzykowej to księża...mają "z górki":)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A czereśnie też tam są? Czy tylko w Borzykowej? ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Historia historią...ale lody!!! ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie wiedziałem, że ta wioska ma tak bogatą historię.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.